Czas golasa

Bardzo smutne było świąteczne orędzie pana Snowdena, na pewno smutniejsze od ostatniego listu pasterskiego polskiego Episkopatu.
Czyta się kilka minut

Snowden wieszczy, że właśnie na świat przychodzą dzieci, które nie zaznają w życiu prywatności. Ani trochę. Wydaje się, że to i realniejsza, i uciążliwsza konsekwencja nowoczesności niźli wróżba opanowania świata przez ludzi modelujących swe życie erotyczne czy rodzinne wedle własnego gustu. Z prywatności zostało nam już naprawdę niewiele, tymczasem kształtowanie stosunków – nazwijmy je domowymi – wedle upodobań, niekoniecznie zgodnie z wytycznymi religijnymi czy kodeksowymi, to problem stary, owszem jary, ale – mówiąc szczerze – nudny. Stosunki domowe formują się na ogół w gronie mikrym, bez uczestnictwa mas w tych czasem nader dziwacznych praktykach. Część uczestników idzie w konsekwencji tych praktyk do nieba, część smaży się w piekle, większość tkwi w niepewności czyśćca. Taka karma.

Piekło braku prywatności mamy na Ziemi. Nawiasem: wciąż nie wiadomo na sto procent, kto idzie do nieba, a kto do piekła. Oby – módlmy się – zaawansowana technologia nie zabiła już jednego z ostatnich komfortów starego świata. Łatwo sobie bowiem wyobrazić jakiegoś prezesa powiewającego na wiecu dokumentem, z którego wynika jasno, że dziadek konkurenta nie tyle był wehrmachtowcem, ile smaży się w piekle. Czarno to będzie miał na białym. Tyle o technologii, dopasowującej się do skłonności.

Prywatność już dziś jest dobrem naprawdę luksusowym, wymagającym nie lada zabiegów i pielęgnacji. Snowden ma rację: będzie gorzej, bo niekoniecznie policje i esbecje świata tego, lecz ogół tu i teraz łaknie rozebrania nas do gaci. To mało powiedziane: co rusz ktoś zdejmuje publicznie majtki bądź ktoś komuś je ściąga przez głowę. Widać wreszcie wyraźnie, i chyba niestety za późno, że problemem obrony własnej prywatności jest też możność uniknięcia golizny innych. Ileż by tu można wymienić dla przykładu nazwisk, ludzi od Sasa do Lasa i wszelkich godności, którzy stracili umiejętność panowania nad sobą, a tym samym utracili dbałość o własną i naszą prywatność. Nie jest to koniecznie młodzież, którą tak chętnie odsądza się w tej kwestii od czci.

Studia telewizyjne i gazety są dziś pełne ludzi golusieńkich. Zwierzających się z dowolnych skłonności, upodobań, najdziwniejszych planów i marzeń. Tabuny golasów biegają po Sejmie, golasy nie wychodzą z telewizji, siedząc tam w towarzystwie specjalistów od nagości – to codzienność, a nie rozrywka od święta w kinie dla dorosłych. Ludzie od młodych po staruszków, wszelkich płci i godności, bez najmniejszego poczucia żenady rozdziewają się na oczach publiki ze wszystkiego, co mają. Detal tego jest rozpaczliwy, gdyż w największym skrócie to zawsze małpia ekspozycja odruchów, bo przecież nie poglądów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2014