Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pomysły na wolność

Pomysły na wolność

27.10.2014
Czyta się kilka minut
Ustrój i gospodarka, świat i sojusze: opozycjoniści z lat 1976–1989 różnie wyobrażali sobie przyszłą niepodległość. Oto szkic „mapy” myśli politycznej różnych środowisk opozycji.
Powstanie Solidarności zasadniczo zmieniło scenę opozycyjną – i doprowadziło także do nasilenia debat programowych; na zdjęciu: hala „Oliwii” w Gdańsku, miejsce I Zjazdu NSZZ „Solidarność” jesienią 1981 r. Fot. Archiwum IPN
U

Ukształtowanie się w Polsce w drugiej połowie lat 70. XX wieku zorganizowanej opozycji, a także rozwój prasy podziemnej, niezależnej od cenzury, wpłynęły także na ożywienie nieskrępowanej myśli politycznej.
To właśnie wtedy – w okresie poprzedzającym strajki z lata 1980 r. i powstanie Solidarności – pojawiły się pierwsze dyskusje i spory na temat zadań i celów, jakie stały przed środowiskami opozycyjnymi, a także ogólnej diagnozy PRL oraz dróg wiodących do demokracji i odzyskania niepodległości.
W odpowiedzi na Radom
Należy jednak pamiętać, że u podłoża powstania największych zorganizowanych struktur opozycji przedsierpniowej – czyli Komitetu Obrony Robotników (przekształconego po roku w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”) oraz w mniejszym stopniu Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO) – nie leżały kwestie programowe. Ich powstanie było zwłaszcza wyrazem sprzeciwu wobec łamania praw człowieka przez władze PRL, przede wszystkim po protestach w Radomiu i Ursusie w czerwcu 1976 r.
Pierwsze oficjalne dokumenty obu organizacji były dosyć ogólne i nie wykraczały poza postulaty przestrzegania obowiązującego prawa, w tym międzynarodowych zobowiązań PRL (np. wynikających z ratyfikacji przez Sejm Międzynarodowych Paktów Praw Człowieka czy podpisania Aktu Końcowego Konferencji KBWE w Helsinkach). Stopniowo jednak, zwłaszcza w niezależnej publicystyce, coraz śmielej podnoszono kwestie ideowo-programowe.
Propozycje prezentowane na łamach niezależnych pism (m.in. „Krytyki”, „Głosu”, „Opinii”, „Drogi”) odzwierciedlały jednak tylko poglądy autorów, wśród których w pierwszej kolejności wymienić trzeba Jacka Kuronia, Leszka Moczulskiego i Adama Michnika. Dlatego też w większym stopniu możemy mówić wtedy jeszcze o poglądach poszczególnych liderów opozycji niż o założeniach programowych organizacji, w ramach których istniały różne nurty. Najbardziej widoczne było to w przypadku KSS „KOR”, gdzie z czasem ukształtowały się dwa skrzydła: lewe, skupione wokół Jacka Kuronia i pisma „Krytyka”, oraz prawe, związane z Antonim Macierewiczem i redakcją „Głosu”.
Więcej słów, mniej pomysłów
W kolejnych latach, pod koniec dekady lat 70., podziały ideowe w opozycji stawały się coraz większe, co przyczyniło się do powstania nowych organizacji. Wspomnieć należy tu przede wszystkim o powstałych po rozpadzie ROPCiO: Ruchu Młodej Polski (m.in. Aleksander Hall, Jacek Bartyzel, Arkadiusz Rybicki), odwołującym się do tradycji narodowej, o kierowanej przez Leszka Moczulskiego Konfederacji Polski Niepodległej (nawiązującej do myśli politycznej Piłsudskiego) oraz o Ruchu Wolnych Demokratów Karola Głogowskiego – odwołującym się do ideowego dorobku Związku Młodych Demokratów z przełomu lat 1956-57.
Ważną rolę w rozbudzaniu dyskusji w środowiskach opozycyjnych spełniały też wtedy kolportowane opracowania Polskiego Porozumienia Niepodległościowego (m.in. Zdzisław Najder, Jan Olszewski).
Ale choć postulat tworzenia niezależnej myśli politycznej często pojawiał się wówczas w niezależnej publicystyce, to więcej o tym pisano, niż starano się kreować konkretne pomysły. Propozycje programowe adresowano przede wszystkim do społeczeństwa, czyli rządzonych. Ścisły podział na „My” (społeczeństwo) i „Oni” (władza, PZPR) był powszechny.
Co ciekawe, postawy społeczeństwa polskiego oceniano krytycznie, tłumaczono to jednak uleganiem przez dziesięciolecia wpływom totalitarnego państwa. Podstawowym zadaniem dla opozycji miała być zatem aktywizacja obywateli i podejmowanie działań na rzecz samoorganizowania się społeczeństwa w struktury niezależne od władz.
Mało o gospodarce
W opozycji istniało wtedy dość powszechne przeświadczenie, że jedynie zorganizowane społeczeństwo może stanowić skuteczne narzędzie nacisku na władze PRL, w walce o przestrzeganie praw człowieka i w wymuszaniu konkretnych reform. Natomiast zasadniczy spór w kręgach opozycji sprowadzał się do oceny możliwości wsparcia programu reform przez „pragmatyczne” skrzydło w PZPR. Lewica KOR-u, reprezentowana przez Kuronia i Michnika, dostrzegała w partii grupę reformatorów; sądzono, że w oparciu o nią można by przynajmniej częściowo realizować niektóre postulaty opozycji. Pozostałe środowiska opozycji były zdecydowanie przeciw, widząc w PZPR jedynie reprezentanta interesów Kremla.
Za to powszechnie zgadzano się, że Polska powinna odzyskać niepodległość, i że – jeśli chodzi o jej ustrój – powinna być demokracją parlamentarną. Zważywszy jednak na realia i położenie geopolityczne, odmiennie rozkładano akcenty i priorytety. Dla lewicy KOR-u niepodległość miała być zwieńczeniem procesu demokratyzacji, zaś dla środowisk opozycji niepodległościowej (ROPCiO, KPN, RMP) – warunkiem zbudowania demokracji. Jedynie Ruch Wolnych Demokratów w przyjętej deklaracji uważał, że Polska jest krajem niepodległym, choć nie suwerennym.
Natomiast na marginesie zainteresowań opozycji przedsierpniowej znalazły się sprawy gospodarcze. Praktycznie ograniczano się do komentowania katastrofalnej sytuacji ekonomicznej, rzadko formułując alternatywny program. Największy rozgłos i dyskusję na łamach drugoobiegowej prasy wywołały wtedy „Uwagi o sytuacji gospodarczej w kraju”, opracowane przez Ryszarda Bugaja. Warto też odnotować poruszający różne kwestie, obszerny raport quasi-opozycyjnego Konwersatorium Doświadczenie i Przyszłość „O stanie Rzeczpospolitej i drogach wiodących do jej naprawy”.
Nowa siła: Solidarność
Sierpniowe strajki 1980 r. i w konsekwencji powstanie NSZZ „Solidarność” przyczyniły się do zasadniczej przebudowy sceny opozycyjnej.
Większość aktywnych wcześniej działaczy i publicystów włączyła się w działalność wielomilionowego związku. Także na łamy prasy związkowej przeniosła się zasadnicza część debat nad kierunkiem, w którym powinna zmierzać opozycja. Solidarność w krótkim czasie stała się bowiem główną siłą opozycyjną, z którą musiały (w przeciwieństwie do okresu wcześniejszego) liczyć się również komunistyczne władze.
Do wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. w rozwoju myśli politycznej Solidarności wyodrębnić można dwa okresy. Pierwszy, w którym związek postrzegano przede wszystkim jako weryfikatora i kontrolera władzy w przestrzeganiu i realizacji ustępstw zagwarantowanych w Porozumieniach Sierpniowych. I drugi, mniej więcej od początku 1981 r., gdy w wyniku pogłębiającego się kryzysu ekonomicznego oraz niezdolności władz do przeprowadzenia reform zaczęły przeważać opinie, że Związek powinien przedstawić własny alternatywny program niezbędnych zmian i dążyć do jego realizacji.
Wielką areną ścierania się poglądów i różnych koncepcji politycznych stały się obrady I Krajowego Zjazdu Delegatów „Solidarności”, zorganizowane w dwóch turach jesienią 1981 r., na który delegaci wybrani zostali w demokratycznych, wewnątrzzwiązkowych wyborach. Właśnie podczas zjazdu uznano Solidarność za ruch społeczny, którego celem ma być stopniowa zmiana systemu politycznego państwa.
Dwie koncepcje
Program działania Solidarności był wypadkową różnych istniejących w niej nurtów. Podstawowym jego elementem było uznanie demokracji (opartej na pluralizmie i podziale władzy) za najważniejszą zasadę, która powinna być fundamentem systemu politycznego. Możliwość przezwyciężenia kryzysu łączono z potrzebą zmian ekonomicznych i politycznych, m.in. przez uspołecznienie gospodarki.
W programie związku, który przyjęto na zjeździe (pod nazwą „Samorządna Rzeczpospolita”), formułowano dwie – częściowo konkurencyjne względem siebie – koncepcje zmian. Pierwsza opierała się na wprowadzeniu samorządności we wszystkich obszarach życia społecznego. System samorządowy miał stopniowo, oddolnie i ewolucyjnie ograniczać władzę PZPR i prowadzić do decentralizacji rządzenia państwem, przy równoczesnym uniknięciu jego destabilizacji. Podstawowym ogniwem miały być samorządy pracownicze i terytorialne oraz – w wymiarze władz państwowych – druga izba parlamentu.
Druga koncepcja zakładała wprowadzenie wolnej gry sił politycznych, w warunkach pluralizmu i konkurencji różnych partii politycznych. Również i przy tym rozwiązaniu ważną rolę – choć już nie pierwszoplanową – odgrywać miały samorządy.
Program „Samorządna Rzeczpospolita” zakładał budowę państwa w oparciu o poszanowanie praw jednostki, pluralizm i demokratyczne reguły życia oraz ograniczenie dyspozycyjności struktur państwowych wobec PZPR.
W ostatnich tygodniach poprzedzających wprowadzenie stanu wojennego niezależną publicystykę zdominowała powszechna krytyka władz: podkreślano niewiarę w możliwość osiągnięcia porozumienia. Nadzieją na pozytywne zmiany był postulat utworzenia Społecznej Rady Gospodarki Narodowej, mającej posiadać szerokie kompetencje. W jej skład miały wejść, na zasadzie konsensusu, osoby wyznaczone przez Solidarność, Kościół i instytucje naukowe.
Natomiast poza głównym nurtem dyskusji – zdominowanym przez Solidarność – funkcjonowały pozostałe organizacje opozycji, z których za najważniejsze należy uznać KPN i Ruch Młodej Polski (utworzone jeszcze przed 1980 r.). Warto też wspomnieć o inicjatywach wyrosłych na bazie doświadczeń solidarnościowych, jak Kluby Służby Niepodległości, Kluby Rzeczypospolitej Samorządnej Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość czy Polska Partia Pracy. A spośród najważniejszych tekstów, które powstały wtedy poza Solidarnością, na uwagę zasługuje z pewnością opracowany przez Moczulskiego „Program stabilizacji społecznej i gospodarczej”.
„Reformatorzy” i „radykałowie”
Wprowadzenie stanu wojennego stanowiło cezurę w dziejach Solidarności – i miało także istotny wpływ na coraz większe zróżnicowanie się pomysłów i koncepcji programowych w podziemiu.
W pierwszej kolejności podejmowano różne próby aktywizacji społeczeństwa w warunkach stanu wojennego – począwszy od wezwań do biernego oporu i bojkotu oficjalnych instytucji, poprzez strajki, a skończywszy na manifestacjach, które często kończyły się walkami ulicznymi. Ponieważ skutkiem udziału w strajkach i manifestacjach były aresztowania i zwolnienia z pracy, wywoływało to spór w środowiskach opozycyjnych o zasadność podejmowania tego typu działań. Przeciwstawiono im koncepcje „długiego marszu”, propagowano też działania „pozytywistyczne”, polegające na organizowaniu pomocy dla aresztowanych i ich rodzin, budowaniu podziemnej kultury i oświaty oraz tworzeniu podziemnego ruchu wydawniczego.
Po 13 grudnia 1981 r. przez wiele miesięcy w drugoobiegowej prasie toczył się więc spór na temat roli i sposobu działania opozycji, a zwłaszcza podziemnych struktur Solidarności. Czy powinna mieć charakter zdecentralizowany i składać się z wielu małych grup, połączonych wspólnotą celów i realizowanych zadań? Czy też należało zmierzać do budowania silnych struktur w zakładach pracy i regionach, które w niedalekiej przyszłości byłyby w stanie zorganizować strajk generalny?
Pojawiające się wtedy w podziemiu propozycje dalszych działań można, w uproszczeniu, sprowadzić do dwóch nurtów: „reformatorskiego” i „radykalnego”. O ile przedstawiciele pierwszego szukali porozumienia z władzą, w celu przeprowadzenia reform, o tyle drudzy za niezbędny warunek reform uważali odrzucenie istniejącego systemu oraz ekipy sprawującej władzę.
Podziemnych liderów NSZZ „Solidarność” w większości, choć oczywiście nie wszystkich, zaliczyć można do grupy „reformatorów”. Z kolei organizacje pozazwiązkowe – jak KPN, Solidarność Walcząca, Liberalno-Demokratyczna Partia „Niepodległość”, a później także Federacja Młodzieży Walczącej i Polska Partia Niepodległościowa – należały do „radykałów”: głosiły hasła odsunięcia komunistów od władzy. Tymczasem działająca od kwietnia 1982 r. Tymczasowa Komisja Koordynacyjna „Solidarności” – będąca podziemnym kierownictwem związku – w ogłoszonej deklaracji wytyczała perspektywę walki o kompromis. Zaznaczano, że rozwiązanie polskich problemów jest niemożliwe bez podjęcia rozmów między władzą a społeczeństwem.
Myślenie o wolnym rynku
Druga połowa lat 80. była okresem największego rozwoju myśli politycznej opozycji.
Poza wymienionymi już ugrupowaniami warto wspomnieć tu jeszcze o dorobku Ruchu Społecznego Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość, chrześcijańsko-liberalnego środowiska w Krakowie z Mirosławem Dzielskim na czele, oraz grupie skupionej wokół pisma „Polityka Polska”, której korzenie sięgały przedsierpniowego Ruchu Młodej Polski.
Wysuwane propozycje programowe skupiały się zarówno na rozwiązaniach bieżących – uwzględniających uwarunkowania ekonomiczne, społeczne i geopolityczne – jak też na przyszłości: snuto wizje nowego ładu i porządku, który powinien nastać po odzyskaniu niepodległości. Generalnie zgadzano się, że Polacy powinni dążyć do demokracji, pluralizmu partyjnego, podziału władz i szeroko rozumianej praworządności.
Wtedy też, w drugiej połowie lat 80., duże ożywienie – w stosunku do lat wcześniejszych – dotyczyło spraw gospodarczych; widać tu także zmianę w sposobie myślenia o tych tematach. Pogłębiający się kryzys socjalistycznej gospodarki i sukces ekonomiczny krajów Europy Zachodniej sprawiły, że postulaty urynkowienia, odpolitycznienia i odpaństwowienia gospodarki nie budziły już większych zastrzeżeń. Jednak część organizacji (m.in. reaktywowana wtedy Polska Partia Socjalistyczna, a także SW i WSN) starała się w swych programach uwzględniać ochronę socjalną i postulat pełnego zatrudnienia. Z drugiej zaś strony pojawiły się koncepcje bardzo liberalne, wysuwane przez Ruch Polityki Realnej Janusza Korwina-Mikkego (potem przemianowany na Unię), że państwo nie może pełnić żadnych funkcji opiekuńczych.
Wobec kompromisu
Koniec dekady lat 80. zaowocował również dyskusją na temat zasadności szukania porozumienia opozycji z komunistyczną władzą. Zaostrzający się kryzys – nie tylko w PRL, ale w całym bloku komunistycznym – przyczynił się bowiem do zmiany polityki władz. W kierownictwie PZPR zdawano sobie sprawę, że partia komunistyczna nie jest w stanie przeprowadzić drastycznych reform bez wsparcia umiarkowanej części opozycji.
Złożona w 1988 r. – pod presją strajków z sierpnia tego roku – propozycja rozpoczęcia rozmów przy Okrągłym Stole została podjęta przez kierownictwo NSZZ „Solidarność” z Lechem Wałęsą na czele. Wywoływało to zróżnicowane komentarze w kręgach opozycyjnych publicystów. Zwolennicy dialogu z władzą widzieli w tym szansę na historyczny i bezkrwawy kompromis. Przeciwnicy (m.in. SW, KPN) uważali, że PZPR chce jedynie zapewnić sobie „miękkie lądowanie” i uniknąć trwałego odsunięcia od władzy. Krytycznie oceniali także końcowe ustalenia Okrągłego Stołu, zakładające organizację jedynie częściowo wolnych (w 35 proc.) wyborów do Sejmu.
Wydaje się, że właśnie ten ostatni okres istnienia PRL-u – i zarazem ostatni okres działania opozycji – jest dziś przebadany najlepiej. Natomiast badania nad wcześniejszą niezależną myślą polityczną opozycji, począwszy od roku 1976, wciąż uznać należy za niepełne. Lukę tę przynajmniej częściowo wypełnić powinna konferencja „W poszukiwaniu programu. Myśl polityczna środowisk opozycyjnych 1976–1989”, organizowana 28-29 października we Wrocławiu.

Dr GRZEGORZ WALIGÓRA pracuje w IPN we Wrocławiu, bada dzieje opozycji w PRL. Autor książki „Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela 1977–1981” i redaktor naczelny „Encyklopedii Solidarności” – najbardziej obfitego źródła wiedzy o polskiej opozycji z lat 1976-89 (w sieci: www.encyklopedia-solidarnosci.pl). Współorganizator wrocławskiej konferencji IPN „W poszukiwaniu programu...”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]