Reklama

TP Historia - 85.Boniecki

Wielki remont

Wielki remont

18.02.2019
Czyta się kilka minut
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
T

Tak zwany „zwykły” członek Kościoła, a także „kapłan prosty”, jak ja, stają bezradni wobec informacji o doktrynalnych sporach na szczytach hierarchicznego Kościoła. Czy to możliwe, żeby „Deklaracja wiary” autorstwa kard. Gerharda Müllera, byłego prefekta najważniejszej w materii wiary dykasterii, była wymierzona w papieża? (patrz artykuł „Starcie kardynałów” w poprzednim numerze „TP”).

Przypomnijmy: dogmat o nieomylności papieskiego nauczania ex cathedra w sprawach wiary i moralności został ogłoszony na Soborze Watykańskim I, który obradował w latach 1869-70 i został zawieszony, kiedy wojska włoskie zdobyły Rzym. Ponieważ zawieszenie obrad uniemożliwiło zajęcie się doktryną o kolegialności, temat podjął Sobór Watykański II w „Konstytucji dogmatycznej o Kościele”. Soborowy dokument zaleca m.in. „religijną uległość...

3934

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

czy wierzymy w człowiecze wypociny czy Słowo Boże. Protestantom jednak łatwiej.

eufemizm to mało powiedziane - od czasów cesarzy Konstantyna i Justyniana ten kościół wszystko co robi, robi przede wszystkim dla władzy i bogactwa - tym celom podporządkowane są również działania pozorowane, choćby dzisiejsze wzmożenie antypedofileskie, i zasłony dymne jak Franciszek z Asyżu czy Matka Teresa

Jeśli odnowa to proces powrotu do religijności prostej opartej na przykazaniach, obrzędowości zrozumiałej i dostępnej bez udziwnień, to jestem za. Urodziłem się zimą w porodówce na wsi. Organizowano wtedy takie przybytki na zapotrzebowanie mas pracujących. Po tygodniu, w dzień powszedni, po południu, rodzice, brat i siostra mamy, zanieśli mnie do kościoła i ochrzcili. Ksiądz nie potrzebował zaświadczeń, kartek od spowiedzi, uczestnictwa w naukach, nawet ofiary co łaska nie chciał bo bieda była. To nie był jakiś wyjątek, raczej standard. Rodziny z piątką dzieci były zjawiskiem powszechnym. Do I Komunii nie angażowano specjalnie dorosłych, pracowali w polu i nie mieli czasu na asystowanie dzieciom w przygotowaniach. Tak samo było z bierzmowaniem. Gdy brałem ślub, dwa razy się spotkałem z księdzem celem uzgodnienia szczegółów technicznych. Potem przyszły własne dzieci, a z nimi nachalne naciąganie nas rodziców na przeróżne cudeńka, szkolenia, rekolekcje, pouczenia, obwarowywanie wszystkiego wydumanymi wymogami. Nie wiem ile prawdy jest w opowiadaniach moich dzieci, jak ich przygotowywano do sakramentu małżeństwa, ale doszliśmy chyba do jakiejś ściany. Ja to prosty człowiek jestem w odróżnieniu do Księdza Bonieckiego, który niepotrzebnie się na prostego księdza kreuje. Nie rozumiem tych uczonych encyklik, dekretów i zwierzchności, prawdę powiedziawszy mam to gdzieś. Mnie wystarczają same przykazania, do tego gdzieś tam w głowie kołacze mi się Kazanie Na Górze Chrystusa. Właściwie do niczego nie są mi potrzebni hierarchowie, szczególnie ci piszący uczone elaboraty teologiczne, w których już dawno zapomniano, o tym co jest istotą chrześcijaństwa.

że jednak zależy ci, na naszym polskim Kościele. To dobrze a nawet bardzo dobrze.Oportunizm z domieszką idealizmu, to ciekawy związek......Tak naprawdę to mi ten oportunizm, nie pasuje, ale co tam...

Dobrze powiedziane.

<< (...) przeciętny katolik, także prosty kapłan, odnosi wrażenie, że elementy jego domu – doktryny wiary – próbuje się wymontować i wymienić na inne >>. Ja jako "przeciętny katolik" mam wrażenie, że cała ta konstrukcja jest chybotliwa i nietrwała jak domek z kart - wyjmowanie i wkładanie pojedynczych kart nie wróży sukcesu. W zasadzie mam nadzieję, że się zawali - będzie można wreszcie zacząć budować na "Skale".

Nic się nie zmieni w Kościele dopóty, dopóki będzie przepaść między klerem /ma wszystkie prawa/ a tzw. ludem bożym. Feudalna struktura nie sprawdza się dzisiaj; dziwi mnie to, że wielu światłych ludzi Kościoła tego nie widzi /istnieją dziś monarchie, ale pełnią tylko funkcję symboliczną jak np. w Holandii czy Belgii/. Wielu hierarchów, którzy jeszcze dziś chcą być trójpanami, tzn. władcami /władać duszami wiernych, choć żaden nigdy do tego się nie przyzna, bo nawet Bóg nie wpływa na nasze zachowania/, kapłanami i właścicielami /niestety, duże majątki nie pomagają w szerzeniu nauki Mistrza z Nazaretu/, nie rozumie tego, że rola kapłana to tylko rola mądrego doradcy czy interlokutora, a sprawowanie funkcji liturgicznych to nie powód do dystansowania się czy wywyższania nad świeckimi wyznawcami Chrystusa. Jeżeli hierarchowie /jak to dziwnie brzmi w kontekście nauki Chrystusa/ i kapłani tego nie zrozumieją i nie przyjmą, choć sam Papież Franciszek doskonale to rozumie, marny będzie los Kościoła nie tylko w Polsce. Kościół to wspólnota, wspólnota sensu stricto!

Nic się nie zmieni w Kościele dopóty, dopóki będzie przepaść między klerem /ma wszystkie prawa/ a tzw. ludem bożym. Feudalna struktura nie sprawdza się dzisiaj; dziwi mnie to, że wielu światłych ludzi Kościoła tego nie widzi /istnieją dziś monarchie, ale pełnią tylko funkcję symboliczną jak np. w Holandii czy Belgii/. Wielu hierarchów, którzy jeszcze dziś chcą być trójpanami, tzn. władcami /władać duszami wiernych, choć żaden nigdy do tego się nie przyzna, bo nawet Bóg nie wpływa na nasze zachowania/, kapłanami i właścicielami /niestety, duże majątki nie pomagają w szerzeniu nauki Mistrza z Nazaretu/, nie rozumie tego, że rola kapłana to tylko rola mądrego doradcy czy interlokutora, a sprawowanie funkcji liturgicznych to nie powód do dystansowania się czy wywyższania nad świeckimi wyznawcami Chrystusa. Jeżeli hierarchowie /jak to dziwnie brzmi w kontekście nauki Chrystusa/ i kapłani tego nie zrozumieją i nie przyjmą, choć sam Papież Franciszek doskonale to rozumie, marny będzie los Kościoła nie tylko w Polsce. Kościół to wspólnota, wspólnota sensu stricto!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]