Reklama

Misja Mateusza

Misja Mateusza

07.06.2015
Czyta się kilka minut
Jego wielbiciele piszą, że to, co głosi, jest piękne, mądre i wzruszające; że stosują jego rady w codziennym życiu; że marzą, by być człowiekiem takim jak on. Czyli właściwie jakim?
Mateusz Grzesiak / fot. Mateusz Grzelak/Reporter
Fot. Mariusz Grzelak / REPORTER
M

Mateusz Grzesiak najlepiej prezentuje się w liczbach. „12 lat studiów wyższych, 2 tytuły magistra: psychologii i prawa”. Rzeczywiście, w 2004 r. skończył prawo na UW, w 2008 r. – psychologię na SWPS. Czy – jak podaje w innym miejscu – ukończył studia doktoranckie z zarządzania na SGH, nie mogę potwierdzić: uczelnia odmawia informacji. Na pewno nie jest doktorem – nie figuruje w bazie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Chwali się, że wykładał na Oksfordzie, ale nie wspomina, że chodziło o udział w płatnym seminarium zorganizowanym przez polonijne stowarzyszenie na terenie uczelni.

Stringi i dalmatyńczyk

Inna liczba Grzesiaka: „7 napisanych książek”. Zaglądam do najpopularniejszych. „AlphaMale”, wydanie drugie rozszerzone: na czerwonej okładce półnaga kobieta zdejmuje majtki. Strona 101: „Kobiety uwielbiają dominujących facetów. Tak jak fiut i jaja...

22356

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

i tyle w tym temacie

Po wstępie złożonym z lepiej lub gorzej sprawdzonych faktów i kilku cytatów, autorka przedstawia serię opinii, wiele anonimowych, niemal pomówień. Cokolwiek można o panu Mateuszu sądzić, to ten artykuł czyta się jak listę osobistych uraz, anonimowe i publiczne obsmarowywanie człowieka. Nie wiem w jaki sposób to ma komukolwiek pomóc, albo zmienić cokolwiek na lepsze.

To oczywiste komu ma pomóc ten artykuł; potencjalnym ofiarom pospolitych oszustów.

Czyli wyrok już zapadł? Ten artykuł to piętnowanie człowieka na potencjalnego oszusta. A przecież o każdym z nas można sklecić tekst z niepochlebnych opinii. Im bardziej ktoś się wychyla tym łatwiej znaleźć materiał. Życie nie jest czarno-białe, a tu obrazek jest wysmarowany samą czernią. Stąd moja opinia o tendencyjności i złych skutkach negatywnego dziennikarstwa.

Jeśli to byłby artykuł o liderze sekty to też byś protestował, że autorka nie postarała się ukazać pozytywów działalności? Grzesiak liderem sekty nie jest, choć techniki wpływu ma podobne (tworzenie dychotomii my vs. oni, tu my, którzy chcemy się rozwijać vs. hejterzy, którzy chcą narzekać / wychodzenie z pozycji dobrego ojca, który tylko chce pomóc / czy Ci moje narzędzia pomogą zależą później tylko od Twoich dobrych chęci, jeśli nie pomagają to znaczy, że się nie starasz dostatecznie). Tendencyjny jest raczej jego wizerunek w mediach. Osoby, które czują się przez niego naciągniete lub pokrzywdzone nie miały platformy gdzie mogły wyrazić swój głos, bo ten rynek nie jest regulowany. W tym artykule pierwszy raz ktoś przedstawił opinie, które mogłeś znaleźć w zakamarkach internetu, w zakamarkach - bo do tej pory wszelka krytyka pod jego adresem była cenzurowana (kasowano niewygodne posty na forum, a jeśli nie ma się do czegoś dostępu to straszenie pozwami jak w przypadku bloga diligito; na jego Facebooku jakakolwiek merytoryczna krytyka nie widnieje dłużej niż dzień, bo nie jest mile widziana). Co jak pójdziesz na kurs za 5 tysiaków będąc przekonany, że to Ci pomoże, a treści nie ma (lub prowadzący mówi z absolutną pewnością coś zupełnie odwrotnego co wyrażał równie zdecydowanie 2 lata temu)? Co jak szukasz pomocy u kogoś kogo wielbisz i szanujesz, a ten ktoś Cię publicznie zeszmaca przy innych uczestnikach? Taka osoba poprzez indoktrynacje pt. 'ja jestem autorytetem, chcę Tobie szczerze pomóc, jeśli nie zadziałało to jest Twoja wina' raz, że przez długi czas będzie obwiniała siebie (możliwe, że pójdzie jeszcze na wiele kursów), dwa, że nawet jeśli poczuje gniew i będzie chciała go wyrazić to nie będzie miała gdzie. Co, mają założyć anty-fan club na Facebooku? Przecież 'to są hejterzy', a może 'konkurencja po prostu obrabia dupę czarnmy PRem'? 'Mateusz by nam tego nie zrobił, widać, że mu zależy na nas'. Kiedy artykuł przestaje być tendencyjny, a zaczyna być w miarę obiektywnym nakreśleniem osoby, która jest skrajnie nieuczciwa?

1. Nie kreujmy Grzesiaka na wszechwładnego cenzora internetu. Facebook to nie jedyna platforma wymiany myśli. 2. Kursy motywacyjne mają za zadanie pokazać człowiekowi jego ukryte/nieuświadomione/nie w pełni wykorzystane możliwości. Niektórzy są bardziej na to podatni, inni mniej, są też przypadki beznadziejne. To nie jest leczenie farmakologiczne ale pogadanki motywacyjne. Jeśli komuś nie pomogło to rzeczywiście jego wina:/ 3. Jak regulować ten biznes? Utworzyć sąd koleżeński rozpatrujący skargi: "Szkolenie nie odniosło oczekiwanego rezultatu. Żądam zwrotu pieniędzy."? 4. Jeśli ktoś czuje się znieważony zawsze może dochodzić swoich praw z powództwa cywilnego. Zajęcia odbywają się w grupach. Świadków nie brakuje. 5. Tak długo jak Grzesiak nie wypisuje recept to może gadać co mu się podoba. Każdy może zmienić zdanie i każdy może przeczyć samemu sobie- to nie jest karalne. Nie jesteśmy niewolnikami raz wypowiedzianych twierdzeń. 6. To jest biznes, w którym świadczona usługa jest obiektywnie niemierzalna. Każdy ponosi indywidualne ryzyko płacąc za taki kurs. Mi wystarczą cytaty z książek Grzesiaka aby unikać tego typa. 7. Mogę się zgodzić, że granica między tendencyjnością a obiektywizmem może być płynna w przypadkach skrajnych. Przytaczanie krytycznych opinii wypowiedzianych anonimowo jest jednak niesmaczne. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że zamiast studium przypadku Grzesiaka mamy tu studium tezy o Grzesiaku.

Oczywiście pani Kalina dała szansę do obrony. Zapytała o możliwość wywiadu, wysłała maila z pytaniami, na które nie dostała odpowiedzi. I tyle w tym temacie. Jak chce się uderzyć psa to kij się zawsze znajdzie.

skoro są bezkrytyczni zwolennicy to mają prawo wyrazić się także przeciwnicy. Artykuł służy równowadze. Równowaga umożliwia bardziej świadome wybory, ale fakt pani Kalina lubi zajmować pewne określone stanowisko w tym co pisze i te stanowisko nie koniecznie jest w pełni obiektywne, ale dziennikarstwo w pełni obiektywne byłoby nudne i nie wymuszałoby refleksji, byłoby swoistą papką.

Takich Grzesiakow w Polsce jest wiecej. MOze nie biora takich ciezkich pieniedzy za swoje "uslugi" ale wlos sie jezy ile nieswiadomych ludzi trafia do podobnych "uzdrowicieli". Niestety dopoki nie bedzie ustawy o zawodzie psychologa/psychoterapeuty/coucha tacy ludzie beda bezkarnie dzialac na rynku.

skoro nie zabraniamy podobnych dyrdymałów głosić z ołtarzy to na jakiej podstawie mamy bronic tego innym "uzdrowicielom"?

Bylem na wielu szkoleniach Mateusza i zdecydowanie zgadzam sie z autorka :)

Niektorzy chodza do kosciola, inni do Grzesiaka. Nie mozna mu odmowic wyczucia koniunktury i zylki do interesow. Mysle, ze ma przed soba swietlana przyszlosc: nie od dzisiaj wiadomo, ze za pieniadze mozna kupic wszystko, zwlaszcza dobre samopoczucie. Osobiscie mam go za hohsztaplera - szczegolne podejrzenia wzbudzil we mnie stwierdzajac, ze sila umyslu i cwiczeniami zmniejszyl sobie przerosniety miesien sercowy...

Nie byłbym taki pewien czy to nie ma nic wspólnego z sektą. Często jak ktoś poruszy temat na fb uderzając w Grzesiaka, pojawiają się jego pracownicy zaczyna się standardowo, że hejter, że zazdrości sukcesu. Czasem nawet to nie jest dyskusja tylko z góry zaczyna się od dewaluacji autora nieprzychylnego postu. Raz byłem świadkiem jak na forum nlppolska użytkownik hackmaniak napisał, że jest mu wdzięczny. Dostał odpowiedź od Mateusza: "Masz mnie za k*rwę?! Po czym zaczął objaśniać swoją pokrętną filozofie mieszając gościa z błotem. Hackmaniak został ostatecznie zbanowany a posty usunięte.

Od wszelkich nawiedzeńców powołujących się na Boga zachowaj nas Boże.

tez byłem nabity w butelke. M to fajny kumpel za duże pieniądze. uważny obserwator, więc jak masz problem to on będzie wiedział mniej więcej jaki i będzie ci rozwiązywał wszystkie inne tylko nie ten z którym przychodzisz. wywalisz kupe kasy w bloto. teraz Zawora hejterem, pamiętam go z kursów jaki był wyznawcą. Jak sam wmawiał uczestnikom że się będzie odpalało. Daje to spojrzenie na siłę manipulacji M. Ludzie rzucają studia, prace, biorą pożyczki byle tylko pójśc na szkolenie zmieniające życie. I to istotnie działa, bo bez pracy i z kredytem na karku od razu motywacja rośnie :).

Zastanawiam się, czy ktoś zwrócił uwagę na to, że z anegdotek wyłania się ewidentny rys psychopatyczny z dużą dawką narcyzmu. 1. Brak głębokiej empatii; 2.Doskonałe wyczucie słabości (doskonałe "czytanie" klientów; 3.niesamowita charyzma (wynikająca z doskonałego czytania ludzi i braku skrupułów); 4. potrzeba skupienia uwagi na sobie, zawsze i wszędzie; 5. słaba kontrola pewnych impulsów - agresywna reakcja na krytykę, często tak manipulacyjna, że ofiara zorientowała się, że była atakowana po dłuższym czasie (przypadki ludzi "otrzeźwionych" po długim czasie. Zainteresowanym polecam też analizę ekspresji samego mówcy.

Tak, tak to właśnie wygląda. Ja kiedyś na dawnym forum M. wytknąłem mu błąd merytoryczny w pewnej dziedzinie. Efekt? Zostałem od razu zbanowany, a post usunięty. Oczywiście miałem rację, ale M. miał właśnie taką strategię, że kreował się na nieomylnego guru, właśnie poprzez wycinanie krytyki, ZWŁASZCZA krytyki precyzyjnej i merytorycznie uzasadnionej. M. na przestrzeni lat zajmował się bardzo różnymi rzeczami, robił bardzo różne rzeczy. A nawet w obrębie jednej dziedziny potrafił on na przestrzeni roku czy dwóch promować dwie zupełnie różne rzeczy, to znaczy inne podejścia/metody. A oczywiście jeżeli ktoś zajmuje się jedną rzeczą, potem drugą, trzecią i tak w kółko, to nie jest to osoba szczególnie kompetentna w którejkolwiek z nich. W przypadku M. wygląda to tak, że on za każdym razem przedstawia to o czym mówi jako coś super genialnego, rewolucyjnego, etc, i na tym tak naprawdę polega jego kariera. Czyli nie jakości tego co mówi, bo tutaj wypada blado, tylko na tym JAK mówi, jak charyzmatycznie prezentuje to jako coś wspaniałego. Jak widać ten model DZIAŁA i to jest smutne.

Nasuwa się pytanie, skoro zgadzasz się z artykułem, jhc, to po jakiego grzyba byłeś "na wielu szkoleniach Grzesiaka" ?!!! Dziwna ta prawda :) Osobiście go nie lubię. Miałem "przyjemność" wysłuchania jednego wystąpienia na żywo na dużym szkoleniu i właśnie ta jego postawa wszechwiedzącego, mi nie leży. Ale pozostałych parę tysięcy byli w niebo wzięci :) Więc... każdy ma wybór w co i komu i kiedy wierzyć, i gdzie i jak iść dalej.

w jakim celu został napisany ten tekst?

Nie widzę niestety nigdzie w apd UW Mateusza Grzesiaka. W 2004 r.ukończyła studia prawnicze także Małgorzata Rozenek i ona widnieje w archiwum.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]