Niech żyje rechot

Mój drogi Piołunie,...
Czyta się kilka minut

...przyznam, że niezwykle odpowiada mi nadwiślańskie poczucie humoru. Pytany o transseksualną posłankę – arcybiskup odpowiada, że Włosi mieli w parlamencie gwiazdę filmów porno, ale to akurat elegancka dziewczyna. A potem jeszcze nadmienia, że chodzi nie tyle o żabę, ile o ropuchę, którą trzeba zjeść. Naprawdę – bardzo zabawne, chociaż może ciut koszarowe.

Tę smaczną anegdotkę przywołałem nie bez powodu: chciałbym Cię przy okazji nauczyć czegoś piekielnie ważnego. Otóż po raz kolejny wertując absurdalne opowiastki o Cieśli, zauważyłem, że Nieprzyjaciel dwa razy płacze: nad zmarłym Łazarzem i nad Jerozolimą, gdzie wkrótce nie pozostanie kamień na kamieniu, gdyż nie poznała czasu swego nawiedzenia. Natomiast Nieprzyjaciel nigdy się nie śmieje.

A właściwie, precyzyjnie rzecz biorąc, żaden z tych czterech grafomanów nie napisał wprost, że Cieśla kiedykolwiek się śmiał albo uśmiechał. Mimo to podczas lektury nie można się oprzeć wrażeniu, że raz po raz na Jego twarzy pojawia się obrzydliwie serdeczny uśmiech. Zbiera mi się na wymioty, kiedy widzę Go śmiejącego się podczas wesela w Kanie – już za chwilę wykona pierwszą ze swoich kuglarskich sztuczek. Kiedy patrzę, jak łagodnie podnoszą się kąciki Jego ust, a oczy błyszczą ciepłym blaskiem – gdy mówi, że Marta troszczy się i niepokoi o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Albo gdy raduje się w Duchu i ogłasza: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom”. Brr, aż ciarki mnie przechodzą, kiedy wskrzesza dziewczynkę, ciepło się uśmiecha i mówi: „Jagniątko, mówię ci, wstań”.

No dobrze, ale zapewne chciałbyś wiedzieć, czy Nieprzyjaciel kiedykolwiek ironizował. Owszem. Nie przeczę, że nawet celnie, ale czynił tak tylko w jednym przypadku, a właściwie wobec jednego ludzkiego gatunku: faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Dziwne, nieprawdaż? Nie kpił z grzeszników, upadłych kobiet, celników i kolaborantów. Nie zakpił nawet z Piłata czy pożytecznego idioty Heroda Antypasa, przed którym musiał stanąć po odesłaniu przez rzymskiego prefekta. Niestety, drogi Piołunie – to zachowanie nie tyle dziwne, ile ze strony Nieprzyjaciela przebiegłe. Bo Cieśla, czemu wciąż nadziwić się nie mogę i czego nigdy nie pojmę, kochał wszystkie, tak przecież mizerne i pożałowania godne istoty ludzkie. Tyle że wobec tych, których udało nam się wbić w poczucie pobożnej wyższości, bywał surowy – albo właśnie ironią przekłuwał balon ich pychy. A pycha, co już dawno powinieneś zapamiętać, kroczy przed upadkiem. Jak przed ponad dwoma wiekami napisał pewien z naszego punktu widzenia szczególnie niebezpieczny, bo biegle używający rozumu biskup: „Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych, śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych”.

Ten przeklęty klecha napisał też coś innego, ale równie groźnego: „I śmiech niekiedy może być nauką, kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa”. Na szczęście dziś nad Wisłą mało kto sobie tak naiwnymi sugestiami zawraca głowę. Tu ludzie kochają szyderstwo, zdrowy humor zaprawiony odpowiednią dawką niechęci i pogardy. Jak cudownie słudzy Nieprzyjaciela potrafią strzelić sobie w stopę, gdy wolą obśmiać inaczej myślącego, niż przekonująco uzasadnić własną naukę. Boleśnie dopiec bliźnim, zamiast starać się uchwycić trudny balans między moralnym zastrzeżeniem co do czynów a nakazem, by innych miłować jak samych siebie. Zaprawdę powiadam Ci: gdzie króluje szyderstwo, tam zaczyna się piekło.

Cóż, w ostatnich słowach mego listu wrócić chciałbym jeszcze do żarciku o żabie i ropusze. Drogi Piołunie, zapisz sobie w kajecie, że prawdziwy diabeł brzydzi się śmiechem. Ale uwielbia rechot.

Twój kochający stryj Krętacz

 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2013