Koniec ACTA to początek

Parlament Europejski nie zgodził się na podpisanie przez Unię Europejską ACTA – umowy, która rozpaliła opinię publiczną do białości.
Czyta się kilka minut

Jak czytamy w komunikacie prasowym europarlamentu, to pierwszy przypadek, gdy wykorzystał on swoje uprawnienia do odrzucenia międzynarodowej umowy handlowej.

To kluczowe słowo. ACTA budziła zastrzeżenia nie tylko co do treści swoich zapisów: niejasnych i umożliwiających nadużycia, lecz też co do trybu prac nad nią (wspomnijmy tylko, że opinia publiczna dowiedziała się o ACTA przez przypadek). Ale co najgorsze, miała być właśnie „umową handlową”, subtelne kwestie prawa do informacji i do korzystania z dóbr kultury w nowym środowisku medialnym traktując jako obrót towarami i wrzucając je do jednego worka z podrabianymi butami.

Sieć całkowicie zrewolucjonizowała obieg i wymianę twórczości intelektualnej, ACTA zaś próbowała wprowadzić regulacje w duchu epoki przedinternetowej. To jakby na autostradzie chciano stosować przepisy ruchu dorożek. Jej użytkownicy chcą nią mknąć, ale czynny miał być tylko jeden pas, w dodatku z ograniczeniem prędkości. Tkwią więc w korkach albo jeżdżą poboczem.

Nie da się powiedzieć, że twórczość – muzyczna, filmowa, pisarska, dziennikarska – „powinna być za darmo”. Nie powinna i nie może – z tego prostego powodu, że wówczas twórcy umrą z głodu i twórczości nie będzie wcale. Umrą też z głodu dystrybutorzy, wydawcy, redaktorzy, czyli ci, którzy tej twórczości zapewniają wysokiej jakości formę i profesjonalny obieg. Jednak w świecie nowych mediów, gdzie relacja między twórcą, dystrybutorem i odbiorcą nie wygląda już jak łańcuch pokarmowy, lecz jak sieć współzależności, trzeba być dużo bardziej elastycznym, by osiągnąć nadrzędny cel twórczości: dotarcie do odbiorcy ze swoim przekazem.

Wszyscy stoimy przed wielką zmianą modelu dystrybucji twórczości intelektualnej. Możliwe są modele – jak pokazują coraz liczniejsze przykłady: naprawdę rentowne – w których z piractwem konkuruje się jakością. Zamiast ściągać niewiadomego pochodzenia i potencjalnie niebezpieczny plik piracki, będę wolał zapłacić niewielką kwotę albo obejrzeć reklamę, otrzymując w zamian legalne, bezpieczne i jakościowe treści. Nowe modele prasy przewidują np. równoczesny prosty dostęp bezpłatny dla czytelnika (finansowany z reklam) do uboższego serwisu internetowego, przy równoczesnej opłacie za luksus czytania na papierze albo luksus dostępu do rozbudowanych treści. Niekiedy – jak pokazało kilka karier zespołów muzycznych – udostępnienie twórczości za darmo w sieci pozwala potem zarabiać na albumach czy koncertach.

Jak powiedział brytyjski eurodeputowany David Martin, trzeba szukać innych niż ACTA sposobów ochrony własności intelektualnej, bo to „naturalne bogactwo europejskiej gospodarki”. Europa lubi widzieć swoją przyszłość jako globalnego pioniera w świecie nowych technologii i twórczości ludzkich umysłów. Koniec ACTA to szansa na początek prac nad nowymi systemami.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2012