Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nie dość dobre na ofiary

Nie dość dobre na ofiary

07.05.2012
Czyta się kilka minut
Jeśli statystycznie co trzecia kobieta była/jest/będzie molestowana seksualnie w ciągu swojego życia, to jaki odsetek przypada na poszczególne etapy życia i ile osób jest w to zamieszanych?
I

Istnieje alternatywna historia niemoralna, położona płytko pod codziennością i akceptowanymi przez większość normami obyczajowymi.

Trzy książki o jednej kobiecie: „Kato-tata” i „Monidło. Życie po Kato-tacie”, napisane przez bohaterkę używającą znaczącego pseudonimu Halszka Opfer (Ofiara); „Mokradełko” Katarzyny Surmiak-Domańskiej, reportaż stworzony w efekcie zbliżenia do Halszki, zaprzyjaźnienia się z nią i jej otoczeniem. Nałożone na siebie wersje poprawione-rozszerzone tego samego życiorysu. Nie wiadomo, od której, od czego zacząć. Może więc od początku.

Książki Halszki Opfer są dziwne. Można by sądzić, że to dzienniczki terapeutyczne, gdyby prowadziły do zapowiedzi uwolnienia bohaterki od tragicznej skazy. Można by się też pocieszać, że to sprytny apokryf kobiecej traumy, gdyby ktoś rzecz choćby pobieżnie podredagował. Ponieważ jednak nie mamy ani jednego, ani drugiego, trzeba przyjąć najgorszą możliwość: ofiara istnieje, a napisane przez nią książki są nieopanowaną narracją-wołaniem, które zostało włączone do medialnego spektaklu (autorka występowała w TV, udziela wywiadów), przynosząc tylko chwilową ulgę; nie wiadomo zresztą komu: narratorce, „społeczeństwu”? Katarzyna Surmiak-Domańska idzie po śladach relacji międzyludzkich w rodzinie wykorzystywanej kobiety, odtwarza reakcje otoczenia na upublicznioną opowieść-spowiedź. Pokrótce: Halszka istnieje, mieszka w miasteczku, wywodzi się z innego miasteczka. Okolice tradycyjne, szanujące Boga (Surmiak-Domańska pisze, że tego akurat nie będzie podkreślać), patriarchalno-matriarchalne, mówi któryś z bohaterów. W takiej rodzinie Halszka jest molestowana przez Kato-tatę od czwartego roku życia. Precyzyjnie trzeba to ująć tak: sypia z ojcem dostarczana przez matkę do jego łóżka prosto z kąpieli. Cieszy się względami ojca stosującego przemoc wobec pozostałych członków rodziny. Ciąg dalszy u samej Opfer: poniżenie doznawane od męża, molestowanie małej córeczki przez dziadka podczas częstych odwiedzin w rodzinnym domu, drugie, krótkie małżeństwo z mężczyzną, który wykorzystywał seksualnie swoją córkę... Na koniec powrót do męża i wypowiadane z prostotą marzenie o szczęściu, szacunku, pogodzeniu z matką. Parę sloganów z rubryk psychologicznych w czasopismach, mieszanie narracji wyzwolicielskiej z popkulturową narracją romansową. Szczerość niestroniąca od wulgaryzmów i obezwładniająca mnie-czytelniczkę bezradność wobec doświadczonych krzywd i ich konsekwencji, inkrustowane wiarą w moc książki.

Reportaż Surmiak-Domańskiej pozwala się zorientować w scenerii i kontekście społecznym. Czytając Opfer, ma się przed oczami jakieś wersje hard narracji z nizin społecznych, mimo wzmianek o domach, samochodach i wakacjach. Surmiak-Domańska prowadzi nas do przeciętnych, banalnie czystych i porządnych mieszkań. Uczestniczy w niezrozumiałych próbach pojednania, w których oskarżona jest nie matka, lecz córka, kalająca świętość rodziny swoją opowieścią. Rozmawia z mężem, inteligentnym i empatycznym facetem, niepodobnym do małżeńskiego mobera, od którego Halszka uciekła do mężczyzny po przejściach, mającego być nowym rozdziałem, a w czasie „Mokradełka” jest Świadkiem Jehowy i cierpi na amnezję w sprawie relacji we własnej rodzinie. Amnezja mężczyzn-oprawców, kobiet-cichych wspólniczek i pozostałych milczących świadków jest selektywna.

„Mokradełko” opowiada nie tyle o ofierze, ile o konsekwencjach ujawnienia. Rysuje portret kobiety DDM (Dorosłego Dziecka Molestowanego). Pyta jednak rodzinę (nie wszyscy chcą mówić, zwłaszcza brat-ginekolog czuje w całej tej sprawie zagrożenie swojej zawodowej i życiowej kariery), znajomych, przyjaciół – kim jest Halszka, dlaczego odrzucają jej opowieść?

Odpowiedzi są dwie. Obie przerażające. Pierwsza taka: bardzo wiele kobiet doznało czegoś podobnego. Tylko niektóre uporały się z przeszłością. Każdy nowy epizod, kolejny dialog otwiera niebywały pejzaż podmokłych terenów obyczajowości. Nie napiszę: polskiej, małomiasteczkowej. Przymiotniki mogą być mylące. Powiedzmy więc: doświadczonej przez wiele dorosłych dziś kobiet. Ktoś zauważa: kiedyś tyle się o tym nie mówiło. Więc co? Mniej się bano, nienazwane grzechy pozostawały w małych pokojach, na wersalkach, między zdjęciami od Pierwszej Komunii a szybko zawartym ślubem z kimś, kto mógł być we własnej rodzinie świadkiem podobnych zdarzeń.

Portret ofiary. O tym też mówią znajomi Halszki. Opfer nie nadaje się na ofiarę, nie jest dość dobrą ofiarą. Ofiara powinna cierpieć i na pewno nie powinna lgnąć do mężczyzn, lubić seksu. Choć z tym różnie bywa, koleżanka po fachowej terapii wie na przykład, że niektóre ofiary mają odruch permisywizmu, nie potrafią oszacować swojej wartości inaczej niż przez oddawanie się. Kto wie, może są masochistkami. Generalnie jednak wszyscy chcą, żeby Halszka była porządną ofiarą, nie taką w wyzywających strojach, pijącą alkohol, latającą po mediach, w dodatku nadużywającą zaufania. Bo skoro komuś już opowiada „w tajemnicy” (jak dziewczynka szkolnej przyjaciółce) o ojcu-kochanku i matce-rajfurce, niech nie leci za chwilę do następnej osoby.

Minimum wiedzy psychologicznej pozwala zrozumieć tryby działania Halszki. Narracja Surmiak-Domańskiej pokazuje coś, co nie przylega do narracji terapeutycznej, którą można by tu ku pokrzepieniu (jednak nie wiem czego, bo nie serc) wykorzystać. Tak jak powszechne jest doświadczanie przemocy seksualnej w Mokradełku, tak nic się nie rozwiązuje pod wpływem prostych zabiegów spod znaku „porozmawiajmy o tym”. Matka Opfer chce pamiętać grille z mężem-ogrodnikiem; synowa Opfer przyznaje, że teść był wesoły i chętnie zajmował się wnukami, choć lubił macać; mąż Opfer się stara; koleżanki Opfer nawet jej żałują, same mają swoje demony; sąsiadki rodziców Opfer nie wiedzą, jak można tak na rodzinę; Halszka Opfer chce zachować w pamięci scenę pogodzenia z ojcem – a pomnik na cmentarzu ma ojciec-Opfer rzucający się w oczy.

Wysłać do Mokradełka ekipę znanych terapeutów? Poniosą spektakularną klęskę. Ład społeczny, w który wpisane jest sięganie po dzieci jak po swoją własność, nie da się łatwo terapeutyzować. Piszę te zdania nie bez oporów, ponieważ jestem przeciwniczką paniki moralnej, w tym paniki pedofilnej. Mokradełko jest współwinne i współuzależnione, nie podda się zbiorowej terapii, nie ma mowy. Dorosła ofiara kazirodczego wykorzystywania nie chce zrezygnować z obrazu rodziny, którym emanuje świat wokół. Odcięcie od obowiązującej społecznie wersji jest pogłębianiem domniemanej kary za nieistniejącą przewinę: dlaczego Halszka miałaby nie mieć matki chodzącej na grób ojca? Czemu miałaby nie przeżywać romansu? Zewsząd bombardują nas pocieszające opowieści o miłości i przebaczaniu oraz o wartościach rodziny; brak innych wersji życia, twarda prawda o splotach, które trzeba zrozumieć, choć nie da się ich rozsupłać, nie ma dobrej prasy.

Jest jeszcze jeden aspekt tej triady tekstów. Interesujący pozornie tylko dla specjalistów od literatury i kulturoznawstwa. Tekst autobiograficzny potrzebuje tu korekty, sam w sobie stanowi materiał dla kogoś, kto potrafi lepiej napisać historię ofiary. Nie wiem, co z tym zrobić, ale taka jest prawda. Halszka Opfer prezentuje się ciekawiej, gdy opowiada o niej Katarzyna Surmiak-Domańska.

10 maja o godz. 17.00 Inga Iwasiów spotka się z czytelnikami na promocji swej nowej powieści „Na krótko”. Spotkanie jest częścią Festiwalu im. J. Błońskiego. Odbędzie się na Wydziale Polonistyki UJ w auli im. J. Błońskiego przy ul. Grodzkiej 64 w Krakowie. „TP” objął patronatem książkę i Festiwal.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]