Pieniądze cudów nie lubią

Analitycy Citibanku są prawie pewni: Grecja wkrótce opuści strefę euro.
Czyta się kilka minut

Jeśli to prawdziwy scenariusz, na rynkach finansowych spokojnie nie będzie. Gorzej, że Hiszpania, Włochy czy Portugalia też przegrywają walkę z kryzysem. Z perspektywy Polski problemy bogatej eurostrefy mogłyby przypominać tragedie z tasiemcowych seriali, ale skoro trafia tam połowa naszego eksportu, to z pewnością ich katastrofa będzie i naszą.

Powiązania gospodarcze Polski z eurolandem sięgają bowiem niezwykle wrażliwego systemu bankowego. Wiele polskich banków ma właścicieli w Paryżu, Londynie, Rzymie czy Madrycie. Tymczasem w ostatnich latach banki-matki tych naszych straciły fortuny w Grecji, nadwyrężając tym swoje możliwości finansowe. Jeśli do tego dodać nienajlepszą kondycję wielu europejskich firm – ich klientów – to zależność kapitałowa polskich banków od banków z Zachodu może w niesprzyjających okolicznościach doprowadzić do poważnych turbulencji i u nas. W ubiegłym tygodniu o istnieniu takiego ryzyka mówił w Sejmie prezes NBP Marek Belka.

Nasze prawo chroni bankowe lokaty do kwoty znacznie przekraczającej średnie oszczędności Polaków, ewentualne zawirowania mogłyby więc dotknąć tylko osoby zamożne. Oczywiście jeśli wywołają panikę – uderzą we wszystkich. Na przykład ludzie przerażeni wizją utraty oszczędności – choćby tylko na jakiś czas, do momentu wypłaty gwarancji – zaczną wycofywać pieniądze ze wszystkich rachunków. Wtedy system bankowy – krwiobieg gospodarki – pęknie. Skutki łatwe do przewidzenia.

W Polsce na szczęście banki wciąż cieszą się zaufaniem. Przez dwie dekady transformacji nie doszło do bankructwa żadnego dużego banku, mało więc prawdopodobne, by nawet poważne problemy jednego z nich doprowadziły system do zapaści. Ale państwowe gwarancje nie obejmują lokat powierzonych firmom, które nie są bankami i w konsekwencji nie podlegają rygorom Komisji Nadzoru Finansowego. Spółki te skutecznie zwabiły już setki tysięcy Polaków obietnicami tłustych dwucyfrowych zysków w porównaniu do chudych bankowych kilku procent.

Ostatnio głośno o jednej z nich, firmie Amber Gold, która jest też właścicielem pogrążonej w kłopotach spółki lotniczej OLT Express. Wcześniej KNF umieściła Amber Gold na liście tzw. ostrzeżeń publicznych, uznając, że jej oferta na rynku finansowym wiąże się z ryzykiem dla klientów. Amber Gold nie zgadza się z oceną Komisji i toczy z nią spór. Nieważne, kto ma rację, istotne, że w razie kłopotów takiej spółki klienci tracą oszczędności.

Od 2008 r. już wiemy, że w jednej chwili mogą upaść banki najpewniejsze, krzywdząc klientów, kooperantów i akcjonariuszy. Skoro dostaliśmy darmowe lekcje od innych, wydaje się oczywiste, że nadzorowi państwowemu, a tym samym twardszym niż przed kryzysem nakazom prawnym, powinny podlegać wszystkie bez wyjątku firmy z rynku finansowego, by nasze oszczędności były bezpieczne na tyle, na ile to możliwe. Wtedy czarne listy KNF nie będą potrzebne. Łatwiej zmienić prawo niż naturę ludzką skłonną do wiary w cuda.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 32/2012