Hołd petersburski

W rosyjskich bajkach powtarza się motyw przemiany bohaterów. Raz są dobrymi młodzieńcami, potem złymi wilkami – i na odwrót.
Czyta się kilka minut

Podobnie w polityce: sytuacja na linii Moskwa–Ankara zmienia się tak szybko, że trudno nadążyć. Prezydent Erdoğan był dla Rosjan złym wilkiem, teraz wciela się w zupełnie inną rolę. Nie inaczej jest z percepcją Putina w Turcji: niedawno miał opinię najeźdźcy, dziś to „drogi przyjaciel”.

Wizyta Erdoğana w Petersburgu to kolejny krok na drodze do poprawy klimatu w relacji z Rosją. Po próbie puczu przystąpił on do „czyszczenia przedpola” u siebie i za miedzą. Ale Putin postawił mu warunki odnowy przymierza i „sułtan” musiał się ukorzyć przed carskim majestatem. Niemniej normalizacja jest korzystna dla obu polityków. Nawet jeśli nie osiągną porozumienia w delikatnych sprawach (jak Syria czy Kurdowie), przynajmniej nie będą sobie ostentacyjnie pluć w kaszę.

Prezydentowi Turcji zależało też, aby do świata zachodniego popłynął z Petersburga sygnał. Wprawdzie Rosja nie zastąpi Erdoğanowi Zachodu (szczególnie USA), ale pozwoli mu zwiększyć pole manewru w rozmowach z zachodnimi politykami. Teraz „sułtan” sroży się, schładza temperaturę sojuszniczych relacji z Ameryką, odgraża się NATO. Żąda wydania żyjącego w USA duchownego Fethullaha Gülena, którego podejrzewa o zorganizowanie przewrotu. Stany odmawiają. Napięcie rośnie. I znów na szachownicy pojawiają się Kurdowie. Waszyngton wspiera syryjskich Kurdów, Ankara uważa ich za wroga... Zła to wróżba dla sytuacji w Syrii.

Turcja jest w punkcie zwrotnym swej historii. Jeszcze nie wiadomo, którą drogą popędzi i dokąd ją ona zaprowadzi. Putin stara się wykorzystać ten moment. Na Kremlu strzelałyby korki od szampanów, gdyby udało się zrealizować strategiczny cel: poróżnić Turcję i Zachód, pomieszać szyki, osłabić zaufanie. A może nawet wypłukać fundamenty – posiać niezgodę wewnątrz NATO (Turcja to druga armia Sojuszu). To daleka perspektywa, jeśli w ogóle realna. Ale dla Zachodu skrajnie groźna. ©


Więcej na blogu Anny Łabuszewskiej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2016