Bój o ukraińskie prawosławie

Synod Zjednoczeniowy, który wyłoni Ukraińską Cerkiew Prawosławną – niezależną od Moskwy i związaną z Patriarchą Ekumenicznym w Stambule – nie zacznie się pod koniec listopada, jak sądzili optymiści.
Czyta się kilka minut

Rzecznik Kijowskiego Patriarchatu powiedział w minionym tygodniu, że nie ustalono jeszcze daty. Ukraińskie media spekulują, że w synodzie wezmą udział, obok Kijowskiego Patriarchatu i Cerkwi Autokefalicznej (niezależnych od Moskwy), także niektórzy biskupi z Patriarchatu Moskiewskiego. Ale większość z 80 biskupów „moskiewskich” raczej zignoruje synod.

Tymczasem w sporze między rosyjską Cerkwią (uważa ona Ukrainę za swój teren) a Patriarchą Ekumenicznym Bartłomiejem (który chce nadać ukraińskiemu prawosławiu niezależność, uznając Ukrainę za swą jurysdykcję) kolejne lokalne Cerkwie zajmują stanowisko. Większość sygnalizuje neutralność, niektóre poparcie dla Bartłomieja (np. rumuńska), inne (np. serbska) dla Moskwy. Do tych ostatnich dołączyła Cerkiew w Polsce, która zakazała swym księżom kontaktów z niezależnymi Cerkwiami ukraińskimi (styl jej oświadczenia jest obraźliwy: nie tylko nazwy ukraińskich Cerkwi ujęto w cudzysłów, ale nawet słowo „duchowni” w odniesieniu do ich kapłanów).

Rosja może też destabilizować ukraiński synod. W minionym tygodniu nieznani sprawcy rzucili „koktajle Mołotowa” pod drzwi kościoła św. Andrzeja w Kijowie (nie doszło do pożaru). Po tym, jak ukraiński parlament przekazał ją niedawno w użytkowanie Patriarchatowi Ekumenicznemu, barokowa świątynia jest „ambasadą” Bartłomieja. Atak odebrano jako próbę zastraszenia. ©℗

Czytaj także: Tadeusz A. Olszański: Kijów czeka na autokefalię

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2018