Złe wybory

Polacy w równym stopniu nie wiedzą dziś, kiedy będą mogli pójść do fryzjera, jak i kiedy będą mogli wybrać prezydenta.

Reklama

Złe wybory

Złe wybory

04.05.2020
Czyta się kilka minut
Polacy w równym stopniu nie wiedzą dziś, kiedy będą mogli pójść do fryzjera, jak i kiedy będą mogli wybrać prezydenta.
Happening #SEGREGUJodPADY – protest przeciwko wyborom w czasie pandemii, Gdańsk, 1 maja 2020 r. / KAROLINA MISZTAL / REPORTER
4

4 maja, na sześć dni przed wciąż obowiązującą datą wyborów, nie było wiadomo na 100 procent, czy i jak się odbędą – choć nawet ci politycy obozu władzy, którzy do niedawna zapewniali, że wszystko uda się zrobić w terminie, jakby przycichli. Mało tego: nikt nie wiedział, czy nie zostanie wyznaczony któryś z dwóch nieco późniejszych terminów, możliwych dzięki by-passom, jakie władza powstawiała w przepisach, budząc sprzeciw prawników i instytucji. A jeśli tak – to w jakiej formie? Stacjonarnej, korespondencyjnej, mieszanej? Wszystko to zresztą dało nam okazję do pouczających rozważań, jak podstawowe aspekty ustroju i etyki politycznej zależą od przyziemnych rozwiązań i wyzwań logistycznych.

Na tych łamach kilkakrotnie opisywaliśmy rafy na drodze do akceptowalnych standardów tajności i powszechności, przez które nie przebrnie nawet najbardziej woluntarystyczna władza. Swoim zwyczajem nałogowego gracza (niektórzy mówią: szulera) Jarosław Kaczyński do ostatniej chwili trzyma jednak otwarte wszystkie możliwe opcje, włącznie z taką, żeby Andrzej Duda złożył nagłą dymisję, co opóźniłoby termin wyborów – bez konieczności wprowadzania stanu nadzwyczajnego.


WYBORY PREZYDENCKIE 2020: CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Wszystkie te piętrowe konstrukcje – niektóre tak abstrakcyjne, że raczej śmieszne niż straszne, a na pewno wątpliwe prawnie – są potrzebne prezesowi PiS, żeby zamącić obraz sytuacji swoim przeciwnikom i opinii publicznej. Jest ona w sumie bardzo prosta: oto monopartyjny układ władzy o wyraźnych ciągotach autorytarnych zaczął się roz­szczelniać. Zaciął się bezwzględny w pogardzie dla parlamentaryzmu ciąg technologiczny maszynek do głosowania i podpisów na zawołanie.

Oczywistym przejawem tego procesu jest sprzeciw Jarosława Gowina, lidera Porozumienia, wobec majowej daty wyborów oraz sposobu przygotowania ich korespondencyjnej wersji – co wywołało niesłychaną w polskim ustroju tego stulecia sytuację, że nie wiadomo, czy rząd ma większość w tak ważnej sprawie.

Ale równie istotnym elementem niespodziewanej i wymuszonej nagłą sytuacją przebudowy polskiej polityki jest definitywne wykrwawianie się Platformy Obywatelskiej. Jedno z drugim się wiąże: jeśli PiS i PO są jak yin i yang polskiej polityki, to nie ma znaczenia, który z elementów, czarny czy biały, odkształca się jako pierwszy. Wykluwa się nowa równowaga, w trudno zrozumiałych swarach liderów opozycji i w trakcie gorączkowych kombinacji pretendentów do schedy po Kaczyńskim. I to wszystko akurat w chwili, kiedy potrzebny jest stabilny i niebojący się dialogu rząd, mający za partnera opozycję niezajętą wewnętrzną walką o tytuł króla podwórka. Choćby po to, by przeprowadzać nas przez kolejne fazy dezorganizacji życia społecznego i gospodarki wymuszone przez epidemię.

Polacy w równym stopniu nie wiedzą dziś, kiedy będą mogli pójść do fryzjera, jak i kiedy będą mogli wybrać prezydenta. W interesie władzy leży, by zajmowało ich tylko to pierwsze – skądinąd też istotne – pytanie. Partie opozycji mogłyby zaś sprawić, żebyśmy z tą drugą kwestią powiązali jasny plan działania. Np. uzgodnić jedną wspólną kandydaturę. Na razie każdy z nas ma same dylematy: czy firmować podejrzane głosowanie, o ile dojdzie do niego w maju, a jeśli tak, to jak przełamać układ, który dominację PiS dotąd konserwował. Dopóki nic się nie zmieni, czekają nas same złe wybory. ©℗


CZYTAJ TAKŻE

PREZES WIRUSOWI SIĘ NIE KŁANIA: W obozie władzy skończyło się wzajemne zaufanie. Problem w tym, że w opozycji też nikt nikomu nie ufa. Tekst Andrzeja Stankiewicza >>>

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]