Pochwała fotoradarów

Komenda Główna Policji poinformowała, że w minionym roku na polskich drogach zginęło najmniej osób od 1989 r.
Czyta się kilka minut

Liczba zabitych (3506) jest mniej więcej dwa razy niższa od najtragiczniejszego w historii III RP roku 1991.

Co doprowadziło do tej zmiany? Z pewnością poprawia się stan infrastruktury drogowej. Rytualne narzekania na fatalny stan polskich dróg są nadal uprawnione, ale jest jednak coraz więcej odcinków, którymi możemy jechać bez wrażenia, że igramy ze śmiercią.

Jest i inny powód. W Polsce zwyciężyła polityka ograniczania prędkości, przeklinana jak kraj długi i szeroki przez zmotoryzowanych. Autorytety opowiadają z oburzeniem, że dostały mandat za niewielkie przekroczenie prędkości, w audycjach radiowych słuchacze doradzają, co zrobić, by uniknąć kary za przewinienie. Te dane pokazują jednak, że stawianie fotoradarów ma sens, są one bowiem skutecznym sposobem na otrzeźwienie kierowców (nie mówię o przypadkach ewidentnego skoku na portfel właściciela auta).

Skoro nie pomagają prośby i kampanie edukacyjne, potrzebne są sole trzeźwiące. Nie przeraża mnie więc informacja, że w tym roku radarów będzie jeszcze więcej, podobnie jak pomysły na podwyższenie mandatów czy przyznanie policjantom prawa do czasowego odebrania prawa jazdy kierowcy, który rażąco przekroczył prędkość.

A wszystkim, którzy z uporem maniaka podkreślają opresyjny charakter polskiego systemu radarowego, przypomnijmy, że mimo zmian na lepsze pod względem śmiertelności na drogach nadal zajmujemy pierwsze miejsce w UE.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2013