Zapach owiec

"Wspólnota ewangelizacyjna przez dzieła i gesty wkracza w codzienne życie innych, skraca dystans, uniża się aż do upokorzenia, jeśli to jest konieczne, i przyjmuje ludzkie życie, dotykając cierpiącego ciała Chrystusa w ludzie...
Czyta się kilka minut

...W ten sposób ewangelizatorzy mają »zapach owiec«, a one słuchają ich głosu. Wspólnota ewangelizacyjna (...) towarzyszy ludzkości we wszystkich jej doświadczeniach, także tych dotkliwych, nierzadko długotrwałych” – napisał Franciszek w najnowszej adhortacji (EG, 24).

Zapach owiec nie jest jakoś specjalnie przyjemny. Powiedzenie, że pasterz, a w języku papieża: ewangelizator, ma mieć „zapach owiec”, pociąga swoją oryginalnością. W praktyce jednak oznacza niebudzący entuzjazmu trud. Czasem wydaje się absurdem bieganie po wertepach za tymi, którzy się zgubili, albo nawet gubią się po raz kolejny. To przecież oni powinni wrócić. Wiedzą gdzie. To ich wina, że się oddalili. Przedstawiliśmy im ryzyko, na jakie się narażają, gdy odchodzą z owczarni. Uczciwie wyznaczyliśmy ścieżki, którymi mogą się bezpiecznie poruszać, i podaliśmy zasady, którymi powinni się kierować. Co jeszcze mogliśmy zrobić? Przywoływaliśmy ich nawet do porządku, gdy się oddalali. A oni dalej swoje.

DROGI CZŁOWIEKA

Myślę o drogach, na które wchodzi Wcielone Słowo. Widzę Go pochylającego się nad tymi, którzy w różny sposób zostali skrzywdzeni i poranieni przez bliskich – rodziców, rodzeństwo, duchownych. Tak głęboko nadużyto ich zaufania, że nie ufają już nikomu. Widzę go przy tych, którzy pytają, gdzie był Bóg, gdy działa im się krzywda. Przy tych bezsilnych, nieraz złamanych, schowanych w swoim bólu lub też wyrażających go głośno. Wcielony Bóg w swojej bezbronności zaprasza, byśmy wobec tych wszystkich osób byli świadkami Jego miłości. Zaprasza, aby w spotkaniu z nimi dostrzec Jezusa bezbronnego, który nie został przyjęty „przez swoich”, który został odrzucony, który cierpi.

Widzę Go stukającego również do serc tych, którzy krzywdzili i krzywdzą. Także w nich widzi zagubione owce, które pragnie uratować i przyprowadzić do owczarni. Jak bardzo jest tu potrzebna Jego miłość, aby przemienić serce – by dostrzegli krzywdę, jaką wyrządzili, i chcieli ją naprawić, nie czując jednocześnie, że zostali odrzuceni. Bóg, który stał się Człowiekiem, chce wejść w wewnętrzny chaos człowieka, przywracając mu nadzieję na odnowienie człowieczeństwa według Jego miary. Gdy spotykamy tych, którzy krzywdzą innych, uczy nas swojego miłosierdzia. Odkrywamy z wdzięcznością, że i my jesteśmy odkupionymi przez Niego grzesznikami.

Widzę Go wśród dyskutantów różnych opcji, przekonanych o własnej racji, jak cierpliwie czeka, aż opadną emocje, zacietrzewienie. Przypominam sobie, że i ja czasem byłam w takich sytuacjach. Słyszę, jak pyta: Pozwolisz, że u ciebie posiedzę, że z tobą spożyję wieczerzę?

Widzę Go obok tych, którzy poszukując swojej drogi, chodzą po bezdrożach i wypatrują świadków. Idzie cierpliwie obok nich, czasami zadaje pytania, jak uczniom idącym do Emaus. Pamiętam, że niejednokrotnie szedł tak obok mnie. Czuję się zaproszona, by w podobny sposób iść obok innych.

CODZIENNOŚĆ

Dokąd mam iść, Panie? Nieraz zadaję Mu takie pytanie. On odpowiada: Idź tam, gdzie prowadzi cię twoja codzienność. Bądź przy ludziach, którzy cierpią, po prostu bądź i słuchaj. Daj im nadzieję, że poza bólem ich zranień jest życie. Nie odrzucaj tych, którzy krzywdzą – oni też potrzebują Mojej miłości. Bądź jej świadkiem i narzędziem. Słuchaj tych, którzy myślą inaczej. Czekaj, aż kąkol ze zbożem dojrzeje, dopiero potem jedno będzie oddzielone od drugiego. Nie szukaj Mnie w miejscach doskonałych. Jestem na drogach i bezdrożach człowieka. Szukam go, tak jak codziennie szukam ciebie. Pójdziesz za mną?

Pragnienie pójścia za Emmanuelem konfrontuje się z Jego drogą uniżenia, gdy stał się Człowiekiem, gdy wydał się w ręce człowieka. Radość pójścia za Nim miesza się z rozczarowaniem i zdziwieniem, że On tak bardzo zaryzykował.

Wcielony, bezbronny Bóg przybliża niebo zagubionemu, grzesznemu człowiekowi.


EWA KUSZ jest psychologiem, seksuologiem, terapeutą, project managerem organizowanego przez episkopat kursu na temat prewencji nadużyć seksualnych wobec nieletnich, dwukrotną audytorką Synodu Biskupów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2013