Dywersja nad Bałtykiem

Rosyjski atak zbrojny na Łotwę i Estonię – kraje, w których podobnie jak na Krymie i we wschodniej Ukrainie duży odsetek stanowią obywatele mówiący po rosyjsku – wydaje się nieprawdopodobny. Jednak...
Czyta się kilka minut

Jednak coraz więcej wskazuje na to, że w krajach bałtyckich konflikt już się toczy. Tyle że zamiast wojska do realizacji swoich celów Moskwa używa środków bardziej subtelnych i jeszcze bardziej „asymetrycznych” niż na wschodniej Ukrainie.

Raport estońskiego kontrwywiadu (Kait­sepolitseiamet; www.kapo.ee) wymienia przykłady rosyjskiej infiltracji. Kreml finansuje m.in. stowarzyszenia rosyjskich nacjonalistów, sabotujące integrację społeczeństwa. Ich zadanie polega też na uprawianiu propagandy: rozpowszechnianiu „faktów”, że np. Estonia wspiera nazizm, en masse dyskryminuje obywateli rosyjskojęzycznych i jest państwem bez przyszłości, który Zachodowi sprawia tylko kłopot. Rossotrudniczestwo, czyli oficjalna kremlowska agencja ds. Rosjan za granicą, pod pozorem obrony praw człowieka zakłada „centra ochrony” mniejszości rosyjskiej. W Tallinie działają „międzynarodowe kluby dziennikarzy”, gdzie organizuje się odczyty o „nadbałtyckich sojusznikach Hitlera” itd. Oceniając obywateli Estonii, którzy uczestniczą w tej rosyjskiej propagandzie, szef Kaitsepolitseiamet używa słowa „zdrajcy”, a ich zwalczanie uznaje za jedno z podstawowych zadań swej agencji.

Prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves powiedział w minionym tygodniu, że skala rosyjskich manipulacji jest w Estonii największa od lat 50. XX w. A kłopoty ma też Łotwa: 12 kwietnia jedna ze stacji TV informowała, że w rejonach przygranicznych rosyjscy agenci podburzają ludność rosyjskojęzyczną do wystąpień antyrządowych.

Jak dotąd ostrzeżenia przed Rosją ze strony rządów państw bałtyckich bywały w zachodnich stolicach bagatelizowane lub wręcz uznawane za oznakę paranoi czy rusofobii. „Tak wiele razy powtarzaliśmy przecież: Rosja nie jest nową Rosją” – skarżył się niedawno szef komisji spraw zagranicznych parlamentu Estonii. Dziwnym zbiegiem okoliczności w miniony czwartek, 17 kwietnia, prezydent Putin sam użył nobilitującego (w jego mniemaniu) pojęcia „Nowa Rosja” – w odniesieniu do „rosyjskojęzycznych” terytoriów jej zachodnich sąsiadów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2014