Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Życie to chwila jawy - książka Tadeusza Jagodzińskiego

Życie to chwila jawy - książka Tadeusza Jagodzińskiego

16.03.2018
Czyta się kilka minut
Najnowsza premiera Biblioteki „Tygodnika Powszechnego”
"Życie to chwila jawy" - Tadeusz Jagodziński
"Życie to chwila jawy" - Tadeusz Jagodziński
R

Reportaże i eseje wybitnego dziennikarza Tadeusza Jagodzińskiego w wyborze Janusza Poniewierskiego. „Po prostu rozumiał, co nadchodzi. My jeszcze nie” - pisze o Jagodzińskim Piotr Mucharski.

„Życie to chwila jawy” - Tadeusz Jagodziński

Misja: reporter

  • Ks. Adam BONIECKI: Niezależnie od tego, czy Tadeusz Jagodziński pisał o tym, o czym chcieli przeczytać jego wydawcy, czy o tym, co sam uznał za ważne, zawsze pisał z pozycji tego, kto odkrywa, obserwuje, wciąż umie się dziwić i chce – a właściwie musi – opowiedzieć.
  • Wojciech JAGIELSKI: Ci, co go znali, mówią, że był idealistą. W Azji szukał czegoś, czego mu boleśnie brakowało w zachodnim świecie i życiu. Czegoś niewinnego, prawdziwego, szlachetnego, wzniosłego, doskonałego.
  • Dariusz ROSIAK: „Życie to chwila jawy między dwoma snami”. Cytat z ulubionej sztuki Tadeusza, „Burzy” Szekspira, znalazł się na odwrocie jego zdjęcia rozdawanego podczas pogrzebu w 2013 roku. Ten wybór tekstów jest szczątkowym świadectwem chwili jawy. Tego, co najważniejsze, i tak nie da się wyrazić.

Piotr MUCHARSKI, redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”:

Tadeusz Jagodziński był powściągliwy w sądach, nawet jeśli dotyczyły one jego największych fascynacji. Nie przeszkadzało nam to, choć wiele z tych fascynacji dzieliliśmy wraz z nim. Może tylko czasem czuliśmy jakiś niedosyt, jeśli chodzi o wsparcie dla naszych entuzjazmów.
 
Bo kiedy już zaraził nas muzyką z „Buena Vista Social Club”, którą puścił w swojej radiowej audycji, a potem okazało się, że na punkcie Kubańczyków oszaleliśmy nie tylko my, ale i cała Polska, to trudno nam było później słuchać „na żywo” jego sceptycznych i trzeźwych uwag o pomysłodawcach owego projektu.
 
Jeszcze gorzej było w przypadku, który najbardziej nas zajmował, bo przecież łączyła nas z Tadeuszem profesja.
 
Tak bardzo chcieliśmy usłyszeć, jak idealne i bez skazy jest BBC. To był dla nas ostateczny argument w dyskusjach, że możliwe są wolne – niezależne od nacisków politycznych i biznesowych –publiczne media. Tak je tu sobie wyobrażaliśmy: z bezwzględnie przestrzeganym kodeksem etycznym, informacjami pochodzącymi z „przynajmniej dwóch niezależnych źródeł” i ekspertami po trzech fakultetach na Cambridge. No i każdy z nas chciał mówić po angielsku tak właśnie jak oni – to był jeszcze jeden podprogowy element mozaiki, dopełniający potęgę mitu instytucji, w której pracował Tadeusz.
 
Wiedział, że jeśli chodzi o media, nie mógł trafić lepiej. Ale dobrze też wiedział, jak ostudzić nasze emocje. Po prostu rozumiał, co nadchodzi. My jeszcze nie.
 
Infotainment sprzed czasów globalnej sieci był dla niego zarazą, ale przecież malutką w porównaniu z tym, co przyniosły nam dzisiejsze czasy fake newsów i postprawdy (cokolwiek ona znaczy). Dlatego jego sądy o mediach, zawarte w tej książce, czyta się jak zapis ostatniego momentu, w którym czwartą władzę sprawowały jeszcze instytucje obdarzone kulturowym autorytetem.
 
Brał się on z prostej przyczyny – instytucje te same dbały o to, by przede wszystkim nie kłamać. Dlatego im ufano, po prostu. Pole, które Tadeusz tu zakreśla, odróżniając media od pseudomediów, jest – mimo dystansu czasowego – wciąż aktualne, choć dramatycznie zawężone, by nie powiedzieć: zmarginalizowane w morzu samoreprodukujących się treści o niewiadomym pochodzeniu.
 
Dla Tadeusza było to (i byłoby dzisiaj) bolesne, ponieważ uważał, że jakkolwiek jesteśmy związani ze swoim partykularnym punktem widzenia, swoją kulturą, krajem, tradycją, to media są po to, żeby uczynić cały świat widzialnym i słyszalnym. Czy raczej: udzielić mu głosu. Niezależnie od bezwzględnej miary medialnych „trupokilometrów”, mówiącej, że jedna ofiara, która zginęła w zasięgu stu kilometrów od nas, znaczy dla medialnej publiczności tyle, co tysiąc ofiar w miejscu odległym o kilka tysięcy kilometrów. Z tym nie mógł – nie chciał! – się pogodzić. Choć jednocześnie wiedział, że nigdy nie zepniemy naszej partykularnej wrażliwości z całym globalnym bezmiarem cierpienia.
Jego ostatnie marzenie, którym się z nami dzielił, jakoś się z tym wiązało.

 
Już nie pracował w BBC. Jeździł do Azji, bo też pewnie przeczuwał, jak wielu, że tam właśnie przesuwa się pępek świata. Mało, coraz mniej europejskich redakcji stać na korespondentów stamtąd, muszą więc czerpać wiedzę z niepewnych źródeł. Marzyło mu się zatem zbudowanie agencji, złożonej pewnie z korespondentów o podobnym statusie co on. Nie „specjalistów od Azji”, tylko specjalistów od każdego z niezliczonej ilości azjatyckich światów. Dla siebie zapewne wybrałby Birmę. Nie wiem, do jakiego stadium doprowadził swój pomysł. Nie wiem nawet, czy zaczął go realizować.
 
Tym pewnie chciał być: kimś, kto daje głos skazanym na milczenie.

Powyższy tekst, zatytułowany „Dać głos skazanym na milczenie”, został opublikowany w książce „Życie to chwila jawy jest”.
 
TADEUSZ JAGODZIŃSKI (24 maja 1962 – 5 lipca 2013), dziennikarz, publicysta, tłumacz, działacz opozycji demokratycznej w PRL. Od 1985 roku mieszkał w Londynie.
W latach 1987–2005 redaktor Sekcji Polskiej BBC. Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego” i „Znaku”; publikował też między innymi w „Gazecie Wyborczej” (jako jej londyński korespondent), „Rzeczpospolitej”, „Polityce” i miesięczniku „Encounter”. Absolwent London School of Economics and Political Science.
Od 2008 roku do śmierci pracował w Ambasadzie RP w Londynie. Wiele podróżował, zwłaszcza do Azji – interesowała go szczególnie Birma, gdzie udzielał wsparcia tamtejszej opozycji. Na wniosek ministra spraw zagranicznych został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne osiągnięcia w pracy dziennikarskiej i rozwijanie współpracy polsko-brytyjskiej”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]