Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

na tej samej fali

na tej samej fali

21.01.2013
Czyta się kilka minut
Czapski nadawał na tych samych falach, co Miłosz – będąc zarówno świadkiem upiornego XX stulecia, jak i walczącym o niezależność artystą.
Józef Czapski z gen. Andersem. Bagdad, 1943 r. Fot. Dzięki uprzejmości Stowarzyszenia Instytut Literacki „Kultura”
G

Gdy 1 lutego 1951 r. Czesław Miłosz zdecydował się na zerwanie z Polską komunistyczną i z paryskiego mieszkania z dwiema skromnymi walizeczkami uciekł do Maisons-Laffitte, do oczekującego w siedzibie „Kultury” Jerzego Giedroycia, nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo bolesne miesiące i lata go czekają. Mógł mieć nawet nadzieję, że szybko wróci do pozostawionej w Stanach rodziny, znajdzie pracę na którejś z amerykańskich uczelni, walcząc przy tym o ocalenie na emigracji poetyckiego daru. Wkrótce okazało się, że musi walczyć o ocalenie także samego siebie.

Oto dla Amerykanów stał się z dnia na dzień byłym dyplomatą z bloku wschodniego, którego – w rozkwicie zimnej wojny i antykomunistycznych obsesji – nie chcieli, jako potencjalnego przynajmniej agitatora, wpuścić do swego kraju. Starania o wizę dla Miłosza ciągnąć się będą latami, pozytywny finał znajdując dopiero dekadę później. Spora była w tym zasługa tej części polskiej emigracji, która – zresztą także prowokowana zdecydowanie mało taktycznymi wypowiedziami samego poety, zarzucającego emigrantom niezrozumienie zasadniczych historycznych przemian, pielęgnowanie mrzonek – upatrywała w nim w najlepszym razie cynicznego koniunkturalistę, w najgorszym – prowokatora czy szpiega. Byli i tacy, którzy składali nań donosy do władz amerykańskich, przestrzegając przed człowiekiem politycznie przynajmniej podejrzanym, przy tym zaś – jak zazwyczaj uważali – drugorzędnym poetą, niedorastającym do pięt nie tylko Tuwimowi, ale i na przykład Hemarowi...

W Polsce tymczasem rozpętano przeciw poecie oficjalną kampanię pogardy i nienawiści. W formułowaniu oskarżeń o bycie zdrajcą, który dał się kupić za kilka dolarów i który wkrótce znajdzie miejsce na śmietniku historii, brali udział także bliscy Miłoszowi pisarze – jak Antoni Słonimski czy Jarosław Iwaszkiewicz. Wreszcie dla większości francuskich intelektualistów, zaciekle wtedy komunizujących, był Miłosz – uciekinier z obozu lepszego jutra, albo człowiekiem niespełna rozumu, albo obcym im całkowicie „reakcjonistą” czy „faszystą”. Ponieważ przy tym wszystkim pisarz zdecydowanie nie chciał być używany jako narzędzie antykomunistycznej propagandy, znalazł się właściwie w pustce, oparcie znajdując jedynie w dwóch niewielkich, ludzkich i intelektualnych kręgach.

Jednym było środowisko lewicowych, przede wszystkim amerykańskich i francuskich, rewizjonistów, antystalinistów (jak Arthur Koestler), z tworzonym przez nich paryskim Kongresem Wolności Kultury. Drugim naturalnie „Kultura” – azyl, który umożliwił Miłoszowi nawet nie tyle przetrwanie, co po prostu przeżycie. Drukowany poniżej list Józefa Czapskiego do gen. Andersa z prośbą o wstawiennictwo u amerykańskiego sekretarza stanu Deana Achesona jest jednym z dziesiątek działań, jakie Giedroyc, Czapski czy później Konstanty Jeleński podejmowali w sprawie autora „Ocalenia”. Dodajmy przy tym, iż Władysław Anders, dawny zwierzchnik Czapskiego, grzecznie, ale jednoznacznie prośbie tej odmówił.

I przypomnijmy jeszcze, że z „idealistą, artystą i w ogóle półgłówkiem”, jak ironicznie nazywa się tu Czapski, połączyło Miłosza intensywne intelektualne porozumienie. Z laffickiego kręgu Giedroyc stanie się partnerem, ale też antagonistą, z którym Miłosz będzie się spierał o kształt „Kultury”, o stopień zaangażowania miesięcznika w działalność polityczną. Zygmunt Hertz – bliskim, ciepłym przyjacielem, który jednak namawiał go do pisania prostego, „dla ludzi”, bez intelektualizowania. Czapski natomiast, mówiąc kolokwialnie, nadawał na tych samych falach, co Miłosz – będąc zarówno świadkiem upiornego XX stulecia, jak i walczącym o niezależność artystą. To właśnie jemu zawdzięcza Miłosz poznanie pism Simone Weil, których stanie się tłumaczem i żarliwym czytelnikiem. To z nim będzie mógł rozmawiać na temat religii, mistycyzmu, Stanisława Brzozowskiego czy XIX-wiecznych myślicieli rosyjskich, później zaś to Czapski jako jeden z nielicznych przeczyta i zrozumie „Ziemię Ulro”. To on będzie się naradzał ze Stanisławem Vincenzem, jak wydobyć „Czesia” z miażdżącej go depresji, i to on pozna go z Jeanne Hersch, filozofką, uczennicą Karla Jaspersa, wkrótce tłumaczką i kochanką Miłosza...

Przez lata wymieniać będą listy, z których jeden znajdziemy nawet w tomie „Nieobjęta ziemia”. Pisał tu malarz, pisarz, myśliciel, jeden z najczystszych, najszlachetniejszych postaci XX-wiecznej polskiej historii: „Najtrudniejsza do przyjęcia prawda (S. Weil) jest, że świat jest rządzony tylko przypadkami, że Bóg nad nim władzy nie ma, to znaczy władza jego, pomoc jego jest innego wymiaru. Opatrzność, ależ ona jest, jak zsyła na nas nieszczęście, jak i szczęście, i człowiek żyjący naprawdę w Bogu i ciosy, i szczęście przyjmuje jednakowo jak Łaskę; gdzie nam do tego wymiaru, niemniej wiemy, że ten wymiar jest”...

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1971 r. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”, krytyk literacki, pracownik Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, sekretarz Międzynarodowej Nagrody Literackiej im. Zbigniewa...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]