Imam versus Polska

Imam Ahmed Ammar opuścił Polskę. W oparciu o informacje Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wojewoda poznański uznał, że ten obywatel Jemenu od 14 lat piszący doktorat na Uniwersytecie Adama Mickiewicza zagraża bezpieczeństwu państwa i porządkowi publicznemu. Wydalony odwołał się do Urzędu Repatriantów i zapowiada, że jeśli ten nie zmieni decyzji, będzie walczyć przed sądem administracyjnym z NSA włącznie. Niewykluczone więc, że w końcu sprawa Ammar versus Polska pojawi się na wokandzie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
Czyta się kilka minut

ABW odmawia podania jakichkolwiek szczegółów, nic dziwnego więc, że historia Ammara rychło stała się medialną sensacją i źródłem wielu hipotez. A to, że organizacje terrorystyczne zlecają czasem swym rezydentom wykonanie ruchu testującego stan wiedzy i sposób reakcji miejscowych służb bezpieczeństwa. A to, że ABW po serii wpadek potrzebowała sukcesu i nagłośniła sprawę muzułmańskiego przywódcy duchowego. A to, że Agencja chciała zwerbować związanego z terrorystami Jemeńczyka, próba się jednak nie powiodła i nie pozostało nic innego, jak pozbyć się twardego przeciwnika. Niewykluczone też, że jest przeciwnie: polskie służby pozyskały Ammara i cała afera jest zasłoną dymną, mającą dać mu alibi i tzw. legendę. Tak czy inaczej, Agencji bronią tym razem zgodnie prezydent i członkowie sejmowej komisji ds. służb specjalnych - i ta zgodność niezależnie od orientacji politycznej jest ewenementem.

Co najważniejsze: abstrahując od poglądów i ewentualnej działalności Ammara jego sprawa pokazuje, jak wątła jest pozycja cudzoziemców przebywających czasowo w Polsce i jak iluzoryczna jest kontrola poczynań specsłużb. Cudzoziemcy mogą być zmuszeni do wyjazdu na podstawie arbitralnej oceny oficera ABW. Więcej: nie mają prawa do obrony i odpowiedzi na zarzuty urzędników, a przed niezawisły sąd ich sprawa trafić może, kiedy już przebywać będą poza granicami Polski. Czy nie lepiej, żeby decyzje o wydaleniu podejmował właśnie sąd? Mówiąc brutalnie: skoro służby już “namierzyły" cudzoziemca stanowiącego ewentualne zagrożenie dla państwa, to żadnym problemem nie powinno być dla nich monitorowanie jego zachowań do czasu rozpatrzenia sprawy przez sędziów. Taka procedura wzmacniałaby też, dziś niestety szczątkową, sądową kontrolę działalności służb specjalnych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2004