Wotum nieufności

„Rzeczpospolita” doniosła, że we wrześniu tego roku do szkół pójdzie jedynie kilkanaście procent sześciolatków (po nowelizacji z końca ubiegłego roku obowiązek edukacji szkolnej w wieku 6 lat został odroczony do 2014 r.)...
Czyta się kilka minut

Potwierdzenie tych statystyk – na razie to sonda wśród kuratoriów, nie oficjalne dane – oznaczałoby spadek w porównaniu z rokiem ubiegłym, a także całkowite rozminięcie się ministerialnych prognoz z rzeczywistością (rząd liczył na 40 proc. rocznika).

Tę smutną statystykę – oznaczającą obywatelskie wotum nieufności do reformy – można by zrzucić na karb momentami histerycznego protestu przeciw zmianom: przeciwnicy nie ograniczają się do punktowania słabości w przygotowaniu reformy; konsekwentnie utrzymują, że sześciolatek jest organicznie niezdolny do szkolnej edukacji (wbrew licznym przykładom krajów, w których taki system jest oczywistością od lat).

Tyle że rządy z Katarzyną Hall i Krystyną Szumilas w roli ministrów edukacji nie zrobiły przez ostatnie lata prawie nic, by skuteczność protestu osłabić. Przygotowanie szkół – ławek, sal, korytarzy etc. – na przyjęcie młodszych dzieci, jak pozostawiało wiele do życzenia, tak nadal pozostawia. W dodatku nie zrobiono wiele, by przekonać do reformy Polaków, przypominając najważniejsze racje za jej wprowadzeniem (społeczne, związane z wyrównywaniem edukacyjnych szans, oraz ekonomiczne).

Pozostaje smutna konstatacja: reforma „sześciolatki do szkół” ma już cztery lata (pierwsze jej zapowiedzi, oraz związane z nimi protesty, to maj 2008 r.). Właściwie każde z nich obfitowało w zapewnienia o tym, że wszystko jest pod kontrolą. Oby przynajmniej pozostałe do wprowadzenia reformy w życie 24 miesiące nie zostały zmarnowane, tak jak było do tej pory.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2012