Poobijani zapaśnicy

Różnic między boksem i zapasami nie trzeba tłumaczyć – wystarczy spojrzeć na pokonanego zawodnika.
Czyta się kilka minut

Dokładnie taka jest różnica między rywalizacją między- i wewnątrzpartyjną. W walce między partiami największy entuzjazm widowni wzbudza nokautujący cios w zęby; rozkwaszony nos czy rozbita brew dodają tylko kolorytu. Przegrany się nie liczy – może być bez przytomności zniesiony z ringu, by leczyć rany przed kolejnym starciem. W zapasach zaś pokonany, choć też obalony na ziemię, zawsze może stanąć obok zwycięzcy, gdy ręka tego drugiego wznoszona jest w górę. W walce wewnątrzpartyjnej przegrani są potrzebni, by wesprzeć zwycięzców w decydującym już starciu: z innymi ugrupowaniami. Kluczem jest taki dobór reguł i strategii, by ani nieuchronny zwycięzca nie był nadmiernie osłabiony, ani pokonany nie został śmiertelnym wrogiem. Tym różni się on od parlamentarnej opozycji, bez której dobrej woli z reguły da się obejść.

Zapaśniczej techniki politycy – wprawieni w międzypartyjnym mordobiciu – muszą się dopiero uczyć. Tak przynajmniej można sądzić po przebiegu rywalizacji Tusk–Gowin. Szczególnie niebezpieczne jest tutaj sugerowanie nielojalności względem ugrupowania, o przywództwo którego toczy się gra. Nie ma sensu rozstrzygać teraz, kto zaczął – czy Gowin, o którego ewentualnej nowej inicjatywie od miesięcy rozprawiają media, czy Tusk, pokazujący wewnętrznym oponentom drzwi w apogeum światopoglądowego konfliktu w PO. Jest sens zadawać zawodnikom tylko proste pytania: czy wymierzając przeciwnikowi takie ciosy, na jakie się zdecydowali, zastanawiali się, czego się spodziewają w chwili ogłoszenia wyników? Co powiedzą, jeśli wygrają? Co – w razie przegranej? Dla przyszłości polskiej demokracji będą to wypowiedzi ważniejsze, niż im się to dzisiaj wydaje. To one ustawią myślenie o sensie otwartej walki o przywództwo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2013