Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kim jest Willemann

Kim jest Willemann

14.10.2013
Czyta się kilka minut
Kiedy coś przeskrobał, babcia wołała na niego „drach”.
T

Taki też tytuł będzie nosić książka, nad którą obecnie pracuje. Pełno literackich drachów zaludnia prozę Szczepana Twardocha. Śląsk zaś – według zapewnień autora – pełnić będzie już teraz funkcję wyłącznie dekoracyjną. Dotąd był wielkim tematem.
Wydana rok temu „Morfina” wyniosła Twardocha na piedestał popularności. Dziewięć wcześniejszych książek – powieści i opowiadań – ubrał w kostium historyczności z elementami fantastyki, na których to lewica, to prawica usiłowały ubić (z marnym skutkiem) ideologiczne interesy. Wątki, figury i toposy, z których utkana jest cała proza Twardocha, w „Morfinie” splatają się w węzeł momentami przywodzący na myśl ten ze sznura szubienicy. Powstania, na jednej szali honor i dane słowo, na drugiej życie i rozkazy, korzystanie z nadarzającej się okazji, przejście na Ciemną Stronę Mocy, walka z sobą samym o własną duszę. Prowadząca do obłędu obawa przed odrzuceniem i pogardą innych. Poczucie winy, wyobrażone uczucia, niezaspokojone, autodestrukcyjne żądze.
W „Morfinie” jest jeszcze tytułowy narkotyk. Uzależniony: Konstanty Willemann. Rodowód: syn śląskiej mieszczki i niemieckiego arystokraty. Cechy charakteru: lekkoduch. Polak wychowywany w kulturze germańskiej. Ułan, mąż Matki-Polki rodzącej mu zdrowego syna, kochanek żydowskiej prostytutki. Konsekwentnie podwójny, zdradza nie tylko kobiety. Poznajemy go w październiku 1939 r., w okupowanej przez Niemców Warszawie. Walczy w kampanii wrześniowej, po przegranej wyrusza na włóczęgę po stolicy. Próbuje zorganizować sobie życie przypominające to dawne – utracjuszowskie. Z sukcesem, do chwili, kiedy nie upomni się o niego ojczyzna. Przez przypadek wciągnięty zostaje w szeregi konspiracji. Zostaje mu powierzona misja, dla której musi publicznie zaprzeć się polskości, zostać Reichsdeutschem, założyć nawet mundur niemiecki.
„Kim jestem?” – to pytanie nęka głównego bohatera od strony pierwszej do ostatniej. Mężczyzna, ale kiepski. Trochę Polak, a trochę Niemiec. Trochę żołnierz, a trochę cywil. Trochę ktoś, a trochę nikt. Fatalny mąż i ojciec. Wątpliwy przyjaciel. Człowiek bez właściwości kształtowany przez zewnętrzne wpływy. Sam karykaturalny i z karykaturalną polskością nieustannie się konfrontujący. Teść – zacięty endek kochający ojczyznę „miłością pana Romana, a więc nienawidzi tej, która jest, a kocha tylko tę, która być może, jeśli stworzą ją ludzie, tacy ludzie jak on, ludzie o woli ze stali, o woli wytrenowanej tysiącem małych treningów i wyrzeczeń”. Czy kolega z wojska, rotmistrz Chochoł, ogłaszający się po wrześniowej klęsce „ostatnim królem Polski” i ruszający na krucjatę przeciwko najeźdźcy z pięcioma żołnierzami i kilkoma nabojami w arsenale.
Twardoch „Morfiną” w proch obraca konserwatywne przekonania o przynależności państwowej. W systemie wartości głównego bohatera nie ma miejsca na „patriotyczny obowiązek”, z automatu „skazujący” na odpowiedzialność za wspólnotę.
Twardoch ma pisarski rozmach, rytmiczną frazę, stylistyczny idiom. Jest czuły na detal – świat przedstawiony „Morfiny” można niemalże dotknąć, poczuć, usłyszeć. Opowieść gmatwa się, ale w żadnym fragmencie nie traci przejrzystości. Sięgając do czasów minionych, autor chce rozświetlić teraźniejszość. Pojąć, skąd dzisiejsze pomieszanie wartości.
Szczepan Twardoch, „Morfina”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działów: kultura i reportaż.  Absolwentka filmoznawstwa UJ. Współautorka książek „Panorama kina najnowszego. 1980–1995. Leksykon” oraz „Lektury na ekranie, czyli mały leksykon...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]