Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Lekcja drugiej wojny

Lekcja drugiej wojny

15.09.2014
Czyta się kilka minut
„Fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki”, pisał kiedyś Józef Szujski. To nierozliczona przeszłość komunizmu i jego zbrodni jest dziś – nie jedynym, ale istotnym – napędem imperialnych ambicji współczesnej Rosji.
H

Historia nie jest niewinna. Spory o pamięć nie tylko mają długą historię, ale także są pisane krwią. W swoim wystąpieniu na Westerplatte 1 września tego roku, poświęconym pamięci II wojny światowej, prezydent Niemiec Joachim Gauck mówił: „Znam te długie ciemne cienie, które cierpieniem i bezprawiem kładą się na dusze ludzi. Wiem, że cierpienie domaga się żałoby, a bezprawie woła o zadośćuczynienie i sprawiedliwość. Dlatego też potrzebne jest nam nadal rzetelne podejście do przeszłości, które niczego nie pokrywa milczeniem, nie upiększa, ale uznaje cierpienia ofiar. Wiem jednak także, że rany nie mogą się zagoić, jeśli gniew i resentyment uniemożliwiają pojednanie z nową rzeczywistością i pozbawiają człowieka przyszłości”.
Moralny dylemat pamięci
Joachim Gauck sformułował tu główny dylemat moralny związany z pamięcią: zbrodnia domaga się zadośćuczynienia. Zbrodnia, żeby się nie powtórzyła, wymaga pamięci i wyciągania wniosków. Ale jeżeli pamięć podsuwa nam ciągle obrazy niewinnych ofiar i cynicznych zbrodniarzy, to czy nie skłania nas do zemsty? Czy poczucie krzywdy nie jest pożywką dla żądzy odwetu?
Pamięć krzywd i zbrodni popełnionych podczas i w związku z II wojną światową, mimo upływu ponad 70 lat, wciąż jest jedną z najważniejszych zbiorowych emocji, które wywierają wpływ na politykę państw europejskich, Izraela i USA.
Muzea Holokaustu w USA i Europie, Auschwitz i inne miejsca pamięci w dawnych obozach zagłady, upamiętnienia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej w Rosji i na Białorusi, UPA i Armii Czerwonej na Ukrainie, przedstawiany na londyńskich ekspozycjach „Blitz”, we Francji coroczne obchody lądowania w Normandii i polskie Muzeum Powstania Warszawskiego – to tylko niektóre formy upamiętnienia wielkiej tragedii, która dotknęła w XX stuleciu Europę i świat.
Europa: wiele opowieści
Przyglądając się bliżej temu, w jaki sposób narody pamiętają II wojnę światową, chciałbym, inspirując się typologią Normana Daviesa, wyróżnić kilka opowieści.

1. Opowieść aliancka, w której źli Niemcy zostali pokonani przez dobre siły koalicji antyhitlerowskiej.

2. Opowieść o Holokauście jako centralnym wydarzeniu II wojny światowej. Jest to przede wszystkim opowieść żydowska, która dziś dość skutecznie konkuruje, a może nawet jest częściej przyjmowana niż opowieść aliancka. Co ciekawe, została ona dość szeroko zaakceptowana w Niemczech, ponieważ w jakimś sensie lokalizuje zło, ale i pozwala rozumieć je jako fragment uniwersalnej opowieści o antysemityzmie, a nie wyłącznie odpowiedzialności niemieckiej.

3. Opowieść ofiar cywilnych, szczególnie popularna w Niemczech, w której zło zrzucone zostaje na ludzi w mundurach: każda wojna jest zła, wszystkie wojska i zmilitaryzowane formacje (nie tylko nazistowskie) dokonywały mniejszych czy większych zbrodni. Tymi, którzy naprawdę cierpieli, byli cywile, niezależnie od narodowości.

4. Opowieść sowiecko-rosyjska: wedle niej w tej wojnie liczyły się Niemcy i ZSRR. To „my”, Rosjanie, Armia Czerwona, uchroniliśmy Europę i świat przed nazizmem. Nam należy się szczególna wdzięczność.

5. Opowieść środkowoeuropejska: opowieść o dwóch zbrodniczych totalitaryzmach, niemieckim i sowieckim, które toczyły rywalizację kosztem narodów europejskich, zwłaszcza tych położonych pomiędzy nimi.

Każda z tych opowieści zawiera ziarno prawdy. W każdej z nich jest również ukryte niebezpieczeństwo absolutyzacji jednego rodzaju krzywdy i niedostrzegania lub bagatelizowania innych form zła, uwolnionego podczas tamtej wojny.
Warto jednak przyjrzeć się szczególnie uważnie, w jaki sposób pamięć o II wojnie światowej pielęgnowana jest przez Niemcy i Rosję – prawnych spadkobierców dwóch państw i systemów, które odpowiadają za gros zbrodni tego okresu.
Niemiecka skrucha, rosyjska duma
W przypadku Niemiec – mimo wszelkich niekonsekwencji – nastąpiło uznanie zbrodni, winy indywidualnej i odpowiedzialności państwowej za zbrodnie III Rzeszy, otwierając drogę do pojednania i sojuszniczej współpracy. W relacjach polsko-niemieckich takim szczególnym symbolicznym punktem stało się uklęknięcie kanclerza Brandta przed pomnikiem Bohaterów Getta i Msza Pojednania w Krzyżowej w listopadzie 1989 r.
Tymczasem Rosja praktycznie nie rozliczyła paktu Hitler–Stalin ani terroru komunistycznego. Podważane bywają nawet tak oczywiste fakty, jak Zbrodnia Katyńska. Co więcej, to właśnie II wojna światowa i mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej stały się fundamentem i punktem odniesienia dla dzisiejszej rosyjskiej dumy narodowej. W Rosji taka pamięć, taka opowieść o II wojnie przywoływana jest dziś w sporach z krajami bałtyckimi i w konflikcie z Ukrainą. Kostium Armii Czerwonej walczącej z „faszystowską UPA” nakładany jest przez propagandę na „separatystów” i żołnierzy rosyjskich, którzy walczą przeciw Ukrainie.
Jeżeli rację miał historyk Józef Szujski, że „fałszywa historia jest mistrzynią fałszywej polityki”, to bez wątpienia nierozliczona przeszłość jest – nie jedynym, ale bardzo istotnym – napędem imperialnych ambicji współczesnej Rosji.

ROBERT KOSTRO jest historykiem i publicystą, od 2006 r. dyrektorem Muzeum Historii Polski. Autor i redaktor wielu publikacji o polityce historycznej, m.in. (razem z Tomaszem Mertą) „Pamięć i odpowiedzialność” (2005).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]