Przeznaczonej do zaprowadzania porządku, i tylko w przypadku trafienia we wrażliwą część ciała – stanowiącej zagrożenie dla życia. Gumowa kula trafiła jednego z uczestników zajść w tętnicę szyjną; reanimacja nie przyniosła efektu. Ten dramat sprowokował dyskusję na temat zasadności użycia broni, a także przygotowania służb do posługiwania się nią adekwatnie do zagrożenia („funkcjonariusze powinni celować gumowymi kulami w korpus” – mówili jedni; „przy ruchomym celu to nie zawsze możliwe” – zauważali inni).
Czy doszło do przekroczenia uprawnień, rozstrzygnie prokuratorskie dochodzenie, tymczasem wielu obserwatorów wikła się w sprzeczne oczekiwania wobec policji. Z jednej strony oczekując od niej stanowczej i skutecznej obrony publicznego porządku (i przywołując z tej okazji kraje, w których „służby się nie patyczkują”). Z drugiej – podważając prawo funkcjonariuszy do użycia broni. Sami policjanci mówią od lat: boimy się pociągać za spust, nawet jeśli sytuacja tego wymaga. Nie przesądzając, kto ma rację w sporze o przypadek knurowski, jedno jest pewne: klimat stworzony w ostatnich dniach przez protestujących kiboli i część mediów pewności siebie policjantom nie doda.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















