Gość w dom...

Drogi „Tygodniku”, czytam Cię namiętnie!
Czyta się kilka minut

Jestem katolikiem praktykującym, „ignacjańskim” i nawet Agencję Ochrony Duchowej założyłem, żeby swoją cegiełkę dodać do Opus Magnum, ale krew uniosła mi się do głowy po ostatniej tzw. wizycie duszpasterskiej u mojej siostry. Głowa moja po dokrwieniu wygenerowała tekst poniższy ku przestrodze dla innych pasterzy. Osobiście odczuwam niepokój – 2000 lat daliśmy radę, lwy nas żarły, ale gdy pojawi się więcej wyrobów „pasterzopodobnych” – polegniemy zniszczeni od środka.

Historia dotyczy kolędy. Proboszcz zapowiedział się na środę. „Gość w dom, Bóg w dom”, więc usunięto kurze, obrus na stół, sukienki odprasowane. Gość przybył, zasiadł, spojrzał czujnie – kobieta i dziecko. Zaczął okrężnie: „Czy miała Pani męża?” – zapytał, czując się niemal jak Mistrz przy studni w rozmowie z pewną Samarytanką. „Nie” – odparła kobieta. Zapadła grobowa cisza. Dziewczynka spojrzała pytająco, wyczuwając, że mama nie zdała właśnie egzaminu i dostanie jedynkę. Duszpasterz westchnął z żalem, lecz i z litością wobec grzesznej duszy: „A więc panna z dzieckiem” – podsumował karcąco. Znów cisza. Dziewczynka nerwowo przygryzła wargę. Kobieta postanowiła nie reagować na działania zaczepne i pozostała na pozycji. Dalsza rozmowa nie kleiła się. Ot, rubryczki wypełnione, kasa zabrana i „Cześć Boże!”.

Epilog? Dziewczynka jest adoptowana – dbamy o nią, bo to nasz skarb, jest już radosna i staramy się, by jej świat był kolorowy. Czasem jednak pojawi się ktoś czarny i kolory blakną. „Trzeba mieć mocną wiarę, by wytrzymać w Kościele” – powiedziała pewna starsza pani, komentując to zdarzenie. Ano – trzeba.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2014