Amerykanizacja Eurolandu

Można zrozumieć, dlaczego poróżnieni na co dzień europejscy politycy zgodnie poparli prezesa Europejskiego Banku Centralnego, który w minionym tygodniu zdecydował, że Bank będzie kupować bez ograniczeń obligacje zagrożonych krajów Eurolandu...
Czyta się kilka minut

...(chodzi zwłaszcza o Hiszpanię i Włochy), czyli że będzie pożyczać ich rządom tyle pieniędzy, ile uzna za stosowne, by chronić te kraje i całą strefę. Można zrozumieć tę jednomyślność, a nawet fakt, że decyzję Mario Draghiego poparła również kanclerz Angela Merkel. Choć przecież sporo racji mają ci krytycy, którzy twierdzą, iż decyzja Draghiego może oznaczać wprowadzenie w strefie euro dokładnie tego, przed czym Merkel się broniła: uwspólnotowienia długów. Tyle że „tylnymi drzwiami”, bo nie przez euroobligacje, lecz za sprawą maszyn drukarskich Europejskiego Banku Centralnego.

Dlaczego więc nawet Merkel poparła Draghiego? Zapewne dlatego, że u siebie w Niemczech doszła do „ściany” politycznej wytrzymałości: z jednej strony także ona jest świadoma, że Euroland musi pomóc Hiszpanom (a w przyszłości może Włochom), gdy skala takiej pomocy przekraczać może „pakiety” dla małych gospodarek (jak grecka, irlandzka, portugalska i cypryjska). Tymczasem, z drugiej strony, opór w Niemczech – i w innych krajach radzących sobie z kryzysem – przed żyrowaniem kolejnych setek miliardów jest dziś tak wielki, że jest niemożliwe, by ich parlamenty zaakceptowały kolejne „pakiety”. Decyzja Draghiego zdejmuje więc sporo odpowiedzialności i ryzyka z polityków – teraz, aby uruchomić miliardy, starczy decyzja EBC, zamiast skomplikowanej procedury akceptacyjnej w 17 krajach.

A czy ten nowy sposób zadziała? Jak zwykle eksperci są podzieleni. Zgoda panuje tylko co do jednego: Europejski Bank Centralny przestaje być tym, czym miał być, gdy go tworzono na wzór niemieckiego Bundesbanku – tj. strażnikiem czuwającym nad stabilnością pieniądza – a staje się bankiem centralnym na model anglosaski, angażującym się w politykę finansową. Czy wyjdzie to na dobre strefie euro nie tylko finansowo, ale też politycznie? Gdyby ktoś znał odpowiedź, zasłużyłby na Nobla.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2012