Najpobożniejsza z trosk

Mój drogi Piołunie,
Czyta się kilka minut

Lata doświadczenia, którego Tobie wciąż niestety boleśnie brak – nauczyły mnie, aby w miarę możliwości nie opuszczać księżowskich imienin czy kapłańskich jubileuszy. To wprawdzie nad wyraz czerstwy kawałek diabelskiego chleba i przyznam, że czasem czuję się już niczym podstarzały celebryta znudzony jałowym small talkiem na kolejnym raucie albo garden party. Ileż można wysłuchiwać o przetasowaniach w kurii albo ekscytować się najświeższymi plotkami z dekanatu i giełdą kandydatów do fioletów i purpur?

Cóż jednak począć? Zwykle działalność wywiadowcza, nawet w piekielnym wydaniu, nie ma nic wspólnego z brawurowymi pościgami i uwodzeniem wyuzdanych ślicznotek, lecz zasadza się na żmudnym wyławianiu i przesiewaniu pozornie błahych strzępków informacji.

Dlatego też niedawno znowu zaszczyciłem mą obecnością jedną z owych uroczystości, równie fascynujących jak liczenie z wiaduktu nad autostradą przejeżdżających w dole ciężarówek. Ale tym razem naprawdę nie żałowałem, że taki obowiązkowy ze mnie demon. Bo pojawił się tam i pewien biskup skonfliktowany z pewnym księdzem. To stara sprawa, drogi Piołunie, nad którą z niemałym sukcesem pracuję od kilku lat. Dyskretnie wślizgnąłem się w tłum, który w mgnieniu oka szczelnym kręgiem otoczył Jego Ekscelencję – zjawisko to często obserwujemy w przyrodzie, zwłaszcza w ekosystemach zdominowanych przez osobniki z gatunków takich jak dworak kurialny, lizus parafialny i klakier świecki.

Ledwie posłuchałem – i od razu się rozpromieniłem. A mianowicie okazało się, że na szczęście wszyscy jak jeden mąż kierują się wyłącznie najpobożniejszą z pobożnych trosk o Kościół i na wyprzódki, jeden przez drugiego, suflują szefowi, aby w żadnym razie nie ustępował nawet na milimetr. Całym konfliktem sterują przecież siły wrogie i potężne. To element zakrojonego na ogólnonadwiślańską, ba – globalną skalę planu obalenia autorytetu biskupów, za którym kryją się liberałowie. A kto kryje się za liberałami – to aż strach powiedzieć. Jako podszepty złego zdecydowanie trzeba więc odrzucić wszelkie wahania, czy aby z księżyną się nie spotkać, nie porozmawiać i pojednania nie poszukać. Bo tu nie chodzi o obronę samego siebie, skromnego sługi w winnicy Nieprzyjaciela, który pokornie zniósłby i najgorsze obelgi, ale o urząd i autorytet przywiązany doń od dwóch tysięcy lat!

Tego wszystkiego zaś, drogi Piołunie, słuchałem w kraju, z którego wyszedł przeklęty oberklecha, co śmiał powiedzieć, że nie Kościół jest drogą człowieka, ale człowiek – drogą Kościoła. Ten, którego zwą nie inaczej niż umiłowanym i wielkim, najpiękniejszym spośród synów ziemi. Tej ziemi.

Z władzą w Kościele to zabawna rzecz. Gdybym ja był sługą Nieprzyjaciela, sam bym się w tym wszystkim chyba nie połapał. Bo niby wpierw jednych wybiera i władzą obdarza, a potem urządza całe to widowisko pod publiczkę z umywaniem stóp. Co gorsza, nieprzyjaciel obmył kulasy także Judaszowi! I uczynił to z bezczelnym rozmysłem, bo przecież już wtedy doskonale wiedział, kto zdradzi. Zresztą zaraz sam się wygadał: „Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na mnie swoją piętę”. Hola, hola! Co tu się – za przeproszeniem – do diabła dzieje!? Przecież sam przed chwilą ową piętę mył i prześcieradłem wycierał!

A przecież gdyby miał minimum szacunku i zrozumienia dla urzędu i zwierzchności, które w końcu sam powołał – powinien wykopać Iskariotę z Wieczernika już na samym początku! Potem jedenastu otoczyłoby Nieprzyjaciela szczelnym kręgiem i na wyprzódki, jeden przez drugiego jęło potakiwać i winszować, że słusznie uczynił, bo ustąpić nie wolno nawet na milimetr.

Jednak Nieprzyjaciel umył i wytarł Judaszowe stopy... Na dodatek w tym przypadku zdrada była faktem, zaś za wszystkim naprawdę krył się spisek arcykapłanów i starszych. A kto czasem kryje się za arcykapłanami i starszymi – to aż strach powiedzieć.

TWÓJ KOCHAJĄCY STRYJ KRĘTACZ

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2013