Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Obrazy na trawie

Obrazy na trawie

28.12.2012
Czyta się kilka minut
Wbrew temu, co pisał do mnie Józef Czapski w liście z 1969 r.:...
Józef Czapski w pracowni w Maisons-Laffitte, 1986 r. Fot. T. Walczak / Archiwum Instytutu Literackiego

– „(...) smutno mi bardzo, że nie wiem, czy Cię jeszcze kiedy zobaczę, pamiętaj, że mam 100 lat, że chodzę o lasce i musisz się spieszyć z nowym przyjazdem do nas!” – wuj Józio (brat mojej babki) [czyli Józef Czapski – red.] wcale nie miał stu lat i był w znakomitej formie. Rysunek przedstawiający starca z laską to tylko udana karykatura. Poznaliśmy się w lecie 1968 r. i od tego czasu widywaliśmy się regularnie przez następnych dwadzieścia kilka lat. Mówił, słuchałem, zadawał pytania, też osobiste oraz te dotyczące pracy, rodziny, wystaw, podróży. Często przeglądam jego rysunki, książki, zdjęcia... Z tego zbioru wybrałem poruszające rysunkowe notatki o starości właśnie. Poszliśmy wtedy, w ’68, na „West Side Story” do kina na Champs-Élysées, na „Łysą śpiewaczkę” i na „Lekcję” Ionesco, które grano w Dzielnicy Łacińskiej. Chodziliśmy też karmić psy sąsiadów. Wuj pożyczał mi swój motorower – peugeota. Sam pędził na nim do centrum Maisons-Laffitte, gdzie w kawiarni spotykał się ze znajomymi i rysował obecnych tam ludzi. W domu „Kultury”, gdzie mieszkał z siostrą Marynią, zostałem wtedy, w ’68, umieszczony w bardzo wąskiej mansardzie pełnej książek, na-przeciwko schodów. Za nią był jeszcze stryszek, gdzie składowano część obrazów Czapskiego. Obrazy schowane w komórce, na tyłach domu, pokazał mi kiedyś, kładąc je na trawniku. Gdy w latach 80. pracowałem naukowo w Instytucie Pasteura w Paryżu, spotykaliśmy się w Maisons-Laffitte i w Sailly, gdzie spędzał lato na wystawach, np. Stażewskiego, którego dzięki wujowi wtedy poznałem, albo u ukochanej bratowej wuja, Werenki Czapskiej. Widywaliśmy się też na Jego wernisażach w Paryżu i Szwajcarii, wreszcie – u rodziny. Pamiętam wuja na spotkaniu z Miłoszem u Pallotynów, w lecie 1980 r., jeszcze przed Noblem, więc z bardzo małą frekwencją. Na tym spotkaniu poeta wzruszył się do łez, czytając własny wiersz. Widziałem wuja również na promocji pierwszego numeru „Zeszytów Literackich” w Księgarni Polskiej i na dziewięćdziesięcioleciu urządzonym przez Pallotynów. Kolejne wystawy Czapskiego oglądałem w Polsce. Z powodu postępującej utraty wzroku wuj, mając osiemdziesiąt kilka lat, przestał jeździć na motorowerze, czytać i coraz mniej malował. Dla niego to była tragedia. „Teraz jak już tak źle mogę czytać (uratowały mnie przecież ostatnie okulary), odkryłem le gouffre de mon ignorance, choć o nim wiedziałem zawsze! Musisz wiedzieć, że w moim wieku człowiek jest stale w takim nastroju de »montagnes russes« (tak tu nazywają, czy nazywali, te kolejki dans les foires, gdzie człowiek pędem wylatuje w górę i spada w przepaść). To znaczy ma najgwałtowniejsze »wizje« (malarskie tylko), jak i co ma malować, już w sobie namalował i za chwilę wpada w jakiś niebyt bezczucia i tępej obojętności i bezsiły”. To fragmenty listu do mnie z 26 grudnia 1982 r. Na rysunkach Czapski przedstawia człowieka balansującego nad przepaścią albo spadającego w nią. Sam przewrócił się i potłukł, bo już nie widział tego złośliwego spaniela, prawie zawsze warującego pod schodami prowadzącymi do jego pokoju-pracowni. To był początek końca tego wspaniałego człowieka. Wtedy, w 1968 r., zafundował mi pierwsze dżinsy, z których po wakacjach szybko wyrosłem.

Grzegorz Przewłocki jest doktorem immunologii, tłumaczem literatury francuskiej i angielskiej. Pracował m.in. w Instytucie Pasteura w Paryżu i Polskiej Akademii Nauk.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]