Reklama

Ładowanie...

Ukos światła

Ukos światła

30.05.2022
Czyta się kilka minut
Na Krakowskim Festiwalu Filmowym ma premierę wyprodukowany przez Fundację Tygodnika Powszechnego dokument Wojciecha Szumowskiego. Dokument o Podhalu, a właściwie o każdym zakątku Polski.
JACEK TARAN
N

Niemal 500 imion i nazwisk. Ich odczytywanie trwa kilkanaście minut. Na jedną osobę przypada ułamek sekundy. Takie wyliczenie, jakie pada w filmie „Ukos światła”, przywraca nie tylko pamięć o zamordowanych, ale elementarne człowieczeństwo i godność, które zostały im odebrane przez nazistowskich morderców. Tylko ułamek sekundy na odczytanie imienia i nazwiska, a potem zostają one trwale zapisane w kamieniu – na macewie, która stanie na zbiorowej mogile zamordowanych.

Imiona i nazwiska Żydów z Czarnego Dunajca wracają do swojego domu, gdy na odnajdywanych w najprzeróżniejszych miejscach macewach udaje się odczytać, kim są zmarli. Niesiona na noszach macewa, jakby była ranna, jest przywracana do żywej pamięci. Imiona i nazwiska Żydówek i Żydów wracają do sąsiedztwa żydowsko-polskiego. Wracają do sąsiedztwa i bliskości, a po tym powrocie już nie będzie możliwe przemilczenie żydowsko-polskiej współobecności.

Na początku każdego filmu dokumentalnego są szczególni ludzie, szczególni bohaterowie. I tacy bohaterowie są także w filmie Wojciecha Szumowskiego. Z jednej strony bohaterami są właśnie te odgrzebywane spod grubej warstwy zapomnienia imiona i nazwiska żydowskie, a z drugiej strony – kajakarz Dariusz Popiela oraz garstka zapaleńców. To Polacy, którym zapomnienie i nieobecność imion i nazwisk żydowskich w Czarnym Dunajcu nie tylko nie dawały spokoju, ale którzy ten brak spokoju przełożyli na działania. Zaczęli pytać o żydowskich sąsiadów, sprzątać zaniedbany, zniszczony cmentarz. Badali, odkrywali, obrysowywali, z zachowaniem szacunku dla żydowskiej religii i tradycji pochówku, zbiorowe groby, a także szukali skradzionych z cmentarza macew, które pochodzą z czasów sprzed Zagłady, gdy odbywały się tutaj normalne pogrzeby – takie, jakie powinni mieć każda zmarła kobieta i każdy zmarły mężczyzna.

Popiela i zapaleńcy potrafią wprost rozmawiać z Polakami o Zagładzie i polskim patrzeniu na katastrofę żydowskich sąsiadów. Stawiają nie tylko innym, ale i samym sobie pytania o banalność niepamięci. Polscy sąsiedzi Żydów, tych z przeszłości, i polscy sąsiedzi współczesnych opuszczonych i zaniedbanych cmentarzy lub dawnych budynków żydowskich, otwierają się na rozmowę dzięki szczególnej autentyczności i bezkompromisowości pytających. Nawet wtedy, gdy ktoś mimochodem, ot tak, wyśmiewa się z cierpienia żydowskiego, potrafią tłumaczyć i wskazywać, że taki z pozoru niewinny rechot to rzecz nieludzka.

Darkowi Popieli i jego przyjaciołom przez długie tygodnie, pewnie miesiące poszukiwań, sprzątania, koszenia, kopania, wożenia, renowacji, spotkań, rozmów, uroczystości, towarzyszy kamera. Ma się wrażenie, że jest naszymi oczami, że jesteśmy obok, że to my towarzyszymy w tym działaniu. Mistrzostwo pracy z kamerą stawia film obok najlepszych dzieł, jakie obejrzałem przez kilkanaście lat regularnego oglądania i zapowiadania filmów dokumentalnych w telewizyjnym programie. Dawno żaden film nie przeniknął mnie tak dogłębnie, nie został we mnie na tak długo. „Ukos światła” to film o właściwie każdym zakątku Polski. Pewnie wielu z nas zna takie miejsca, gdzie przydałyby się kolejne „Ukosy”. Podobne filmy i podobni bohaterowie.

Jacek Stawiski prowadzi cykl „Ewa Ewart poleca” w TVN24, jest współautorem filmów dokumentalnych „My, naród” oraz „Pułkownik House”.

Premiera „Ukosu światła” odbędzie się w ramach 62. Krakowskiego Festiwalu Filmowego, 4 czerwca o godz. 15.00 w kinie Kijów. Film będzie można obejrzeć również w dniach 3-12 czerwca na festiwalowej platformie streamingowej KFF VOD.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]