Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dziecko wojny

Dziecko wojny

13.05.2013
Czyta się kilka minut
Swietłana Aleksiejewicz. Ostatni świadkowie | Dotąd o wojnach opowiadali mężczyźni, relacjonując porywy heroizmu. Zmysły dzieci, podobnie jak kobiet, pracują w innym trybie, łatwiej niż mężczyźnie mówić im o słabościach oraz klęskach.
O

Od 30 lat jest kronikarką czerwonego imperium. Napisała książki o kobietach i dzieciach na II wojnie światowej, Afganistanie, Czarnobylu i krachu ZSRR.
Na podstawie setek przeprowadzonych wywiadów wypracowała rozpoznawalny styl „opowieści głosów”, przypominającej chór śpiewający smutną pieśń. Swietłana Aleksiejewicz świadków zachęca do spowiedzi, jako autorka jest niemal niezauważalna. Nie cyzeluje konstrukcji, nie szuka point, nie buduje napięć, nie skupia się na charakterach, nie ciągnie wątków, by tworzyły opowieść. Zachowuje pokorę.
 Jeśli w książce „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” na okupację patrzymy oczami czerwonoarmistek, to w „Ostatnich świadkach” przemawiają w tej samej sprawie kilku- czy kilkunastolatkowie narodowości rosyjskiej, białoruskiej, ukraińskiej, żydowskiej, tatarskiej, łotewskiej, cygańskiej, kozackiej, uzbeckiej, ormiańskiej, tadżyckiej, a dziś dorośli, często po raz pierwszy opowiadający, co się wydarzyło.
Mały człowiek nawet w ekstremalnych sytuacjach jest w stanie skupić się na detalach takich jak zapach bzu czy letnie słońce. Mimo tego, że patrzy na rzeczy straszne, nieprzeznaczone dla jego oczu. Oszczędne narracje „Ostatnich świadków”, ograniczone do migawkowych scen, są jedyną treścią dostarczoną na temat bohaterów. „W pamięci dziecka wszystko utrwala się jak w albumie. Poszczególnymi zdjęciami...”
Wszystkie opowieści mają wspólny mianownik: strata, głód, tęsknota, strach. Dla małego człowieka okupacja to zagłada piękna, dobra i odcięcie od fundamentalnego bezpieczeństwa. Najrzadziej pada tu słowo „szczęście”, kojarzone z odnalezieniem rodziców, końcem gehenny. Jednakże poprzez wielogłos przebija nadzieja, że nawet w najstraszniejszych czasach jest możliwe zachowanie człowieczeństwa.
Nie ma w „Ostatnich świadkach” miejsca na beztroskę. Chłopcy i dziewczynki byli zmuszeni błyskawicznie dojrzeć, czasem wziąć do ręki broń. Dziś mają po kilkadziesiąt lat i nadal prześladują ich obrazy otwartych oczu trupów, słyszą chrzęst miażdżonych kości, czują zapach spalenizny ciała ludzkiego. Sensualizm w tych opisach jest równie istotny jak przerażenie i niemoc. Dotąd o wojnach opowiadali mężczyźni, relacjonując przebieg bitwy i porywy heroizmu. Zmysły dzieci, podobnie jak kobiet, pracują w innym trybie, stąd zasadniczo różne postrzeganie rzeczywistości. Poza tym łatwiej niż mężczyźnie mówić im o słabościach oraz klęskach.
Swietłana Aleksiejewicz, rocznik 1948, wychowała się na powojennej wsi, gdzie prawie w ogóle nie było mężczyzn. Okupację wspominały zalane łzami kobiety. Wyłaniał się z tego zupełnie inny obraz niż ten, którym mała Swietłana była karmiona na lekcjach historii. Bo jej ojciec na temat wojny nie powiedział słowa: jako niespełna 18-latek walczył pod Stalingradem i doświadczył takiej traumy, że wybrał milczenie.
To babcia pielęgnowała w dziewczynce zdolność do współodczuwania. Gdy szły kiedyś przez pole, upomniała ją, żeby nie biegła i nie śmiała się, w tym miejscu wielu ludzi zostało zabitych, niemieccy i radzieccy żołnierze leżeli jeden na drugim. Swoich się pochowało, szczątki Niemców po długim czasie usunęły traktory. Babcia pisarki nie szukała wrogów, ostatni ręcznik potrafiła oddać rannemu Niemcowi, by opatrzyć mu zranioną nogę. Zobaczyła w nim małego chłopca, a nie żołnierza. Aleksiejewicz już jako uznana autorka wspominała, że o takich polach nie czytała w żadnej książce, a w szkole uczyli Niemców nienawidzić.
Dla białoruskiej władzy zawsze była niewygodna. W latach 90. na znak protestu przeciw reżimowi Łukaszenki, wraz z Wasylem Bykowem, znakomitym prozaikiem, opuścili kraj. Wierzyli, że do ojczyzny szybko będą mogli wrócić. Reżim się jednak świetnie trzymał, Bykow umarł, a Aleksiejewicz po dziś dzień krąży między rodzinnym domem a Europą Zachodnią. Rękopis „Wojna nie ma nic z kobiety” przez kilka lat leżał na dnie szuflady. Odmawiające druku wydawnictwa zarzucały autorce naturalizm, nacjonalizm oraz dyskredytowanie bohaterskiej postawy człowieka radzieckiego. Gdy książka ujrzała światło dzienne, sprzedawała się w milionowych nakładach, na jej podstawie powstały dziesiątki spektakli. Napisanymi w 1989 r. „Ołowianymi żołnierzykami”, opowiadającymi o zbrodniczej interwencji w Afganistanie, wywołała falę negatywnych komentarzy w prasie propagandowej oraz długi proces sądowy, który przerwano pod naciskiem środowisk demokratycznych i intelektualistów z zagranicy. Jej książki wywołują także konflikty z opinią publiczną. Matka żołnierza zabitego w Afganistanie powiedziała jej w oczy: „Nie potrzebuję prawdy, tylko syna bohatera”.
***
Aleksiejewicz ukończyła kolejną książkę. „Czas second hand” opowiada, że imperia umierają długo, a droga ku wolności okazuje się bardziej kręta niż można było sądzić 20 lat temu. To kolejny element historycznego cyklu, który pozwala zrozumieć mentalność postsowiecką. Zaś „Ostatni świadkowie” uprzytamniają, że początek (każdej) wojny jest końcem świata nie tylko dziecięcego.
Swietłana Aleksiejewicz, Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głosy dziecięce, przeł. Jerzy Czech, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013
KATARZYNA KUBISIOWSKA (ur. 1971) jest krytyczką literacką, dziennikarką, autorką wywiadów, stałą współpracowniczką „TP”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działów: kultura i reportaż.  Absolwentka filmoznawstwa UJ. Współautorka książek „Panorama kina najnowszego. 1980–1995. Leksykon” oraz „Lektury na ekranie, czyli mały leksykon...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]