Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wirówka nonsensu

Wirówka nonsensu

12.05.2014
Czyta się kilka minut
Zbiór Kamila Brewińskiego „clubbing” – podobnie jak wydane w tym samym wydawnictwie „Repetytorium” Macieja Taranka – wykorzystuje przede wszystkim zasadę kombinatoryczności.
P

Przemieszczenia słów, uzależnianie ich od sąsiednich fraz, praca z całymi blokami składniowymi, mocne eksponowanie reguł tekstowych – wszystko to wskazuje na kolejną falę lingwistycznych zainteresowań. U Brewińskiego są one w mocniejszy i bardziej widoczny sposób sprzęgnięte z analizą społeczną. Do wiersza wpada żywioł języka mówionego, konsumenckiego, młodzieżowego. Jest on podglądany i odtwarzany w najróżniejszych odmianach. Brewiński podąża za językami, którymi się mówi, i wprowadza do swoich tekstów to, o czym marzą poeci: żywe srebro „naturalnej” mowy. Ciekawie podrasowanej ironią i zgrywą.
Warto Brewińskiego podsłuchiwać, bo mówi wieloma językami naraz: lirycznej ckliwości, slangowej subkultury, popowego miksu oraz kalekich form obliczonych raczej na gesty niż zdania. Inscenizuje widowiska niepodrabialnego językowego szpanu: dyskotekowych dziewczyn, sekstelefonów. Odtwarza – najczęściej kobiecą – świadomość kolonizowaną przez system pomnażania zysku. Sam odgrywa pieśni zakochanego – „Clubbing” to piękna wirówka nonsensu.
Nie sposób jednak przeoczyć tradycyjnie lirycznych atrybutów zbioru. Pojawiają się w nim i róża, i księżyc, i źródełka, które – mając za tło zbanalizowane subkulturowe twory języka – brzmią, jakby dostały się do wierszy z innego świata. Bo też jego „Clubbing” jest nastrojony przede wszystkim na aktualną prędkość imprezowych odmian języka. A przy tym wytwarza osobliwą grę między tymi wszystkimi idiolektami, melodią niektórych tekstów i ich skonwencjonalizowanymi regułami. Brewiński zanurza się w odmętach języka, pokazuje efekty ostrej polaryzacji społecznej, rozśmiesza nas i kołysze rytmem.
Kamil Brewiński, „clubbing”, Hub Wydawniczy Rozdzielczość Chleba, Kraków 2013

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]