Wygnany z mazurskiego raju

Klaus Skibowski (1925–2013)
Czyta się kilka minut
 / Fot. Michał Olszewski
/ Fot. Michał Olszewski

W ubiegłym tygodniu nieliczne grono Niemców – architektów powojennego pojednania polsko-niemieckiego – zmniejszyło się o kolejną osobę. Zmarł Klaus Skibowski, w Polsce postać mało rozpoznawalna – który przez wiele lat pozostawał jedną z istotnych postaci niemieckiego dziennikarstwa. Miał też swój udział w przygotowywaniu gruntu pod trudne rozmowy między Berlinem a Warszawą. W 1957 r., jako jeden z pierwszych zachodnioniemieckich dziennikarzy, wyruszył na wschód, żeby sondować gotowość polskiego Kościoła do podjęcia dialogu, a przy okazji odwiedzić swój prywatny raj.

Historia tej podróży układa się w gotowy scenariusz: po rozmowie z kardynałem Wyszyńskim Skibowski rusza do mazurskiego Ełku – miasta, z którym jego rodzina związana była od pokoleń. Zamożni, wpływowi przedsiębiorcy kierowali życiem miasta i jego modernizacją. Choć katolicy, w protestanckim mieście radzili sobie świetnie i stanowili jeden z jego filarów. W czasie plebiscytu po I wojnie światowej ojciec Skibowskiego czynnie działał w komitecie agitującym za pozostawieniem Ełku w granicach Niemiec. Po 1933 r., kiedy część rodziny wspierała NSDAP, Skibowski senior zachowywał się przyzwoicie. Niemiecki historyk Reinhold Weber twierdzi nawet, że to za jego sprawą Żydzi zdążyli uciec z Ełku przed pogromem.

Wtedy, w 1957 r., Skibowski – powracający do rodzinnego miasta, które opuścił 12 lat wcześniej – przeciera oczy ze zdumienia: czas i nowi mieszkańcy zacierają błyskawicznie ślady po niemieckiej przeszłości. Nie może odnaleźć grobów swoich dziadków; tam, gdzie stały bogate kamienice, widać pryzmy cegieł. Jego auto na niemieckich numerach budzi sensację. Nie ma w nim jednak resentymentu; podobnie jak pochodzący z Ełku słynny pisarz Siegfried Lenz, także Skibowski uzna, że jest to forma sprawiedliwości dziejowej, a jakiekolwiek rojenia o powrocie do przedwojennych granic mogą się rodzić wyłącznie w głowach szaleńców. Jedyne, co pozostaje, to nieuleczona tęsknota do kraju lat dziecinnych, której da wyraz w napisanej pod koniec życia książce „Wolken über weitem Land” („Chmury nad bezkresną krainą”).

Za zasługi dla polsko-niemieckiego pojednania otrzymał wysokie odznaczenia polskie i niemieckie (Krzyż Zasługi).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2013