Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Widziałem, jak to się robi

Widziałem, jak to się robi

01.12.2013
Czyta się kilka minut
Dominikanin Herbert McCabe na zadane z wielką powagą pytanie: „Ale czy wierzy Ojciec w chrzest?”, odpowiedział: „Nie tylko wierzę w chrzest. Widziałem nawet, jak się to robi”.
W

Wydaje się, że chrzest to zwykłe, powszednie wydarzenie. Jedna trzecia populacji na świecie jest ochrzczona – to daje 2,3 miliarda ludzi. Ludzie są chrzczeni z różnych powodów. (...) Mój przyjaciel, kiedy powiedziałem mu, że moja kolejna książka będzie o chrzcie, odparł: »Podejrzewam, że będzie to bardzo krótka książka«”.
Nie mam zamiaru pisać, że Timothy Radcliffe, dominikanin z Wysp Brytyjskich, był generałem zakonu, choć właśnie w tym okresie go spotkałem. Kiepska to zachęta do lektury. Nie brak przecież generałów-grafomanów, a zdecydowana większość znakomitych autorów to osoby, które generałami nigdy nie będą, nie są i nie były. A ojciec Radcliffe znakomitym autorem jest, o czym polski czytelnik mógł się przekonać, czytając jego książki wydane przez dominikańską oficynę „W drodze”.
„Daj nura” („Take The Plunge”) jest książką o wierze, o wierze dziś. Autor nie cofa się przed trudnymi pytaniami. Pyta o grzech pierworodny („czy mówienie o walce [z grzechem] i grzechu pierworodnym jest pozostałością po prymitywnej formie religii, którą powinniśmy pozostawić daleko za sobą?”) i przypomina zdanie Chestertona, że doktryna o grzechu pierworodnym to jedyna część chrześcijańskiej teologii, którą można naprawdę udowodnić. Mówi o demonach i egzorcyzmach, o okrucieństwie w Starym Testamencie i w dziejach katolickiego Kościoła. Wszystko ilustruje historiami i historyjkami współczesnymi, z życia i literatury. Gdziekolwiek był (przypuszczam, że m.in. dzięki urzędowi generała, który odwiedza wspólnoty swego zakonu na całym świecie), tam potrafił zobaczyć drugie dno zdarzeń.
Jako szczególne ważne wymienia doświadczenie – przez sześć tygodni – głodu, gdy w wyniku jakiegoś nieporozumienia był zmuszony żywić się jedynie kawałkiem pizzy dziennie. Moim zdaniem ważniejsze było inne, które także opisuje. Przeżył, odwiedzając różne kraje w sferze sejsmicznej, wiele niewielkich trzęsień ziemi, lecz „najbardziej dramatyczne było trzęsienie w San Francisco w 1989 roku, o magnitudzie 6,4 stopni w skali Richtera. Wstrząsnęło mnie na tyle, by przypomnieć mi, że naprawdę jestem mało ważny. Było to dziwnie wyzwalające. Wszystkie moje niemądre pretensje zostały obalone i wiedziałem wtedy, że nie jestem nawet drugorzędnym aniołem”. Myślę, że to dlatego książki ojca Radcliffe’a trafiają do czytelnika. Z pewnością jest świadom swego talentu, kompetencji, inteligencji i erudycji, ale pisząc dla nas, wie też i o tym, że nie jest nawet drugorzędnym aniołem.
Część o chrzcie jest znacznie obszerniejsza niż ta o bierzmowaniu. Nic nie szkodzi, bo w pierwszej mowa o sprawach wiary. Jeden z paragrafów rozdziału o bierzmowaniu nosi tytuł: „Czy na pewno otrzymaliście Ducha?”. „Jeśli Duch dany jest na chrzcie i bierzmowaniu, dlaczego wydaje się, jakby nic się nie działo?” – pyta autor na wstępie. I odwołując się do św. Pawła i św. Tomasza przypomina, co jest jedynym pewnym testem na obecność Ducha: „Duch jest miłością Ojca i Syna (...) Paweł mówi nam, że możemy mówić językami i czynić cuda, ale jeśli nie kochamy i nie budujemy jedności ciała Chrystusowego, nie wykonujemy pracy Jego Ducha”.
Tę książkę, na okładce której z chrzcielnicy sterczą dwie gołe nogi, polecam tym, którzy przygotowują się do chrztu i do bierzmowania, oraz tym, którzy do tych sakramentów przygotowują innych. Tym, którzy chcą zrozumieć wiarę, w której wyrośli, i tym, którzy popadli w niewiarę. Rodzicom dorastającej młodzieży, kaznodziejom, zakonnicom, tym, którzy uznają wiarę za rzecz smutną, oraz miłośnikom dobrej literatury.

PS. Ojciec Timothy pisze: „Moi współbracia (...) zawsze mówią mi, że wyglądam nędznie i niechlujnie. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to dzieje się tak pomimo moich usilnych starań...”. Tak jest w rzeczywistości. Na zebraniach przełożonych generalnych tym niewątpliwie się wyróżniał. Nikomu to jednak nie przeszkadzało, bo był już znany jako autor i cieszył się powszechnym szacunkiem. I pamiętam, że kiedyś mi opowiedział o swym francuskim współbracie, duszpasterzu paryskich kloszardów, który naprawdę żył wśród kloszardów jak kloszard. Mówił o tym z niekłamanym podziwem.

Timothy Radcliffe OP, Daj nura. Życie po chrzcie i bierzmowaniu, przeł. Katarzyna Dajksler, Wydawnictwo „W drodze”, Poznań 2013.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]