Prawda i pokora

Wierzący nie jest arogancki; przeciwnie, prawda daje mu pokorę, bo wie on, że to nie my ją posiadamy, ale to ona nas bierze w posiadanie.
Czyta się kilka minut

Nie powodując bynajmniej usztywnienia postaw, pewność wiary nakazuje nam wyruszyć w drogę i umożliwia dawanie świadectwa i dialog ze wszystkimi – przypomniał Franciszek słowa ze swojej encykliki „Lumen fidei” w odpowiedzi na list ateisty Eugenio Scalfariego z „La Repubblica”.

Bóg jest relacją. Dlatego też prawda, o której związek z chrześcijaństwem pyta w liście otwartym do papieża dociekliwy ateista, także jest relacją, ponieważ jest nieoddzielna od miłości. Z tej racji prawda jest życiem i dlatego stale jest „w drodze”. Jeżeli tak, to choć to sam Chrystus jest tą drogą, nie mamy prawa tkwić kurczowo w naszych, zawsze ludzkich i prowizorycznych pojęciowych twierdzeniach na jakikolwiek temat. Powinniśmy w dialogu, także z niewierzącymi, wykuwać wciąż nowe sposoby rozumienia i poszukiwania – także w innych kształtach kultury – śladów Ducha Świętego, który „wieje, kędy chce”.

Papież daje uderzający przykład tej pokory: pisze w swoim imieniu, a nie ex cathedra. Nie znaczy to jednak w żadnym wypadku, jakoby prawda była subiektywna i zmienna. Oznacza natomiast, że otrzymujemy ją zawsze i wyłącznie jako „drogę i życie”. „To właśnie wychodząc stąd, z tego osobistego doświadczenia wiary przeżywanej w Kościele – pisze papież – mogę swobodnie wysłuchać Pańskich pytań i wraz z Panem poszukiwać dróg, które być może pozwolą nam rozpocząć wspólnie przemierzanie jakiegoś etapu drogi”.

Zarówno wierzący, jak niewierzący mają do dyspozycji sumienie i to, co w nim zobaczą, zobowiązuje ich absolutnie. To znaczy nie zobowiązuje absolutnie „prawda obiektywna”, tylko sposób, w jaki rysuje się w sumieniu ich wizja dobra i zła, którą uważają i czują jako prawdziwą. Dlatego posłuszeństwo tej wizji jest poniekąd miarą oceny dla samej wiary i niewiary. „Grzech, nawet dla tych, którzy nie wierzą, jest wtedy, gdy działa się wbrew sumieniu” – zauważa papież. Ale samego tego posłuszeństwa nikt nie może do końca osądzać, ponieważ to nie my prawdę posiadamy, lecz to raczej prawda nas posiada i osądza. Ponad sądem jest dobroć i miłosierdzie Boga, który „nie zależy od naszej myśli”. Po prostu Bóg nie jest na miarę naszej myśli. Dlatego chrześcijan obowiązuje absolutnie także zakaz osądzania, ponieważ to, co najważniejsze, rozgrywa się tam, gdzie nie sięga ludzka myśl.

Kto raz, jak papież Franciszek, postawił na miłość – to znaczy na Chrystusa – ten z całą pewnością nie będzie osądzał świata i go potępiał. Nie jest to papież ani dawniejszych, ani obecnych inkwizytorów.  


Prof. KAROL TARNOWSKI jest filozofem, kierownikiem Katedry Filozofii Boga na UPJPII.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2013