Arrasy Rzeczypospolitej

Maria Hennel-Bernasikowa: DZIEJE ARRASÓW KRÓLA ZYGMUNTA AUGUSTA
Czyta się kilka minut

Wydają się nieodłączną częścią Wawelu, a przecież losy kolekcji szesnastowiecznych arrasów flamandzkich, zgromadzonej przez ostatniego z Jagiellonów, były tak burzliwe, że jej dzisiejszą obecność na zamkowych ścianach należałoby traktować w kategorii cudu. Książka dr hab. Marii Hennel-Bernasikowej, wieloletniego kustosza Działu Tkanin Zamku Królewskiego na Wawelu, dobitnie o tym przypomina.

Arrasy Zygmunta Augusta „wielokrotnie stanowiły tło dworskich uroczystości z okazji koronacji czy królewskich zaślubin. Były przedmiotem sporów dotyczących ich przynależności, obiektami zastawu i grabieży, powodem rozgrywek politycznych... Uniknęły pożarów, dostania się na stałe w obce ręce, niebezpieczeństwa ostrzelania i zatonięcia, zniszczenia przez niewłaściwe przechowywanie. Były wożone królewskimi »skarbnymi wozami«, taborem grabieżcy, chłopskimi furmankami, ciężarówkami i koleją, a także spławiane łodziami i na węglowym galarze, płynęły na statkach”. Przechowywano je w Tykocinie, Sztokholmie, Warszawie, Malborku, Gdańsku, Częstochowie, Wrocławiu, Petersburgu, Gatczynie, Moskwie, Bukareszcie, francuskim Aubusson, Londynie, Ottawie, Quebecu...

Historia arrasów to pierwsza część dzieła, które obejmie też katalog kolekcji oraz tom esejów problemowych. Maria Hennel- -Bernasikowa podsumowuje dotychczasowe ustalenia badaczy, wprowadzając korekty na podstawie własnych kwerend archiwalnych. Wnikliwie analizuje materiały źródłowe, czasem podważa sądy uważane dotąd za oczywiste. W aneksie przytacza dokumenty, poczynając od panegiryku Stanisława Orzechowskiego z opisem arrasów rozwieszonych na Wawelu z okazji ślubu Zygmunta Augusta z Katarzyną Austriaczką.

Rzeczowa narracja naukowca kryje w sobie podskórny dramatyzm, jest opowieścią nie tylko o dziejach jednego wybitnego zespołu dzieł sztuki, ale także o ludziach, w których biografii sprawa arrasów zajęła miejsce niepoślednie. Są wśród nich władcy i politycy, kupcy i naukowcy. Anna Jagiellonka, Wazowie, a także Michał Korybut Wiśniowiecki, którego zaślubiny z austriacką arcyksiężniczką na Jasnej Górze uświetniła dekoracja z arrasów. Franciszek Gratta – Włoch z Genui, dworzanin Ludwiki Marii, kupiec, organizator polskiej poczty królewskiej w Gdańsku i właściciel kamienicy przy Długim Targu, gdzie zatrzymywali się polscy władcy. To właśnie on, a potem jego spadkobiercy, za sprawą pożyczki zaciągniętej przez Jana Kazimierza stali się na kilka dziesięcioleci depozytariuszami kolekcji. Paradoksalnie uchroniło ją to przed sprzedażą, której orędownikiem był hetman wielki koronny Jan Sobieski...

W tej galerii są ci, którzy przyczynili się w XIX wieku do ustalenia miejsca pobytu arrasów wywiezionych w 1795 roku do Rosji, i ci, którzy po rewolucji doprowadzili do ich odzyskania. Historyk sztuki Marian Morelowski i wawelska konserwatorka Bronisława Łukaszewiczowa, która zanotowała, że z arrasów usunięto mole „w ilości około 1100 gąsiennic”. Stanisław Świerz- -Zaleski i Józef Krzywda-Polkowski, organizatorzy ewakuacji kolekcji w 1939 r. i jej opiekunowie podczas wojennej tułaczki. Konserwatywny premier kanadyjskiej prowincji Quebec, który nie chciał wydać arrasów nie tylko władzom PRL, ale i rządowi na uchodźstwie i w ten sposób – znów paradoks! – uchronił je przed rozproszeniem. I dwaj wielcy muzealnicy, Jerzy Szablowski oraz Stanisław Lorentz, którzy po powrocie skarbów wawelskich z Kanady w 1961 r. stoczyli batalię o przyszłe miejsce ich pobytu.

Zwyciężył prof. Szablowski i przez następne lata cała kolekcja eksponowana była w salach Wawelu. Konieczność ochrony nietrwałych tkanin sprawiła, że teraz udostępnia się je partiami, reszta „odpoczywa” w nowoczesnych magazynach i poddawana jest konserwacji. Sama jednak obecność jagiellońskich arrasów stanowi symbol ciągłości naszej historii i triumfu nad przeciwnościami losu. (Zamek Królewski na Wawelu, Kraków 2011, ss. 240. Słowo od wydawcy: prof. dr hab. Jan Ostrowski. Przypisy, bibliografia, indeksy, wiele ilustracji, na końcu streszczenie angielskie.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2012