Wolność pozytywna, wolność negatywna

Orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie krzyży we włoskich szkołach jest przejawem zmagań o interpretację pojęcia "wolność religijna" oraz o to, jak ma ona być kształtowana na płaszczyźnie politycznej. Są tu dwie drogi. Pierwsza to droga "negatywnej wolności religijnej". Wedle tej koncepcji w przestrzeni publicznej nie powinno być obecne nic, co ma coś wspólnego z religią, także symbole religijne. Dotyczy to zresztą wszystkich religii - tak samo chrześcijaństwa, jak i np. islamu. Drugą koncepcję wolności religijnej postrzegam jako "pozytywną wolność religijną": wedle niej, religie mają prawo do swobodnego prezentowania się w życiu publicznym, do bycia widocznymi.
Czyta się kilka minut

Orzeczenie trybunału w Strasburgu opiera się na koncepcji "negatywnej wolności religijnej". Rzecz w tym, że gdyby konsekwentnie realizować tę koncepcję, koniec końców doprowadziłoby to do zniszczenia wolności religijnej w ogóle. Zakłada ona bowiem, że w sferze publicznej nie wolno występować żadnej religii - poza jedną: la?cité, "religią świecką". Pojęcie la?cité wywodzi się z Francji, gdzie dawno już wyrugowano religię z przestrzeni publicznej, wprowadzając wszelako na jej miejsce swego rodzaju "religię państwową", jak rozumiem właśnie pojęcie la?cité. Nazywam ją religią, ponieważ ateistyczny humanizm jest światopoglądem, podobnie jak religie. Aby być konsekwentnym, powinno się było zakazać również występowania publicznego w imieniu ateizmu. To byłoby jednak nielogiczne.

Patrząc zatem z tego punktu widzenia, la?cité nie daje wolności religijnej, ale stwarza rodzaj negatywnego monopolu państwowego na religię, niszcząc w ogóle sens wolności religii. Choć więc orzeczenie trybunału w Strasburgu zostało sformułowane w imię wolności religijnej, w istocie nie chroni tejże wolności, lecz koniec końców czyni ją niemożliwą.

Jestem przekonany, że to orzeczenie się nie ostoi. Włochy już zapowiedziały odwołanie i myślę, że odniosą sukces. Przy tym problem dotyczy też innych krajów Europy, również Austrii, gdzie to konkordat zapewnia, że w klasach mogą wisieć krzyże, a wychowanie religijne jest jedną z podstawowych zasad szkolnictwa. Aby sprostać wymogom orzeczenia, kraje takie jak Austria - zakładając, że pewnego dnia zostałoby ono sformułowane wobec Austrii - musiałyby zmienić swoje konstytucje. Pomijając już, że to politycznie nierealne, byłoby to jedynie ze szkodą dla Europy, której historię kształtowało chrześcijaństwo. Bo wtedy trzeba by nie tylko usuwać wiele symboli z życia publicznego. Doprowadzając rzecz do absurdu, trzeba by powiedzieć, że nie wolno czytać książek, w których występują wątki religijne, a więc np. żadnego Schillera, żadnego Goethego... Chrześcijaństwo jest obecne nie tylko w symbolach, ono przenika naszą kulturę i codzienność. Człowiek żyjący w Europie co krok styka się z chrześcijaństwem. Nie da się tego uniknąć.

Gdyby to orzeczenie nie zostało zrewidowane, Europa zdradziłaby swoją kulturę. Bo jest to także problem kultury, nie tylko religii. Patrząc perspektywicznie, w Europie możliwa jest jedynie "pozytywna wolność religijna". Chyba że ktoś chce wprowadzić totalitarną religię państwową pod nazwą la?cité.

Przełożył WP

Ks. prof. PAUL M. ZULEHNER (ur. 1939) jest austriackim teologiem, dziekanem Wydziału Teologii Katolickiej Uniwersytetu Wiedeńskiego. Autor szeregu publikacji na temat sytuacji Kościołów i religijności w Europie, prowadził badania porównawcze nad socjologią religii w Europie Środkowej. Jest jednym z najbardziej znanych austriackich duchownych. W Polsce ukazała się jego książka "Schronienie dla duszy" (W drodze, 2006).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2009