Moc Słowa

Mszalna lectio continua uczyniła nas w ostatnim tygodniu ponownie uczestnikami samych początków publicznej działalności Jezusa – tym razem w narracji św. Łukasza.
Czyta się kilka minut

Jednym z pierwszych ewangelicznych wydarzeń jest uzdrowienie teściowej Szymona. Opowiadają o nim wszyscy synoptycy (Mt 8, 14n; Mk 1, 29n; Łk 4, 38n). Wersja Łukasza odbiega jednak od dwóch pozostałych w jednym istotnym szczególe.

U Mateusza czytamy: „ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Wstała i usługiwała Mu”. Marek pisze podobnie: „On podszedł do niej i podniósł ją, ująwszy za rękę; gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała”.

Łukasz natomiast zapisał: „A On stanąwszy nad nią, rozkazał gorączce, i opuściła ją. Zaraz też wstała i usługiwała im”.

W wersji Łukaszowej „narzędziem” uzdrowienia jest nie gest, lecz słowo. Jezus uzdrawia teściową Szymona – podnosi ją z choroby – nie podając jej ręki. Po prostu, staje nad łóżkiem i z mocą przemawia do gorączki – rozkazuje jej: jak jedynowładca (łac. imperavit) i zwierzchnik (grec. epitimao – dosł. zganić, przestrzec, upomnieć). W ten sposób nasz epizod staje się przedłużeniem i ilustracją zdumienia wypowiedzianego dwa wersety wcześniej przez ludzi słuchających Jezusa w synagodze w Kafarnaum: „Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje (łac. imperat) nawet duchom nieczystym, i wychodzą” (Łk 4, 36). Za moment (na zamknięcie 4. rozdziału) Jezus powie do usiłujących Go zatrzymać mieszkańców Kafarnaum: „Także i innym miastom muszę głosić Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym, bo na to zostałem posłany”. I puenta Ewangelisty: „I głosił słowo w synagogach Judei” (w. 43-44). Głosić Słowo – oto Jego misja!

Nierzadko zbyt pochopnie i powierzchownie rozdzielamy od siebie Boże Słowo od Bożego działania. Słowo wydaje nam się lekcją, pouczeniem (np. przykazaniem) lub obietnicą; wysłuchawszy go – wyglądamy następnie Bożego działania; chcielibyśmy, aby się wydarzyło to, co nam Bóg zapowiedział swoim słowem – nierzadko wręcz wyglądamy cudownych Bożych interwencji, które przekonają nas o tym, że Bóg nie jest „goło-słowny”, i że dotrzymuje słowa.

Łukasz chce nam powiedzieć, że wydarzeniem w naszym życiu jest już samo Boże Słowo skierowane do nas. Jest niezwykłej rangi wydarzeniem już to samo, że Bóg w ogóle do nas mówi. Ale tak naprawdę chodzi o coś jeszcze więcej. Świetnie to wyraził kiedyś papież Benedykt XVI mówiąc, że Słowo Boga nas nie tylko „informuje”, ale również „formuje” – przekształca, nawraca, zmienia, stwarza, wskrzesza. Przyzywamy nierzadko Bożego działania, przegapiając tak naprawdę to, że w sposób niezmordowany przepowiada nam Słowo – jeśli nie częściej, to choćby podczas każdej niedzielnej Eucharystii. Przepowiadanie nie jest jedynie wykładem. Jest wydarzeniem. Sprawia to, o czym mówi. Słowo nie wraca do Boga bezowocnie (por. Iz 55, 11).

Nie bez powodu najważniejsze przykazanie Starego Przymierza zaczyna się od sformułowania: Słuchaj, Izraelu… (Pwt 6, 4).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2014