Mieszanie

Przyjechali Renatka z Jurkiem i teraz w każdym kącie mieszkania można znaleźć lentilki, a do obiadu podajemy kofolę. Czyli – święto.
Czyta się kilka minut

Przywieźli tej kofoli dwanaście litrów, w sam raz na czas bałaganu, który znowu nastał w państwie. Bo w Czechach dobre jest nie tylko piwo, a z tych licznych dobrych rzeczy, które tam są, kofola z lukrecjowym posmakiem jest jedną z najlepszych.

Jak to jest, że nie nauczyliśmy dzieci odkładać rzeczy na miejsce? Uświadamiam to sobie zawsze, ilekroć zaczynamy sprzątać mieszkanie przed wizytą przyjaciół. Na półkach z książkami jest wszystko: kosmetyki, lakiery do paznokci, pojemniki na szkła kontaktowe, monety, szczotka do włosów. Odkładać na miejsce – to przecież było jedno z tych przykazań, które w dzieciństwie dołączano nam do Dekalogu. I odkładaliśmy – tyle że Sławek u siebie układał wszystko w równe stosiki, a ja swoje rzeczy wciskałem do biurka jak popadło, tak żeby tylko dało się je zamknąć. Moja córka robi dziś podobnie.

Że rzeczy nie zawsze chcą być porządkowane, mam dowód sprzed kilku miesięcy. Zabrałem się w końcu za szufladę, w której panował największy bałagan: umowy mieszały się ze starymi bateriami, dyskietki – nieużywane, lecz cenne – leżały wśród wizytówek, zapisków, ołówkowych ogryzków i wykorzystanych biletów lotniczych, a kartki pocztowe, czyste i zapisane, brudziły się od komputerowych wydruków i cieknących długopisów. Co niepotrzebne, wyrzuciłem, resztę starannie oddzieliłem i poukładałem. Dzień później syn szukał w mojej szufladzie swoich słuchawek; szuflada wypadła na podłogę i wszystko na nowo zmieszało się ze sobą.

Podczytuję sobie od czasu do czasu książkę Renatki, zatytułowaną „W kawiarni Avion, której nie ma”. Tutaj też – wszystko leży ze wszystkim. Opowieść autorki o podróży śladami własnych przodków łączy się z historią Rozalii Wiesner, która w latach 30. ubiegłego wieku wybudowała wspomnianą kawiarnię na granicy czeskiego i polskiego Cieszyna. W tok opowieści wpleceni są i Anna Achmatowa, i Bruno Schulz, i niezwykłe małżeństwo Reynków (czeski poeta i malarz Bohuslav i jego francuska żona, pisarka Suzanne Renaud), i zaprzyjaźniony z Reynkami, a tłumaczony przez Renatkę Jiří Kolář, i Josif Brodski, i Jan Balabán... Jest w tym zmieszaniu jakaś prawda o tym, kim jesteśmy, jak się tworzymy, i to niezależnie od tego, jak splątane bywają nasze korzenie.

„Mogłabym powtórzyć za Ödönem von Horváthem: Ich bin eine typisch altösterreichisch-ungarische Mischung”, pisze Renatka. „Mieszaniec. Na Śląsku jest ich całe mnóstwo, ale często się nie przyznają. Ich przodkowie pozmieniali litery w nazwiskach, byle tylko brzmiały swojsko. (...) Dziadek Stanisław Sikora, ojciec mojej mamy, który urodził się pod Beskidami i miał solidne śląskie korzenie, twierdził, że wielorasowce to dobre psy, tylko za żadne skarby świata nie usiedzą na miejscu. Takie psie ahaswery. Peregrinusy”.

Nie trzeba być mieszańcem krwi, by mieć umysł i wrażliwość mieszańca, tak myślę. Artysta nigdy nie jest czysty (w sensie pochodzenia), zawsze jest trochę „obcy”, „inny”, także przez swoje wybory, przez to, co „obcym”, „innym” – wybranym i przyswojonym – zawdzięcza. „Poezja rodzi się z rany zadanej przez innych poetów”, pisał Reverdy. Czyli – też z przepływu krwi, tylko innej, innymi drogami wędrującej.

Przed obiadem wybraliśmy się z Renatką i Jurkiem na kopiec Kościuszki. Ludzi było niewielu, trójka cudzoziemców robiła sobie na szczycie zdjęcie przy pamiątkowym kamieniu. My wyszliśmy, żeby popatrzeć na mgłę. Z góry mgłę lepiej widać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2014