Janina Ochojska o uchodźcach

Chrześcijańska Europa umiera dlatego, że u jej brzegów tonie ten chłopczyk. Że umiera w nas współczucie, solidarność i miłość.
Czyta się kilka minut
Janina Ochojska / / Fot: KRYSTIAN MAJ/REPORTER
Janina Ochojska / / Fot: KRYSTIAN MAJ/REPORTER

Papież Franciszek zaapelował do wszystkich parafii, wspólnot religijnych, klasztorów i sanktuariów w całej Europie o przyjęcie uchodźców. Podczas spotkania z wiernymi na modlitwie Anioł Pański ogłosił, że uchodźcy zostaną też przyjęci w Watykanie.

W środę w „Tygodniku Powszechnym” temat numeru poświęcony uchodźcom.  W numerze m.in. wywiad z Janiną Ochojską, prezeską Polskiej Akcji Humanitarnej. Oto fragment rozmowy:

Błażej Strzelczyk: Myślisz, że gdy Jezus mówił; „byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”, to zakładał, że będziemy się martwić czy ktoś jest muzułmaninem a ktoś chrześcijaninem?

Janina Ochojska: Na pewno nie. Jeżeli ktoś naprawdę uważa się za chrześcijanina, to mówienie o uchodźcy w negatywny sposób i odmówienie mu schronienia, jest grzechem. Oczywiście, chrześcijanin musi się zastanowić, czy ma odpowiednie warunki do przyjęcia takich ludzi, czy jest przygotowany na przyjęcie kogoś o obcej kulturze i wierze. Ale nie może ich skreślać na starcie. Bo musisz racjonalizować. Przyjmiesz czteroosobową rodzinę do domu?

Nie wiem.

Miesiąc – dasz radę. Trzy miesiące – zaczniesz się niepokoić. Rok? „Kurcze – myślisz sobie – chciałbym się ożenić. Mam plany na życie”. A teraz sobie wyobraź taką scenę: Stoisz w kościele. Jest niedziela. Podczas ogłoszeń proboszcz mówi tak: „drodzy parafianie. Robimy zrzutkę. Sprowadźmy do nas jedną rodzinę”. Jak sam nie dasz rady, to wspólnie tak. Trzeba tylko chcieć. To takie proste.

To propozycja papieża. I gdzie oni będą mieszkać?

Spójrz na swoją parafię. Zastanów się, czy jest jakiś opuszczony dom w twojej okolicy. Przecież nie chodzi o to, żeby sprowadzać jakąś rodzinę i ją utrzymywać. Chodzi o to, żeby stworzyć im miejsce do życia. Żeby dzieci mogły pójść do szkoły a rodzice mogli zacząć zarabiać jakieś pieniądze.


O uchodźcach i migrantach pisaliśmy w „Tygodniku” na długo przed obecnym kryzysem. Tylko w tym roku byliśmy na Lampedusie, greckiej wyspie Kos, w austriackim Treiskirchen, w Budapeszcie oraz na granicy serbsko-węgierskiej. 

Nasze relacje z miejsc, o których teraz głośno w Europie, czytaj w serwisie specjalnym poświęconym uchodźcom i kryzysowi 2015 roku.


Przecież to są muzułmanie – pojawi się od razu głos.

Zapewniam cię, że muzułmanin, który wie że trafi do wsi katolickiej, nie będzie domagał się od nas wybudowania meczetu. Położy sobie dywanik i będzie się modlił. Ale będzie bezpieczny. Przeczeka wojnę. Może ona skończy się za chwilę. Wtedy wróci.

Trudno mi sobie wyobrazić takiego proboszcza.

To sam tak zrób. Idź do proboszcza i powiedz: „mamy parę złotych, tu stoi pusty dom, ogłośmy zbiórkę i przyjmijmy jedną rodzinę uchodźców”. Dajmy im dom na rok, dwa, zaopiekujmy się nimi. Ci ludzie, gdy skończy się wojna, może będą chcieli wrócić. A jak nie, to zróbmy wszystko, żeby się tu odnaleźli. To jest nasza powinność”. I na tym polega „wspólnota parafialna”, że podejmuje tego typu decyzje.

Co z pracą dla nich? W kraju jest dwucyfrowa stopa bezrobocia.

Gdy pomyślę o swoich znajomych, to wiem, że wielu z nich zatrudnia panie do sprzątania. Są zawody, których Polacy nie chcą wykonywać, a te osoby – uchodźcy – nawet nie może, ale na pewno chętnie podejmą jakąkolwiek pracę. Im chodzi o przeżycie.  Poza tym, ile słyszałeś historii o właścicielach firm, którzy nie mogą znaleźć pracowników?

Brzmi to sensownie.

Przy pomocy parafii byłoby możliwe przyjęcie sporej ilości ludzi. Tylko to wymaga od nas – chrześcijan – otwarcia i powiedzenia sobie: „nie możemy pozwolić na to, żeby ludzie ginęli, podczas gdy tu mamy względy dostatek”.

Cały wywiad w środę, w Tygodniku Powszechnym.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”