Reklama

Nasi „liberałowie”, nasi „integryści”

Nasi „liberałowie”, nasi „integryści”

30.09.2013
Czyta się kilka minut
Kościół otwarty to wygodny chłopiec do bicia.
N

Nie dysponuje potężnymi mediami, środkami finansowymi ani wsparciem episkopatu, a jego najbardziej rozpoznawalny „reprezentant” ma zakaz wypowiadania się w mediach poza „Tygodnikiem”. Nie mówimy też o jakiejś odrębnej grupie, konkretnym środowisku o wyraźnych instytucjonalnych granicach (dlatego słowa „reprezentant” użyłem w poprzednim zdaniu w cudzysłowie). Kiedy się go atakuje, tak naprawdę atakuje się trochę nie wiadomo kogo. Wiadomo jedno: to koń trojański w mieście Boga. Jeśli szybko wyprowadzi się konia, w mieście Boga zapanuje porządek.
Jest w krytykach Kościoła otwartego pewna niekonsekwencja. Z jednej strony można przeczytać o jego malejącym wpływie na całość Kościoła, z drugiej – o znacznych szkodach, jakie wyrządza. Dezawuowaniu znaczenia towarzyszy nadymanie odpowiedzialności. Kościół otwarty „osłabia”, bo np. „poklepuje”. Widzę, że zarzut „poklepywania” bardzo się...

4192

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]