zdaniem Zuzanny Skalskiej

Czy demokracja bez dotychczasowej „czwartej władzy”, z jej funkcjami kontrolnymi, będzie jeszcze demokracją? Czy w sieci możemy spotkać obywateli, czy wyłącznie uczestników i klientów? - pytamy obserwatorkę trendów.
Czyta się kilka minut

Przemiana w mediach to nie trend – ona już nastąpiła. Tempo zmian w ostatnim półwieczu jest tak gigantyczne, że w ciągu jednego pokolenia przeżywamy przełomy, które niegdyś zabierały setki lat. 20 proc. dzisiejszych zawodów nie istniało jeszcze 20 lat temu.

Wynalazek Gutenberga zapewnił ludzkości wielki skok rozwojowy, bo umożliwił transfer wiedzy, ale w zeszłym tygodniu słynna Encyclopedia Britannica ogłosiła, że zaprzestaje edycji na papierze. Jeśli największa encyklopedia świata ogłosiła, że koniec z drukiem, dała nam tym samym dokładną cezurę końca ery druku. Czy to katastrofa? Potrzeba zdobywania wiedzy istniała niezależnie od sposobu przekazywania informacji: najpierw zaspokajali ją kronikarze, potem dziennikarze, podobnie jak potrzebę podróżowania zaspokajały najpierw konie, potem pociągi z lokomotywą na parę itd. Tak będzie dalej: człowiek zawsze jest i będzie ciekaw wiadomości, tylko będzie je zdobywał za pomocą nowych narzędzi.

Jak to już widać w Europie, rządy centralne przekształcają się w sprawnych mediatorów między grupami interesów, a ciężar sprawowania władzy spada na regiony. Regionalizacja wyznacza trend także mediom. Ludzie coraz częściej wybierają wiadomości lokalne, bo informacje ze świata są przygnębiające i jest ich za dużo. Odbiorca staje bezradny przed np. wydarzeniami w Syrii i zadaje sobie pytanie: „co z tego, dlaczego właściwie muszę to wiedzieć?”. Po epoce „przekarmienia informacją” wracamy do stanu sprzed wieków, gdy ludzie wiedzieli tyle, ile się działo za miedzą ich wioski.

Wiadomo już, że media elektroniczne nie przetrwają w takiej formie, w jakiej istniały do tej pory. Kabel telewizji kablowych zastępuje łącze internetowe, nadawanie analogowe ustępuje cyfrowemu... Telewizor będzie interfejsem internetu, z którego będzie się korzystać przez aplikacje – wykupując konkretne programy w trybie on demand, czyli na żądanie. Jak jednak, przy wspomnianym przekarmieniu informacją, wybrać treści, które nas interesują? Tu pojawia się miejsce na zupełnie nowy zawód: swoistego media-didżeja, kuratora, który będzie przygotowywał wybór dostępnych informacji.

Definicja sieci opiera się na zasadzie sześciu stopni oddalenia – każdego z każdym można połączyć sześcioma krokami „znajomy znajomego znajomego...”. Do tego jednak potrzebne są sprawne huby, czyli węzły sieci społecznej.

Przyszłość dziennikarstwa to tworzenie węzłów społecznej sieci: łączenie użytkowników z interesującymi ich treściami i sprawami.

Ostatnio wiele firm i portali internetowych zastanawia się nad wyłączeniem możliwości komentowania: fora stały się miejscami zgromadzeń frustratów, komentarze nie wnoszą nic do dyskusji, lecz tylko ją niszczą – bo agresywni frustraci o wąskiej wizji świata zawężają ją innym. Okazało się, że w zalewie wolności zastanawiamy się już nad samoograniczeniami, bo część tej wolności okazała się bezsensowna. Eksperyment się nie udał. Tu jest do spełnienia rola przyszłego dziennikarza jako moderatora przebiegu informacji. Kogoś, kto nadaje jej bieg i kierunek, kto dba o dostęp do dobrej informacji i o to, by się o niej mówiło. Jak dyrygent, który sam nie gra, ale kieruje orkiestrą, tak ów przyszły dziennikarz będzie odpowiadał za to, by hub sieci społecznej współgrał.

To poważna i pożyteczna społecznie rola – w odróżnieniu od zamerykanizowanego dziennikarstwa dzisiejszych mediów elektronicznych, którego jedynym celem jest wałkowanie do upadłego błahych sensacji.


ZUZANNA SKALSKA jest trendwatcherką, zajmuje się monitorowaniem rynków, przewidywaniem trendów i budowaniem strategii marek/produktów na potrzeby biznesu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2012