Parafie domagają się reformy

Jeśli uznać świadomość katolików za miernik stanu Kościoła, to z polską parafią jest coraz gorzej.
Czyta się kilka minut

Jedynie 66 proc. badanych przez CBOS w październiku czuje się związanych ze swoją parafią. W 2005 r., czyli w roku śmierci Jana Pawła II, takich osób było 80 proc. W tym czasie prawie podwoiła się liczba osób nie czujących związku z parafią – z 18 proc. do 33 proc.

Ktoś mógłby uspokajać, że to normalny proces sekularyzacji, który postępuje wraz ze wzrostem poziomu życia Polaków – i tak w naszym kraju przebiega on o wiele wolniej, niż przewidywali socjologowie. Jakby potwierdzeniem „normalności” zmian jest zwiększający się odsetek osób wybierających inny kościół niż parafialny (z 12 proc. w 2005 r. do 15 proc. w 2014 r.) – nasza wiara staje się bardziej prywatna.

Inne dane jednak podważają taki optymizm. Model „łagodnej sekularyzacji” zakłada pogłębianie się wiary, czyli generalny spadek odsetka osób wierzących, ale wzrost odsetka osób głęboko wierzących. Tymczasem spada także liczba osób poważnie zaangażowanych w wiarę: z 11 proc. w 2008 r. do 8 proc. obecnie. Świadczy to o jakiejś poważnej niemocy duszpasterskiej.

Inny niepokojący sygnał: od kilku lat w polskim Kościele zwraca się większą uwagę na potrzebę uświadomienia świeckim ich odpowiedzialności za materialne potrzeby wspólnoty. Tymczasem tylko 11 proc. z zaangażowanych w życie parafii wie o działalności parafialnej rady ekonomicznej (struktury, której działanie w każdej parafii według prawa kanonicznego jest obligatoryjne). Fakt ten świadczy o tym, że w dziedzinie kościelnych finansów na poziomie parafialnym niewiele się zmieniło od czasów transformacji ustrojowej.

Te niepokojące sygnały dochodzą w czasie, gdy Franciszek stawia współczesnej parafii coraz wyższe wymagania: ma być ona blisko ludzi, tworzyć miejsce żywej wspólnoty i być całkowicie ukierunkowana na misję (adhortacja „Evangelii gaudium”).

Ogrom potrzebnych zmian w polskiej parafii może przytłaczać. Papież przestrzega jednak przed pułapką aktywizmu: nie chodzi o zmiany wprowadzane „na siłę”. Warto zatem skupić wysiłek na jednej zmianie, która mogłaby wywołać pozytywną reakcję łańcuchową. Wielu proboszczów przekonuje się, że taki potencjał uzdrowieńczy ma np. większa troska o wspólne przygotowanie razem ze świeckimi pięknej liturgii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2014