Kariera babki byczej

Ta historia rozpoczęła się oficjalnie w czerwcu 1990 r. w pobliżu portu na Helu.
Czyta się kilka minut
 / Fot. WIKIPEDIA.ORG
/ Fot. WIKIPEDIA.ORG

Naukowcy po raz pierwszy odnotowali wówczas pojawienie się na Bałtyku babki byczej (Neogobius melanostomus), występującej wcześniej głównie w morzach Czarnym, Azowskim i Kaspijskim. Odłowiony osobnik był dorosły, prawdopodobnie w Bałtyku spędził już trochę czasu, przywleczony w wodach balastowych jednego ze statków.

Ryba jest niezbyt urodziwa, a niektórzy twierdzą wręcz, że pokraczna. Nieproporcjonalnie wielka głowa, szarobrązowy kolor ciała, w okresie tarła u samców przechodzący w czarny, ciemne boczne plamy – w rybim konkursie piękności na medal raczej szans nie ma. Nie to jednak martwi polskich ichtiologów. Babka jest gatunkiem niesłychanie ekspansywnym i żarłocznym, szybko rozprzestrzenia się w strefie przybrzeżnej Bałtyku, z roku na rok coraz odważniej zapuszczając się również w górę rzek. Ma idealne warunki do rozwoju: niewielu naturalnych wrogów, przeżyźnione, obfite w małże i mięczaki wody sprawiają, że rozmnaża się bez przeszkód. Konkuruje z flądrą, zjada narybek, ikrę, mniejsze gatunki, krewetki i wieloszczety, nie wzgardzi nawet pijawką. Babka bycza skutecznie wypiera płocie, sieje, a nawet szczupaki, stanowiące niegdyś podstawę rybołówstwa np. Zatoki Puckiej. Nie budzi również szczególnego zainteresowania konsumentów, mimo że przybrzeżny kuter może odłowić nawet 50 kg w czasie jednego połowu, a jej mięso jest bardzo smaczne.

Jest jeszcze jeden kłopot. Żarłoczny gatunek sięga po gatunki małży, w których kumulują się spływające wraz z rzekami metale ciężkie. Oznacza to, że w łańcuchu pokarmowym zaczyna krążyć większa ich ilość. Nie oznacza to, że babki nie można jeść – toksyny i metale ciężkie występują również w mięsie popularnych gatunków.

Dla bioróżnorodności przełowionego Bałtyku byłoby znacznie lepiej, gdyby babka bycza wróciła tam, skąd przypłynęła. Tak się jednak nie stanie. Gatunek ma się świetnie i lada chwila zaanektuje wybrzeża Danii, ostatnie miejsce na Bałtyku, w którym go jeszcze nie było.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2013

Artykuł pochodzi z dodatku Na bezrybiu