Niedzielne zakupy polityków

Stopa bezrobocia w Polsce oscyluje wokół 14 proc. – spada nieznacznie, bo zaczęły się prace sezonowe. Zapewne to jeden z największych dramatów człowieka – brak pracy.
Czyta się kilka minut

Nasze państwo jest na dorobku, więc nie ma pieniędzy na nadopiekuńczość. Ale niechby było bogate, jak Szwecja i Szwajcaria razem wzięte – nie zmieni to faktu, że życie na cudzym garnuszku odbiera jednostce godność. Dlatego boję się projektu zgłoszonego przez grupę posłów z PO, PiS, PSL i Solidarnej Polski, który ma zamykać w niedziele wielkie centra handlowe.

Idea jest niezła, szczególnie gdy widzi się wymęczone całodziennym trudem sprzedawczynie. Trudno im nie współczuć, ale przecież mają robotę, przynoszą do domu pieniądze. Więcej: „na kasach” sklepów wielkopowierzchniowych coraz częściej można spotkać osoby niepełnosprawne i ludzi mówiących ze wschodnim akcentem. Oni cieszą się, że pracują, że mogą być niezależni.

Posłowie uważają, że zamknięcie centrów handlowych spowoduje, iż powrócimy do „dawnych dobrych tradycji” rodzinnego spędzania siódmego dnia tygodnia, zapełnią się skwery i parki w centrach miast, i w ogóle będzie bajkowo. Bezrobocie ma nie wzrosnąć, bo przecież za pracę w niedzielę kasjerce i tak należy się wolny dzień, czyli nie będzie konieczności redukcji zatrudnienia.

Skutki dla finansów kraju? Posłowie piszą, że ich pomysł „nie powinien” przynieść większych zmian. A wpływy z podatków pozostaną na „praktycznie” niezmienionym poziomie.

Mrozi mnie to „nie powinien” i „praktycznie”. A jeśli panowie posłowie się mylą? A tak np. twierdzą pracodawcy. Oceniają, że zakaz handlu w niedzielę może wygnać na bezrobocie 50-70 tys. osób, a obroty sieci handlowych spadną o 3-7 proc. Jeśli pracodawcy mają rację, to jak politycy przeproszą kasjerki, które wylądują na zielonej trawce?

Gospodarka jest w marnym stanie. Nie stać jej na eksperymenty. Tym bardziej te uzasadniane słowami „nie powinien” i „praktycznie”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2013