Reklama

W najciemniejszą noc

W najciemniejszą noc

23.12.2016
Czyta się kilka minut
Strach Europejczyków przed nimi wybrzmiewa głośno. O lękach samych uchodźców słyszymy jednak rzadko.
Fot. Aris Messinis / AFP / EAST NEWS
W

Wieść o ataku na jarmarku świątecznym w Berlinie dotarła do mnie, gdy wracałam z obozu dla uchodźców na byłym lotnisku Tempelhof. Z kieszeniami pełnymi cukierków, prezentów od Afganek. Z listem od syryjskiego chłopca w torebce. I z głową pełną wątpliwości, jak im pomóc czuć się bezpiecznie w nowym mieście. Strach Europejczyków przed uchodźcami i migrantami wybrzmiewa głośno. Rzadko słyszymy o lękach samych uchodźców – przed odrzuceniem, przemocą, dyskryminacją, przed niedopasowaniem i nieświadomym łamaniem istniejącego porządku. Tuż przed tragedią z 19 grudnia postanowiliśmy zorganizować wycieczkę na świąteczny jarmark, gdzie berlińczycy, bez względu na swoją religię i tożsamość, a oddają się prostym radościom. Atak nie pokrzyżuje naszych planów – jutro, wraz z przyjaciółmi i podopiecznymi z obozu na Tempelhof, na pewno się tam wybierzemy. Na karuzelę, lodowisko, jabłka w złotym lukrze i bezalkoholowe grzane wino (większość uchodźców to muzułmanie).
Dziś jest dzień zadumy. Nasze myśli są z ofiarami wydarzeń z Breitscheidplatz i ich rodzinami. Z mieszkańcami miasta, którzy nerwowo rozglądają się w metrze, z moimi znajomymi o bliskowschodniej urodzie, którzy donoszą, że „ludzie dziwnie na nich patrzą”. To smutne, jak szybko tracimy grunt pod nogami w mieście, które na co dzień jest bezpieczne, wielokulturowe, które daje nam tak wiele okazji do jedności i zabawy. Ja zaś marzę (co tam, jeśli naiwnie!), aby te momenty strachu uczyły nas empatii wobec osób żyjących w rejonach, w których każdy dzień podszyty jest terrorem, lękiem i nieprzewidywalnością. Aby budziły w nas wdzięczność za każdy wieczór, gdy wracamy do domu bezpieczni, rozmawiamy z ukochanymi bliskimi.
Dziś po południu spotkamy się z berlińczykami pod Bramą Brandenburską, by zapalić świece oraz w ciszy i śpiewie zamanifestować solidarność z Aleppo, z Syrią, z zatrwożonymi mieszkańcami stolicy Niemiec. Chcemy zatrzymać się na godzinę i zamiast analizować ostatnie wiadomości, poczuć, gdzie i dlaczego jesteśmy. Nie ma Aleppo bez Berlina, Waszyngtonu i Ankary. Nie ma Berlina – takiego, jakim jest dzisiaj – bez Syrii, Afganistanu czy Polski... Nie ma mnie bez... To dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, musimy odważnie wyjść na ulice. Potem, wraz z grupą wolontariuszek, pojedziemy metrem do obozu dla uchodźców na Tempelhof.
Pierwszy zatrzymany, podejrzany o wczorajszy atak, to pakistański rezydent schroniska – policja nie jest pewna, czy „złapano właściwego człowieka” [Pakistańczyk został potem uwolniony – red.], ale informacja „o uchodźcach terrorystach” już poszła w świat. O trzeciej nad ranem mieszkańców Tempelhof obudziło wtargnięcie policjantów. Rano dostałam wiadomość od 10-letniej Afganki: „Przyjdź dzisiaj. Nie jestem terrorystką. Jesteśmy dobrzy”.
Żadne dziecko nie powinno czuć się zmuszone do udowadniania swojej niewinności! Dzisiejsza noc będzie szczególnie ważna dla Irańczyków i Afgańczyków. To Yalda – najdłuższa, najciemniejsza noc w roku. Jedząc owoce granatu, tańcząc i odczytując przyszłość z wersetów perskiej poezji będziemy walczyć z ciemnością tej nocy. I każdej następnej. ©

Choć media ostatnio informują o tym mniej, w 2016 r. na Morzu Śródziemnym zginęło 4899 migrantów (stan na 21 grudnia). To o jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Największą grupę, 23 proc., stanowią Syryjczycy, uciekający przed wojną, która w ich kraju trwa już szósty rok. Według ONZ zdecydowana większość docierających do Europy osób spełnia kryteria konieczne do przyznania im ochrony międzynarodowej. Na zdjęciu na początku artykułu: ponton z uchodźcami przybija do brzegów greckiej wyspy Lesbos, październik 2015 r.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]