Starsi panowie

Stało się to, co się stać musiało. Opozycja złożyła szumne wnioski: o odwołanie rządu, a chwilę potem o odwołanie szefa MSW. I oczywiście oba głosowania przegrała.
Czyta się kilka minut

To kolejna odsłona tego samego dramatu. Fabułę można streścić w prosty sposób. PiS: „To wasza wina!”. PO: „Podłe kłamstwo! To wasza wina!”. Aktorzy wypowiadają kwestie, idą za kulisy, ale wszystko, co ważne, zdarzy się dopiero w kolejnym akcie, w czasie wyborów.

Debatę zdominowało starcie dwóch liderów: Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Obaj powiedzieli pod swoim adresem już tyle przykrych słów, że ich polemiki przestały robić wrażenie. Polską polityką rządzą dwaj starsi panowie, którzy od lat rzadko opuszczają parlament. Żyją z tej wojny, ta wojna napędza ich do działania, jest dla nich punktem odniesienia. Ich otoczenie stanowią zawodowi politycy. Sejmowe i rządowe gabinety to dla nich miejsce zarobkowania.

W opozycji nie lepiej. Czy pamiętają Państwo, kim z zawodu jest Janusz Piechociński? A Leszek Miller? Ozdrowieńczą siłą nie będzie Nowa Prawica – partia jednoosobowa, której lider z klauna przeistoczył się w jaskiniowca, co bije ludzi.

W każdym razie PO udawała, że afera taśmowa jej nie dotyczy, a jeśli dotyczy, to jako ofiary spisku. Rząd wygrał głosowania i kupił trochę czasu, z nadzieją, że uda mu się przejść do kontrataku. PiS, zgłaszając Piotra Glińskiego na premiera technicznego, przekazał jasny komunikat: „Niech nikt nie myśli, że naprawdę chcemy odwołać. Czekamy na wybory i kolejne taśmy”. Stało się wedle życzenia. Z braku lepszego zajęcia prezes Kaczyński zajął się jednoczeniem prawicy (w czym ma doświadczenie, które można liczyć dekadami). Lewica też zajmowała się głównie sobą. Wobec obojętności wyborców Palikot z Millerem zastanawiają się, czy nie dojść do wniosku, że dzieli ich niewiele i mogliby tworzyć wspólną formację.

Najciekawsze rzeczy działy się w PSL. Partia jest rozdarta. Z Platformą im dobrze: władza jest, stanowiska są, Tusk się nie wtrąca. No ale Platforma – zdaje się – tonie! A PSL tonąć nie ma ochoty. Może więc PiS? Tu problem jest poważniejszy. PiS lubi Polskę wsi i małych miasteczek – a to jest kanoniczne terytorium ludowców. Jeśli pójdą z PiS do koalicji, wtedy wyborcy mogą zapytać: „A po co nam w ogóle PSL? Skoro i tak są z PiS-em, to lepiej głosować na większego”.

Kaczyński to polityk łakomy. Szczególne zamiłowanie ma w zjadaniu przystawek [zob. felieton Stanisława Mancewicza – red.]. Romans z PiS może być dla ludowców związkiem z modliszką. Dlatego, póki mogą, trzymają się Tuska.

Obraz zaburzyła jedynie „szarża” Waldemara Pawlaka: b. premiera, b. prezesa PSL, a obecnie rezydenta „Sulejówka”, wnoszącego, by głosowanie nad dymisją Bartłomieja Sienkiewicza odłożyć. Chodziło o to, że akurat w chwili, gdy decydował się los szefa MSW, podległe mu CBA (na polecenie prokuratury) przeszukiwało biura poselskie szefa klubu ludowców Jana Burego. Pawlak logicznie argumentował: zwłoka przetnie spekulacje, że głosowanie odbywa się pod naciskiem.

Ludowcy byli w głupiej sytuacji. Wcześniej opowiadali, że minister powinien odejść, a teraz – bojąc się, że Tusk ich wyrzuci z koalicji – musieli udawać, że Sienkiewicza lubią. W końcu okazało się, że Pawlak, ciągle liczący na fotel prezesa partii, jest osamotniony. Nikt z PSL go nie poparł.

Co nie oznacza końca kłopotów: afera dotyczy korupcji w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, a oprócz biur Burego przeszukano też gabinety wiceministra Zbigniewa Rynasiewicza (PO) oraz szefowej prokuratury apelacyjnej w Rzeszowie (okręg Burego). Dwóm biznesmenom postawiono zarzuty. Sporo, choć to tylko początek. Na wakacje w polskiej polityce wcale się nie zanosi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2014