Własne zdanie

Przez ostatnie trzy numery „Tygodnik” publikował ranking nowych podręczników do katechezy. Czas na wnioski.

24.09.2012

Czyta się kilka minut

Czy powrót religii do szkół się sprawdził? Patrząc na kłopoty katechetów z odnalezieniem miejsca w gronie pedagogicznym, a przede wszystkim na trudność katechizowania młodzieży w zeświecczonym środowisku, można mieć wątpliwości. Pojawiły się nawet głosy, by podzielić religię na dwa przedmioty: w ramach jednego młodzież uczyłaby się w szkole wiedzy o religii, ocenianej jak inne przedmioty, w ramach drugiego – już na terenie parafii – w sposób właściwy dla katechezy formowana byłaby religijność uczniów. Wygląda jednak na to, że dyskusja ta została zamknięta na najbliższe lata.

Wskazuje na to nowa Podstawa Programowa Katechezy, która w tym roku szkolnym weszła w życie. Wprowadza ona dwie zmiany w stosunku do Podstawy z 2001 r. Obok wymaganych wiadomości nowa Podstawa dowartościowuje zdobywane przez ucznia umiejętności jako cel i efekt kształcenia. Harmonizuje też szczegółowy program katechezy z programem nauczania innych przedmiotów na poszczególnych etapach edukacji. Dotyczy to zwłaszcza języka polskiego, wiedzy o społeczeństwie i wychowania do życia w rodzinie. Nacisk na integrację katechezy z edukacją szkolną oddala perspektywę powrotu formacji religijnej do parafii.

RANKING

Przez ostatnie trzy numery „Tygodnik Powszechny” publikował ranking podręczników do katechezy, które zostały opracowane zgodnie z nową Podstawą Programową i weszły w tym roku szkolnym do użytku. Dotyczy to podręczników do klas I szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. Do oceny wybraliśmy komplety podręczników pięciu wydawnictw (WAM z Krakowa, Katechetycznego z Warszawy, Gaudium z Lublina, Świętego Wojciecha z Poznania oraz Św. Stanisława z Krakowa), które nie tylko uzyskały ogólnopolską akceptację Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski, ale także zostały wybrane przez biskupów największych polskich miast. Zatem można przyjąć, że swoim oddziaływaniem obejmą większość uczniów w Polsce.

Do oceny „TP” zaprosił psychologa, grafika i rodzica. Kierowniczka Laboratorium Psychologii Rozwoju Małego Dziecka przy Instytucie Psychologii UJ Marta Białecka-Pikul oceniała poważne traktowanie czytelnika – odpowiednie dla jego poziomu rozwoju, umiejętność zaciekawienia go i wciągnięcia do dialogu oraz odniesienie do codziennego życia. Dyrektor artystyczny „TP” Marek Zalejski oraz nasza fotoedytorka Grażyna Makara przyglądali się typografii i stronie ilustracyjnej podręczników. Jako rodzic dzieci w wieku szkolnym podręczniki do katechezy oceniał piszący te słowa. Starałem się najpierw sprawdzić, czy dany podręcznik „nie szkodzi”, np. przez katechezę lękową. Patrząc od pozytywnej strony, szukałem także oznak pomysłowości we wciąganiu młodych ludzi w przygodę wiary.

Uśrednione wyniki rankingu nie są złe, choć nie są także bardzo dobre. Najsłabszy wynik – słabą trójkę (2,8) – dały kryteria psychologiczne. To znak, że katecheza w Polsce być może powinna odważniej korzystać z wiedzy z dziedziny psychologii rozwojowej. Dość słabo wypadła też strona ilustacyjno-typograficzna – na mocną trójkę (3,2).

Moje uśrednione oceny dały czwórkę z minusem (3,9). Odzwierciedla ona zadowolenie z pracy redakcyjnej. Prawdę mówiąc, spodziewałem się gorszego rezultatu, biorąc pod uwagę napięcie, w jakim obecnie znajduje się Kościół instytucjonalny (doświadczający z jednej strony antyklerykalnych ataków, z drugiej – pokusy roszczeniowości i tryumfalizmu).

SYTUACJA PODBRAMKOWA

Jak trudne jest zadanie katechety, przypadkowo sam się swego czasu przekonałem. Po III roku studiów teologicznych zostałem na dwa tygodnie wyznaczony animatorem jednej z grup „oazy”. Materiały, jakie otrzymałem do pracy, wydały mi się sztuczne i mało przekonujące. Do pogłębiania wiary nie pasuje algorytm: „wykonaj poszczególne kroki, a na końcu podejmij postanowienia; jeśli ci się nie powiedzie, wróć na wcześniejszy etap”.

Jeżeli wiara jest przede wszystkim opartą na miłości osobową więzią z Bogiem, to ani ona, ani miłość nie jest umiejętnością, którą można wyćwiczyć. Nie bez powodu w nauczaniu Kościoła wskazuje się na tajemniczy charakter wiary jako Bożego daru, czyli łaski. W budzeniu, przekazywaniu czy wzmacnianiu wiary nie wszystko zależy od dobrych chęci katechety i ucznia. Jest jeszcze trzeci „czynnik”: działanie Boga. Dlatego katecheza jest procesem do końca nieprzewidywalnym.

Dwie okoliczności sprawiły, że moja animacja nie stała się zupełną klęską: świetna wrocławska młodzież, która wiedziała, po co przyjechała na „oazę” (katecheci uczący w szkołach zwykle nie mają takiego komfortu), i teksty Ojców Kościoła, które na szczęście wziąłem ze sobą. Czytaliśmy intrygujący anonimowy List do Diogneta albo wstrząsający list św. Ignacego Antiocheńskiego, w którym jako skazaniec wiedziony do stolicy imperium prosi wpływowych rzymskich chrześcijan, by nie próbowali wyjednać dla niego ułaskawienia: „Pozwólcie mi stać się żerem dzikich zwierząt, przez które mogę posiąść Boga. Pszenicą jestem Bożą, a zmielony zwierzęcymi zębami, okażę się chlebem Chrystusa”.

WYOBRAŻAM SOBIE...

Czego się nauczyłem jako rodzic, angażując się w „Tygodnikowy” ranking?

Lektura podręczników do religii zmusiła mnie do postawienia sobie pytania, do jakiej religijności chciałbym, by moi synowie dorastali. Z grubsza odpowiedzieć można tak: na pewno nie do religijności, dla której główną cnotą jest posłuszeństwo i podporządkowanie wspólnocie wiary. Taka religijność zdawała egzamin w trudnych czasach, gdy Kościół gwarantował przetrwanie jednostki. Wówczas stabilność i trwałość struktury wspólnoty była ważniejsza od indywidualnych potrzeb i dojrzałości jednostki. Dzisiaj, gdy los człowieka nie zależy tak bardzo od tego, jak silnie tkwi on w strukturach społecznych, nastał czas większej różnorodności i indywidualizmu, ale też religijności bardziej świadomej, dojrzałej, wolnej i odpowiedzialnej.

Wyobrażam sobie, że do kształtowania takiej religijności potrzeba trzech rzeczy: (1) pokazywania realiów (prawdziwych problemów, wartości, świadectw czy miejsc, w których łatwiej dostrzec Boga); (2) krytycyzmu (młody człowiek nie powinien się bać stawiania własnej diagnozy: np. z czym się nie utożsamia w polskim Kościele? czego się wstydzi?) oraz (3) inteligentnego uświadamiania odpowiedzialności za siebie i innych (np. poprzez pytania: „Czy dostrzegasz w swojej parafii sprawy, które wymagają pilnego załatwienia? Jeśli tak, czy sądzisz, że możesz pomóc?”).

W dużej mierze współczesna katecheza spełnia owe kryteria, np. recenzowane podręczniki zawierają bogactwo dających do myślenia historii, anegdot, świadectw czy cytatów. Brakuje chyba jednak odważniejszego wyjścia w świat i szukania owych miejsc, z których łatwiej dostrzec Boga. Np. dlaczego nie wykorzystać – to konkretny postulat na koniec – wolnych od nauki dni rekolekcyjnych do zmotywowania młodzieży, aby podjęła jakieś prace w charakterze wolontariatu – choćby raz w roku?

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów. Opracowanymi razem z… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2012