Reklama

Zielone ludziki

Zielone ludziki

26.04.2021
Czyta się kilka minut
W

Wszędzie czytamy bądź to jednym uchem od ponad roku słuchamy dramatycznie brzmiącego pytania: „kiedy powrócą wesela?”. Jest ono chyba sensowne, zważywszy, że wszędzie jest bardzo dużo pogrzebów.

Oczywiście nie znamy się na demografii, ale na tyle rozumiemy, czym jest równowaga w przyrodzie, że twardo nam się wydaje, iż wesel i pogrzebów powinno być mniej więcej tyle samo. Po tym znakomitym wstępie, obrazującym łacno naszą legendarną przytomność umysłu, przejdziemy teraz do stawiania pytań bardzo podobnych temu na wstępie. Podobnych, bo pozostających bez wyraźnej odpowiedzi, pytań takoż w jakimś sensie podobnie tragicznych, jak choćby dla tych z Państwa, którzy chcą teraz, z niejasnych dla nas powodów, uroczyście i hucznie zalegalizować swój związek. Chcą, ale nie mogą. Chcą natychmiast wydać roczną pensję na orkiestrę, chcą zjeść zestaw polskich dań weselnych i koniecznie...

4131

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z dziejów polskiej totalnej opozycji. Jest rok 1182. Mieszczanie krakowscy wypędzają z miasta Mieszka Starego ( książę wyróżniał się agresywną polityką fiskalną ). Podobnie jak wielu innych, pokrzywdzony "opozycjonista" udał się na skargę i z prośbą o interwencję do cesarza. Niemieccy panowie pod wodzą Henryka VI Barbarossy zgromadzili się na tarasie pałacu w Erfurcie aby dyskutować o "ratowaniu Polski". Jak podaje Rocznik koloński, taras nie wytrzymał obciążenia zgromadzonych świetnych mężów i runął niestety. Rycerze powpadali do znajdującej się poniżej kloaki i utonęli w ekstrementach. Wieki mijają ale smród pozostał.

Mości plainduncan, postaram się najprościej jak potrafię. AD 1182 to czasy feudalnego zarzadzania ziemią i ludźmi. Nie operowano pojęciami państwa w sensie Polaka, Niemcy, Francja… . Ziemią, terytoriami zawiadywali możnowładcy, cesarze, królowie i takie tam inne mniej lub bardziej zacne rody. Nie mogło więc być mowy o ratowaniu Polski przez Niemców Ruskich... . Dogadywał się jeden możnowładca z innym jak spuścić łomot trzeciemu i zagarnąć jego dobra. Smrodu przy tym nie było wcale tak wiele, bo wszystko w rodzinie pozostawało, wszak spokrewnieni wszyscy jakoś tam byli. Owszem zdarzały się przypadki likwidowania konkurenta do siódmego pokolenia, ale zasadniczo o przejęcie włości i majątku szło a nie o mordy. Te czasy nie są tak ciemne jak to nam w szkle malowano. Pojęcie państwowości, narodu zostaje uknute tak jakoś pod koniec XVII wieku a może nawet później. Szukanie analogi do czasów dzisiejszych jest mało spektakularne. Zaś spiskowanie z obcymi dla własnych korzyści jest u nas, zresztą nie tylko u nas, jednako rozłożone na wszystkich mających parcie na koryto.

Pojęcie narodu kształtowało się przez wieki, zresztą dalej się kształtuje. W przypadku niektórych warstw społecznych, zasadniczo ukształtowało się wieki temu, a w przypadku innych zapewne dopiero w XIX wieku. Nie ignorowałbym jednak słynnej Kroniki biskupa krakowskiego Wincentego Kadłubka i jej wpływu na kształtowanie się polskiej państwowości. Tu fragment: " ... obawiam się, żebyśmy więcej niż to jest słuszne, nie starali się podobać sobie samym. Boję się , byśmy nazbyt wzajem sobie nie potakiwali, żeby w chwili, gdy się głupio do siebie uśmiechamy, jeszcze głupsza przyczyna niepodobania się sobie wzajem nam nie urągała. Albowiem przymilnością wykarmiamy głupotę, a mówieniem na przekór - roztropność; ganiący jednak niech będzie przyjazny i mądry; to błędy z miłością poprawi; to łając przypomni, niech pochopnie nie obszczekuje jak bezwstydna zjadliwość, która sęka w trzcinie poszukuje i dziury w całym, niech raczej pamięta zarówno o swoim, jak i o naszym człowieczeństwie, i o tym, że w ludzkim rozeznaniu nie ma nic doskonałego". Na wszelki wypadek dodam, też z Kadłubka: "Cesarska wysokość zawyrokowała, że ani Polaków nie można pozbawiać prawa obierania sobie księcia, ponieważ jest mu obojętne, czy mają nieużytecznego, czy nie mają żadnego ...."

widać już w państwowych przekazach za Chrobrego. Ja rozumiem, że nie każdy czytał kronik Galla Anonima i Wincentego Kadłubka, ale tego rodzaju wystąpienia jak pana oportunisty kojarzą mi się z tekstami chłopskich zetempowców, którzy nadrabiali braki ze szkoły podstawowej (lub bez szkoły) kursami marksistowskiej wykładni dziejów średniowiecza w jedną godzinę.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]