Reklama

Aspiryna dla Polski

Aspiryna dla Polski

02.11.2003
Czyta się kilka minut
Mocne niemieckie logo, jak krzyżyk Bayera, to prawdziwy majątek. Ale trzeba o nie dbać, bez przerwy podbudowywać i uwiarygadniać, w przeciwnym razie wartość tego majątku bardzo szybko pójdzie w dół.
T

TYGODNIK POWSZECHNY: - Bayer pojawił się na naszym rynku w 1991 roku, działa więc w wolnej Polsce niemal od początku. Jak z niemieckiej perspektywy, wedle Pana obserwacji, wyglądały polskie przemiany i jak dziś ocenia Pan polski rynek?

BURGHARDT BRUHN: - Zgadza się, Bayer był obecny na polskim rynku od samego początku transformacji, ale nie zapominajmy, że nasze produkty sprzedawane są w Polsce od dawna - np. aspiryna dostępna jest na tym rynku od lat dwudziestych XX w. Jeśli chodzi o rozwój biznesu w Polsce, nikt - jak sądzę - nie wątpi, że dokonało się tu potężne przeobrażenie i wielki skok w kierunku Europy Zachodniej. Jeśli nawet musimy się zgodzić, że Polska jeszcze zachodniego poziomu nie osiągnęła, trzeba przyznać, że wykonała wieki krok naprzód. Prawie wszystkie dobra konsumenckie, które można znaleźć w takim kraju jak Niemcy, są osiągalne i tutaj. Ich asortyment jest prawie kompletny. Także i dobra luksusowe, zwane też “dobrami klas wyższych", są dostępne, przynajmniej w Warszawie.

Ale trzeba zdać sobie sprawę i z tego, że nawet jeśli owe dobra na rynku się pojawiają, nie każdy ma możliwość ich nabycia. Wciąż widać lukę między teoretyczną siłą nabywczą w poszczególnych warstwach społecznych, a faktycznymi środkami przeznaczonymi na konsumpcję. Pokazuje to z drugiej strony, że w Polsce ciągle nie wykorzystuje się do końca potencjału warunków rozwojowych.

- Co Pana na polskim rynku razi?

- Bayer działa w ponad 170 krajach świata i jesteśmy przygotowani do współzawodnictwa w sytuacji wolnorynkowej, akceptując zasady wolnej konkurencji i nie zaznając zazwyczaj restrykcji rządowych. Wykazywaliśmy na początku wolę inwestowania i rozwijania rynków, jako że mówimy tu o zaangażowaniu długofalowym, które wymaga stałego doinwestowywania. Wnosząc taki wkład, potrzebujemy środowiska, które można by opisać w trzech punktach. Po pierwsze, budującego długofalowe zaufanie, czyli gdzie rząd działa strategicznie, ma jasną wizję przyszłości i sposobu jej kreowania. Po drugie, gdzie rząd kieruje się zasadami przejrzystości prawnej, choćby w prawie podatkowym czy finansowym. I wreszcie po trzecie, gdzie eliminuje się biurokrację. Mówiąc krótko, kierujcie się drogą integracji z Unią Europejską - a róbcie to szybko i prosto.

- Niektórzy politycy czy przedsiębiorcy zbijają kapitał na twierdzeniach, że wejście wielkich zachodnich koncernów jest szkodliwe dla polskich firm. Co pozytywnego wnosi na lokalny, młody rynek w Polsce taki koncern jak Pański?

- Nie wierzę, że wielkie międzynarodowe firmy zniszczą polskie przedsiębiorstwa. Wprost przeciwnie, fakt, że w tym regionie Europy, czy bezpośrednio w Polsce, inwestują takie olbrzymie koncerny jak Volkswagen, Beiersdorf czy Goodyear, jest jedyną przyczyną tego, że mogły tu zacząć działać i rozwijać się mniejsze, bardzo wyspecjalizowane firmy zaopatrzeniowe, z których wiele to spółki prywatne, należące do polskich przedsiębiorców. Wielkie koncerny nie radzą sobie dobrze z wynajdywaniem i zajmowaniem nisz, a potrzebują usług oraz sieci dostawczych i wspomagających ich działanie. Sądzę więc, że może tu wystepować całkowicie zdrowa symbioza między firmami międzynarodowymi a lokalnymi. Pozwolę sobie podać taki przykład: czy wiedział pan, że ponad 70 proc. wszystkich leków sprzedawanych w Polsce produkują tutejsze przedsiębiorstwa? Wielkie koncerny międzynarodowe wnoszą nowoczesne receptury i metody terapeutyczne, ale druga część tortu przypada poważnej liczbie przedsiębiorstw lokalnych. Widać to na przykładzie naszej firmy: Bayer dostarcza na polski rynek najnowocześniejsze polimery i środki chemiczne (jak Makrolon lub inne tworzywa sztuczne wysokiej jakości) - dzięki czemu firmy miejscowe, korzystając z naszych surowców, mogą konkurować też na rynkach międzynarodowych, oferując dobrej klasy produkty o wysokim standardzie, jak choćby te z rzeszowskiego Zelmera.

- Bayer na rynkach zachodnich ma długą tradycję, znany był od dawna także w Polsce, najczęściej z “paczek z Zachodu" i przez to z Zachodem się kojarzył. Czyli w zasadzie nie trzeba było, wchodząc na polski rynek, promować marki. Tymczasem Państwo angażujecie się w popularyzację ochrony środowiska i mecenat kultury. Dobre, niemieckie logo to nie wszystko?

- Mocne niemieckie logo, jak krzyżyk Bayera, to prawdziwy majątek. Ale trzeba o nie dbać, bez przerwy podbudowywać i uwiarygadniać, w przeciwnym razie wartość tego majątku bardzo szybko pójdzie w dół. Dobry wizerunek firmy Bayer jest też efektem zorientowanej długoterminowo strategii oferowania bezpiecznych produktów najwyższej jakości, weryfikowanej i dokumentowanej od fazy badawczej aż po wdrożenie na rynek i dalej, w ciągu całego cyklu funkcjonowania marki. Mamy też świadomość, że logo marki Bayer, krzyżyk Bayera, także jest produktem - z własną osobowością i charakterem. Działa tak jak w życiu: nie poprzestawaj na swym dobrym wizerunku w danym momencie, bo jeśli tak postępujesz, już straciłeś część własnej przyszłości.

Bayer od lat angażuje się w Polsce w programy odpowiedzialności społecznej, przenosząc na polski grunt know-how najnowszych technologii stosowanych w przemyśle, organizując debaty i konkursy promujące idee zrównoważonego rozwoju, fundując najlepszym polskim studentom wyjazdy na praktyki zawodowe do Niemiec. Tematy związane z ochroną środowiska nabierają znaczenia zwłaszcza w dobie integracji z Unią Europejską. Są to procesy kosztowne i wymagające współpracy wielu różnych grup, dlatego tak ważne jest budowanie wzajemnego zaufania i wymiana opinii. W tym roku nasza debata (organizowana wespół z Politechniką Warszawską) dotyczyć będzie biotechnologii i szans, jakie stwarza ta nowa dziedzina nauki dla człowieka, środowiska naturalnego oraz wzrostu gospodarczego. Obiegowe opinie na temat biotechnologii często bardzo odbiegają od prawdy. Poprzez naszą debatę, w której wezmą udział polscy i zagraniczni eksperci, dziennikarze oraz studenci warszawskich uczelni, chcemy sprawdzić, na ile młode i wykształcone pokolenie ma świadomość potencjału i korzyści ze stosowania biotechnologii. Mamy nadzieję na owocną dyskusję.

- W 1998 r. pojawiło się organizujące wystawy Studio Bayer, pokazujecie Państwo polskich plastyków i fotografików. Bayer organizował w Niemczech sezon kulturalny krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Dlaczego koncern farmaceutyczno-chemiczny zajmuje się mecenatem kultury? W tym zestawieniu jest przecież coś zaskakującego.

- W Polsce prywatny mecenat firm jest zjawiskiem dość nowym, dlatego cieszymy się, że Bayer należał do prekursorów w tej dziedzinie, a założona pięć lat temu galeria Studio Bayer działa do dziś. Wspomniany festiwal kultury krajów Europy Środkowej w Niemczech, który zorganizowaliśmy w 2001 r., był w pewnym sensie zwieńczeniem działalności Studia. Naszą intencją było przybliżenie niemieckiemu odbiorcy kulturalnej różnorodności regionu środkowo-europejskiego oraz jego wkładu w rozwój kulturowej tradycji Europy, co w przededniu wejścia tych krajów do Unii nabrało szczególnego znaczenia. Program Festiwal obejmował koncerty, wystawy sztuki, spektakle teatralne, baletowe oraz projekcje filmowe. Uczestniczyło w nim ponad 60 tys. widzów. Patronat honorowy nad tym wydarzeniem objęli ministrowie kultury Polski, Czech, Słowacji i Węgier.

Warto wspomnieć, że impulsem dla tego projektu było utworzenie w końcu 2000 r. w strukturze Bayera nowego Regionu Krajów Europy Środkowej. Centrum zarządzania regionem, obejmującym Polskę, Czechy, Słowację i Węgry znajduje się w Warszawie.

- O ile skojarzenie firmy farmaceutycznej z ekologią wydaje się oczywiste, tak skojarzenie jej ze sztuką nie przychodzi łatwo na myśl. Na czym polega idea angażowania się w takie przedsięwzięcia ze zgoła innej branży? Sceptyk powiedziałby, że to kolejny sposób na pokazanie logo w przestrzeni publicznej...

- Nie chodzi tu tylko o promowanie logo, bo w tym dużo skuteczniejsza jest po prostu reklama. Chodzi o zbudowanie przyjaznych skojarzeń związanych z firmą, jej wizerunkiem oraz oczywiście pośrednio produktami. Jeśli mamy do wyboru kilka firm oferujących podobne produkty, wybierzemy tę, która angażuje się w projekty społeczne, jest wrażliwa na wartości wyższe, wspiera wydarzenia kulturalne, bo taka firma jest po prostu odpowiedzialna społecznie. A uwidocznienie logo przy okazji - to przecież nic złego, szczególnie jeżeli jest to jeden z najwcześniej zarejestrowanych znaków firmowych na świecie.

- Co w najbliższych miesiącach zobaczymy w naszym kraju dzięki mecenatowi Bayera?

- Nie tylko zobaczymy, ale i usłyszymy. W tym roku będziemy kontynuować nasz program wystaw, które gościnnie prezentujemy w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Rozpoczynamy już w październiku wystawą Olgi Lubacz i Małgorzaty Jankowskiej. Ale nie tylko, bowiem już drugi rok angażujemy się w promocję koncertów dla dzieci, unikalnej inicjatywy prowadzonej przez Filharmonię. Koncerty te od lat przyciągają dziecięcą i dorosłą publiczność i kształcą kolejne pokolenia melomanów. Cieszymy się, że Bayer ma w tym swój udział. Tym bardziej nam miło, że nasza inicjatywa została dostrzeżona przez Ministerstwo Kultury i zostaliśmy w tym roku za nią wyróżnieni nagrodą Mecenasa Kultury 2002. To dla nas wielkie zobowiązanie na przyszłość.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]