Reklama

Szwedzka patronka Europy

Szwedzka patronka Europy

21.12.2003
Czyta się kilka minut
Łączyła przeżycia mistyczne z szeroką aktywnością publiczną. Żona, matka, założycielka zakonu, do końca życia osoba świecka. Powołując się na swe wizje, przedstawiała z reporterską dokładnością wydarzenia z życia i męki Zbawiciela. Jej apokryficzne rewelacje uwzględniane były przez malarzy i przejmowane do pieśni pasyjnych.
Z

Z polecenia - jak twierdziła - samego Chrystusa napominała ówczesnych papieży tak ostro, że gdyby żyła w XIX czy XX w., można wątpić czy kanonizowano by ją już 18 lat po śmierci. Ale żyła w XIV w., a jej życiorys rozsadza ramki potocznych wyobrażeń o średniowiecznym Kościele.

Podglądać niebo, karcić ziemię

Brygida, urodzona w czerwcu 1303 r. na zamku w Finstad koło Uppsali, była córką wysokiego urzędnika królewskiego Birgera Perssona i spokrewnionej z panującą dynastią Ingeborgi. Liczyła 13 lat, gdy wbrew marzeniom o klasztorze ojciec wydał ją za mąż za 18-letniego Ulfa Gudmarssona. Przez parę lat była ochmistrzynią na dworze szwedzkiego władcy Magnusa II. W ciągu 20 lat urodziła 4 synów i 4 córki.

W 1343 r., po odbyciu pielgrzymki do Santiago de Compostela, małżonkowie postanowili zaprzestać współżycia i założyć podwójny, męsko-żeński klasztor. Marzenia o wspólnej klauzurze nie spełniły się. Ulf osiadł przy klasztorze cystersów w Alvastra, gdzie wkrótce zmarł. 41-letnia wdowa zamieszkała na pięć następnych lat w obrębie tegoż klasztoru, gdyż - jak napisano bezmyślnie w używanym dziś brewiarzu - “zapragnęła życia bardziej ascetycznego, niż prowadziła w świecie". Jakby troska o ośmioro dzieci nie była ascezą, zaś porzucenie ich bezpośredniej opieki (najmłodsze miało 10 lat) na rzecz doglądania ich z daleka i zagęszczania własnych praktyk pobożnych stanowić miało wzór do naśladowania dla wielodzietnych matek!

Obrączkę ślubną Ulfa, którą ten przed śmiercią włożył jej na palec z prośbą o modlitwę za jego duszę, zdjęła zaraz po pogrzebie, oświadczając, że pochowała wraz z mężem wszelką ziemską miłość. “Kiedy nosiłam na palcu obrączkę, była mi ciężarem, ponieważ patrząc na nią, przypominały mi się piękne chwile z przeszłości. Teraz jednak, aby moja dusza mogła całkowicie oddać się miłości Boga, chcę zrzec się obrączki i męża, i całkowicie powierzyć siebie Bogu" (Justyna Iwaszkiewicz, “Brygida. Macierzyński patronat dla Europy", Ząbki 2003; tamże większość cytatów).

Wykształcona i szczerze religijna arystokratka nie była w stanie przezwyciężyć utrwalanego od wieków, zwłaszcza przez mnichów, dualistycznego przekonania o konkurencyjnym charakterze miłości do męża i do Boga, który nawet w małżeństwie najbardziej ceni zaprzestanie pożycia seksualnego i woli, by wdowa wyzbyła się wspomnień.

W Alvastra Brygida doznała objawienia, w którym z świetlistego obłoku usłyszała głos: “Kobieto, posłuchaj mnie! Ja jestem twoim Bogiem, który chce z tobą mówić". Strwożoną, czy aby nie jest to szatańskie omamienie, Chrystus odsyłał do spowiednika. Ten orzekł, że to Jezus wypowiedział słyszane przez nią słowa: “Zostaniesz moją oblubienicą i moją rzeczniczką, będziesz słyszeć i oglądać duchowe sprawy, a Duch mój zostanie u ciebie aż do śmierci".

Żyjąc z tym przekonaniem Brygida bywała świadkiem rozmów między Osobami Trójcy Świętej, Panną Maryją, świętymi i diabłami. Dialogi te toczyły się po szwedzku. Najbliższe otoczenie spisywało ciągle objawienia, Brygida kontrolowała poprawność zapisu sekretarzy, a spowiednicy przekładali je na łacinę. W tej wersji zbiór owych objawień zyskał z czasem wysoką poczytność w całej Europie.

Wolą Boga tłumaczyła Brygida i swoje działania. Dlaczego zamieszkała na terenie (choć nie w klauzurze) męskiego, a nie żeńskiego klasztoru? Usłyszała bowiem: “Pozwalam tobie ja, Bóg wszechmogący, stojący ponad wszelkim prawem, byś przez pewien czas przebywała w klasztorze, nie po to aby łamać regułę (...) ale by jeszcze lepiej ukazać moje cudowne dzieła". Część mnichów szukała u niej rady i duchowego przewodnictwa, inni byli oburzeni wtrącaniem się bogatej wdowy w sprawy klasztoru i poszczególnych braci. Jeden z nich stwierdził, że to mało prawdopodobne i niezgodne z Pismem, “by Bóg, pomijając tych, którzy żyją we wstrzemięźliwości i wyrzekli się świata, miał powierzać swoje tajemnice jakimś wytwornym damom".

Dama zaś była przekonana, że jej mandat nieoficjalnej rzeczniczki Pana Boga obejmuje i Jego oficjalnych przedstawicieli. Powołując się na swe objawienie, zasypywała króla Magnusa dobrymi radami, oskarżała go o nieprawowierność i sodomię, zwała rozbójnikiem i zdrajcą. Przestrzegała znaczniejsze persony, nawołując do poprawy i grożąc w imieniu Chrystusa występnym urzędnikom, rycerzom, biskupom, księżom, zakonnikom. Zbiorek objawień Brygidy zyskał uznanie jej biskupa i został przezeń w 1346 r. przedłożony w Awinionie papieżowi Klemensowi VI wraz z prośbą o zatwierdzenie zakonu, którego regułę miał podyktować wizjonerce sam Jezus Chrystus. Wzywał On też papieża za pośrednictwem Brygidy, by powrócił do Rzymu.

"Jeśli nie posłuchasz mego wezwania"

Klemens nie zainteresował się w ogóle objawieniami, a zakonu nie zatwierdził (już IV sobór laterański w 1215 r. postanowił: “aby zbytnia rozmaitość zakonów nie wywoływała w Kościele Bożym wielkiego zamieszania, stanowczo zakazujemy wymyślania w przyszłości nowych"). Wobec takiego werdyktu nawet spowiednik Brygidy, który prawdopodobnie uznawał ją dotąd za wybrankę Boga, wprowadzającą Kościół w epokę Ducha Świętego zgodnie z zapowiedziami Joachima z Fiore, zwątpił w autentyczność misji swej penitentki i zaczął oskarżać ją o pychę. Towarzyszyli jej tedy duchowni będący odmiennego zdania.

Brygida usłyszała kiedyś w ekstazie: “Udaj się do Rzymu. Tam znajdziesz szybką drogę do nieba ze względu na odpusty [jubileuszowe]. Pozostaniesz w Rzymie aż do czasu, kiedy ujrzysz tam razem papieża i cesarza, im to przekażesz moje słowa". Żądający tego Chrystus rozwiał jej niepokój o konflikt powołań: “Miłość do twoich dzieci (...) ani twoi krewni nie mogą cię odciągnąć od miłości do mnie" (znów alternatywa zamiast harmonii!).

Wyjechała w 1349 r. ze służbą i spowiednikami. W Mediolanie zastała straszliwe żniwo szalejącej w Europie dżumy. Liczący zaledwie 30 tys. mieszkańców Rzym, w którym już od pół wieku nie mieszkali papieże, doznał właśnie trzęsienia ziemi. W wynędzniałym mieście kwitł rozbój, symonia i handel fałszywymi relikwiami. W takim to Rzymie przyszło Brygidzie czekać 19 lat na przybycie papieża i cesarza. Nawiązała wiele towarzyskich kontaktów, dzień w dzień odwiedzała kościoły, zbierała i rozdawała jałmużnę, pielgrzymowała do wielu sanktuariów w Italii. Do matki dołączyła świeżo owdowiała córka Katarzyna, której Brygida musiała strzec przed zalecającymi się do pięknej, 19-letniej blondynki.

W rzymskich objawieniach Brygidy wiele miejsca zajmowały powinności chrześcijan, od papieża do prostych ludzi. Przekazywała im polecenia otrzymywane od Jezusa, Maryi i różnych świętych. Niebo, podobnie jak wielu chrześcijan, domagało się ciągle powrotu Piotrowego Następcy do Rzymu. Klemens VI wzmocnił związek papiestwa z Awinionem kupując miasto i rozbudowując swój pałac. Trzymał okazały dwór, lubował się w ucztach i festynach, był hojny dla krewnych i rodaków. Nie poruszyły go groźby, jakie Brygida skierowała doń z mandatu Jezusa: “Jeśli nie posłuchasz mego wezwania, spuszczę na ciebie straszną mękę, która obejmie twe ciało i twą duszę. Twój bezkarny język skołczeje w twoich ustach".

Jego następca (od 1352 r.), Innocenty VI, zredukował papieski dwór, zajął się reformą Kurii i dyscypliną w klasztorach. Brygida witała jego wybór z entuzjazmem, ale gdy inkwizycja skazała na stos paru franciszkańskich zwolenników radykalnego ubóstwa (spirytuałowie), powiedziała o papieżu, że jest “bardziej odrażającym niż żydowscy lichwiarze, większym zdrajcą niż Judasz i okrutniejszym niż Piłat".

Gdy Urban V po trzech latach pobytu w Rzymie znów wracał do Awinionu, przepowiedziała mu rychłą śmierć. Uzyskała jednak wreszcie od niego tymczasowe zatwierdzenie (1370 r., ostateczne - w 1378 r.) swego zakonu Zbawiciela. Regułę objawił jej przed ćwierć wiekiem ze szczegółami (konstrukcja budynków, habit, posiłki) sam Jezus. Klasztory miały być podwójne, acz bez jakichkolwiek, poza liturgią, kontaktów mniszek i braci. Wszystkim kieruje ksieni (mały krok emancypacji w tradycji klasztornej). Modlitwa ma się skupić na uczuciowym przeżywaniu męki Pańskiej i spraw ostatecznych (w kościele stać ma katafalk, a w klasztorze widnieć otwarty grób).

Po odbyciu pielgrzymki do Ziemi Świętej Brygida zmarła w Rzymie 23 lipca 1373 r. Córka Katarzyna przewiozła jej ciało do Vadsteny w środkowej Szwecji, gdzie zreorganizowała klasztor. Już w 1377 r. wszczęto starania o kanonizację. Dokonał jej w 1391 r. papież Bonifacy IX.

"Jak sam objawił to Brygidzie świętej"

Nie wywarła Brygida większego wpływu na powrót papieży do Rzymu. Jej tak liczne, indywidualne i zbiorowe upomnienia nie poruszyły kościelnych prominentów na tyle, by podjęli konsekwentną reformę siebie i Kościoła. Upragniony nowy zakon, który miał być lekiem na upadek Kościoła, rozwijał się słabo. Po stu latach liczył ok. 30 klasztorów. Większość zmiotła reformacja. Dziś istnieje tylko żeńska część zakonu - brygidki.

Ale objawienia Brygidy - w całości liczące ok. 1700 stron - oddziałały mocno na pobożność masową. Zgodnie z jej wizjami zaczęto w scenie Bożego Narodzenia przedstawiać Maryję w pozycji klęczącej, nie leżącej. Pojawił się też Chrystus jako Mąż Boleści oraz św. Anna Samotrzeć. Wizjom wiele zawdzięczają także dialogi Maryi i Jezusa przed męką, znane choćby z naszych Gorzkich Żali. Licząca 74 zwrotki pieśń kalwaryjska “Wielka to miłość Boga Ojca była" opowiada, epatując okrucieństwem, mękę Chrystusa tak, “jak sam objawił to Brygidzie świętej, oblubienicy i niewieście godnej (...) Wiedz, córko moja, kiedym był pojmany, sto i dwa razy był policzkowany", uderzony 6600 razy, bity aż do kości żelaznymi rózgami, dręczony przez 6 katów, itd. Polacy chętnie pamiętali, co Jezus zapowiedział przez Brygidę krzyżakom, którzy wypaczyli Jego naukę, uciskają poddanych i “walczą też jedynie, by swą pychę pomnożyli i powiększyli chciwość". Na Zakon spadną kary: “nadejdzie czas, że połamane będą ich zęby, prawa ich ręka będzie odcięta".

Objawienia Brygidy budziły kontrowersje już za jej życia. Często wątpili w nie ci, których ganiła. Radzili, by zamiast wzbudzać niepokoje i tyle pielgrzymować, więcej przebywała w domu, częściej śpiąc i mniej poszcząc.

Jednak pojawiające się i w czasach najnowszych skrajne opinie, redukujące mistyczne doznania Szwedki do mankamentów jej psychiki, prawie ustały. Proste klisze nie są w stanie ująć profetycznej osobowości skandynawskiej charyzmatyczki. Nie znaczy to, że Kościół ogłaszając ją świętą uznał tym samym za prawdę treść wszelkich jej wizji. W czym wykraczają one poza biblijne Objawienie, Kościół nie bierze za to odpowiedzialności. Ani za to, co ktoś prywatnie usłyszał od mieszkańców nieba lub im przypisał, mieszając swoje wizje z własnym komentarzem, dary Boskie z płomienną wyobraźnią. Sporom wokół takich postaci nie ma się co dziwić.

Głos Boga i ucho człowieka

Dlatego Jan Paweł II ogłaszając 1 października 1999 r. Brygidę (wraz z Katarzyną Sieneńską i Edytą Stein) współpatronką Europy, pisał: “Niektóre aspekty tej niezwykłej aktywności mistycznej wzbudziły z biegiem czasu zrozumiałe zastrzeżenia. Kościół zaś odpowiadał na nie odsyłając do jedynego objawienia publicznego, które osiągnęło pełnię w Chrystusie i zostało miarodajnie wyrażone w Piśmie Świętym. Także doświadczenia wielkich świętych nie są bowiem wolne od ograniczeń, które zawsze towarzyszą ludzkiej recepcji głosu Bożego. Nie ma jednak wątpliwości, że chociaż Kościół nie wypowiedział się na temat poszczególnych objawień, to uznając świętość Brygidy, uznał autentyczność całości jej wewnętrznego doświadczenia. Jest ono zatem ważnym świadectwem, które ukazuje, jaką rolę może odgrywać w Kościele charyzmat przeżywany w postawie pełnego posłuszeństwa Duchowi Bożemu oraz w sposób całkowicie zgodny z wymogami kościelnej komunii".

Jeśli pamiętać, jak często ów charyzmat Brygidy bywał dotkliwy dla ludzi Kościoła, gdy otwarcie piętnowała ich postępowanie i wzywała do nawrócenia, to dzisiejsi jej medialni naśladowcy, którym chętniej przypisuje się złe niż dobre intencje, zyskują mocny atut w dyskusjach o granicach wewnątrzkościelnej krytyki. Brygida na pewno nie uprawiała jej z wrogości do Kościoła, choć ten sposób miłowania go drażnił tak wielu. Szczerze przekonana o autentyczności swych wewnętrznych przeżyć i publicznego posłannictwa, prosiła swych kapelanów o kontrolę nad dogmatyczną poprawnością przekazywanych przez nią objawień. Kontrowersje wokół tych wizji i przepowiedni, zwłaszcza po wyniesieniu Brygidy na ołtarze, były jednak tak silne, że w 1415 i 1419 r. papieże Jan XXIII (potem uznany za antypapieża) i Marcin V musieli powtarzać akt kanonizacji. Nie wyciszyło to wątpliwości i tekstami Sybilli Północy zajęli się w 1431 r. teologowie soboru bazylejskiego. Odnaleźli w jej objawieniach ponad 300 heretyckich stwierdzeń, z których 123 sobór za takie ogłosił.

Jedność - jej i nasze wezwanie

Brzmi to wszystko bardziej bulwersująco niż powinno, gdyż naznaczonemu pragnieniem pomnikowej jednoznaczności potocznemu pojmowaniu świętych ciągle bliżej do szablonowego obrazka niż realistycznego portretu, do pastelowej legendy (wybrańcy Boży nie błądzą i nie grzeszą) niż do sztuki rozróżnienia w bilansie życia człowieka świateł i cieni na tle jego epoki.

W przypadku Brygidy były to czasy, w których w zdominowanym przez mężczyzn Kościele kilka kobiet - jak np. Angela z Foligno, Gertruda i Mechtylda z Helfty, Katarzyna ze Sieny - zyskało renomę mistycznych oblubienic Chrystusa, co umożliwiło im głoszenie kategorycznych Boskich żądań wobec wielkich Kościoła i świata. Monity owe pokrywały się z wieloma wymaganiami zarówno Ewangelii, jak wiernych. Ci więc bardzo chętnie uznawali autentyczność objawień u Boskich i swoich rzeczniczek, z czym wszelkie władze musiały się liczyć. Jednocześnie apokryficzne i pobożnościowe treści tych rewelacji, gdy trafiały w społeczne zapotrzebowanie lepiej niż oschły katechizm i moralizujące kazania (w przypadku Brygidy nowe szczegóły życia Jezusa i Maryi oraz rozpamiętywanie ich cierpień), ożywiały religijność mas i były (jak dziś objawienia św. Faustyny) włączane w działania duszpasterskie.

Jednak to nie z powodu swych wizji męki Pańskiej i konkretnych interwencji wobec sobie współczesnych została Brygida dołączona do patronów Europy. Podczas ekumenicznych nieszporów odprawionych w Bazylice Watykańskiej 4 października 2002 r. w obecności szwedzkiej pary królewskiej i przedstawicieli Kościołów luterańskich Jan Paweł II wskazał na starania świętej o jedność chrześcijan: “Jako kobieta zabiegająca o jedność jest dla nas świadkiem ekumenizmu (...) Trzeba to duchowe dziedzictwo podjąć i kontynuować z radosną wielkodusznością jako wspólne zadanie". Podobnie jak wszystko to, co pozostaje trwałe w macierzyńskiej trosce Brygidy o sprawy wielu ludzi, które są równocześnie sprawami samego Zbawiciela.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]