Reklama

Słowo wstępne

Słowo wstępne

07.07.2014
Czyta się kilka minut
W jednym z tekstów Irena Krzywicka pisała, że Erich Maria Remarque – jako jeden z nielicznych Niemców – odniósł dzięki I wojnie światowej spektakularny sukces.
Okładka „Magazynu Literackiego Książki w Tygodniku" nr 5-6/2014 il. Marek Zalejski / WOLNE ZASOBY
P

Przyniosła mu ona niesłychany splendor i ogromne pieniądze. A stało się tak dlatego – argumentowała Krzywicka – że pisarzowi udało się uchwycić fenomen wojny. Nie tyle ją potępić, wystawić jej rachunek krzywd i zniszczeń, ile ją zrozumieć i wynaleźć dla niej właściwą formę literacką. W powieści „Na zachodzie bez zmian” Remarque przedstawił konflikt zbrojny „jako kulturę złośliwych bakterii, których niestety nie umiemy zniszczyć”.

Od chwili, w której powstały te słowa, upłynęło kilkadziesiąt lat, ale wciąż nie potrafimy się przed ekspansją tego bakcyla obronić. Nie tylko w sensie militarnym, lecz także w znaczeniu, które Krzywicka zaszyfrowała w swej metaforycznej wypowiedzi. Źródłem wszelkiego konfliktu są według niej zarazki, które lęgną się w kulturze, a może nawet więcej: które leżą u jej fundamentów, od samego początku niszcząc jej kruchą tkankę. To właśnie tam powinniśmy szukać przyczyn, destruktywnych impulsów napędzających wojenną maszynę.
W stulecie wybuchu I wojny światowej postanowiliśmy zająć się literackimi odpowiedziami na to traumatyczne doświadczenie. Bośniacki pisarz Miljenko Jergović, który będzie gościem tegorocznej edycji Festiwalu Conrada, powierzył nam do druku opowiadanie o zamachu w Sarajewie. Wydarzenie, które zapoczątkowało wiek XX,prezentuje jako efekt nie do końca przemyślanych decyzji i przypadkowych działań. Dźwięk wystrzału z pistoletu Gavrila Principa – powiada Jergović – towarzyszył narodzinom całego stulecia.
Krzywicka, owszem, twierdziła, że Remarque’owi udało się stworzyć odpowiednią formę literacką, ale nie była w stanie precyzyjnie tej formy opisać, nie potrafiła jej zdefiniować. Magda Heydel w szkicu o Wielkiej Wojnie w literaturze angielskiej zajmuje się właśnie tym problemem: konfliktem, który jest nie tylko piętnem pamięci, ale także kwestią artystyczną. Pisarki i pisarze różnych pokoleń szukają odpowiedniego języka, mocują się z konwencjami pisania i gatunkami, rozbijają tablice literackiej tradycji, by zbliżyć się do istoty wojennego doświadczenia.

Jednym z powodów, dla których podobne przeżycia nie poddają się naszym zabiegom narracyjnym, jest być może piętnowana przez Krzywicką krótkowzroczność nowoczesnego człowieka, który konflikt zbrojny traktuje jako zjawisko wyjątkowe, nie dostrzegając jego związków z codziennym życiem. Grażyna Borkowska, w eseju o Zofii Nałkowskiej, przybliża nam literacki obraz wojny, w którym nacisk położony jest przede wszystkim na ciągłość między obu sferami: codzienną i wojenną. Według autorki „Hrabiego Emila” militarna maszyna czerpie paliwo z najgłębszych pokładów człowieczeństwa. Wręcz karmi się naszą wiarą w postęp i wszystkimi konsekwencjami – także psychologicznymi – które ta wiara wywołuje. Kultura złośliwych bakterii przyjmuje u Nałkowskiej postać zabawy w śmierć, którą inicjujemy nie wtedy, gdy na ulicach słychać pierwsze strzały, lecz wtedy, gdy dolatuje do nas dźwięk przepojonych przemocą słów.

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Filozof literatury, eseista, redaktor, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]