Reklama

Syria: 284 tysięcy ludzi ucieka przed wojną

Syria: 284 tysięcy ludzi ucieka przed wojną

28.12.2019
Czyta się kilka minut
Liczba ta może się zwiększyć. W ostatniej prowincji kraju będącej pod kontrolą opozycji od półtora tygodnia trwa ofensywa wojsk rządowych.
Syryjczycy, zmuszeni do przesiedlania z powodu wojny, zostali zatrzymani w drodze do wioski Harbanush, Idlib, Syria, 27 grudnia 2019 r. / FOT. Muhammed Said / Anadolu Agency/AA/ABACA/Abaca/East News
T

Tak złe wiadomości nie docierały z Syrii od wielu miesięcy. W Idlib, prowincji położonej w północno-zachodniej części kraju, bombardowania rozpoczęły się przed miesiącem. Jednak dopiero teraz wojna wróciła na całego. Od 19 grudnia lotnictwo, moździerze i wyrzutnie rakietowe ostrzeliwują zwłaszcza okolice Ma’arrat an-Numan, obok którego przebiega ważna strategicznie autostrada M5, łącząca stołeczny Damaszek z Aleppo, największym miastem Syrii. 

Odzyskanie kontroli nad tą drogą może być pierwszym celem wojsk prezydenta Baszara al-Asada. Kolejnym – odbicie całego regionu, w którym prawdopodobnie przebywa nawet 3 mln ludzi. 

W poniedziałek 30 grudnia ONZ podał, że walki zmusiły do ucieczki z domów ok. 284 tys. Syryjczyków. Ma’arrat an-Numan i jego okolice opustoszały. Większość ludzi szuka schronienia w Idlib, stolicy prowincji, gdzie trwają antyasadowskie demonstracje. Niektórzy kierują się w stronę Aleppo lub granicy z Turcją (obecnie zamkniętej). Śpią w meczetach, salach ślubnych, szkołach i garażach. Wielu ucieka już któryś raz, gdyż region zapewniał azyl przesiedleńcom z Dary i innych części Syrii, już wcześniej odbitych z rąk opozycji. 

Odnotowano także masowe ucieczki z miasta Sarakib, również położonego przy autostradzie M5, którego mieszkańcy boją się, że zostaną kolejnym celem ofensywy. Naloty, dotąd koncentrujące się na południu regionu, jeszcze nie miały tu miejsca, domy porzuca się jednak na skutek samych pogłosek i domysłów. Podróżowanie utrudniają braki w zaopatrzeniu w benzynę i strach przed ostrzałem dróg.

– Moi pracujący w szpitalach koledzy musieli je opuścić, one też stały się celem nalotów. Tak jak inni Syryjczycy, są teraz w drodze na północ. Jest zimno, pada deszcz, mamy do czynienia z prawdziwą katastrofą humanitarną – mówił na antenie Radia BBC David Nott, brytyjski lekarz pomagający w Idlib. Według niego, obecnie w całej prowincji działa jeden szpital. A ściślej: nie działa, lecz tylko stoi, gdyż brak w nim zaopatrzenia i leków.

Podczas pięciu przedświątecznych dni w regionie miało miejsce: 104 nalotów rosyjskich, 168 ataków lotnictwa syryjskiego i 410 ostrzałów rakietowych. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka, organizacji monitorującej sytuację na froncie, w walkach biorą udział drony ostrzeliwujące teren pociskami kasetowymi oraz śmigłowce zrzucające tzw. bomby beczkowe, których stosowania, ze względów humanitarnych, wyrzekła się większość państw świata. W Wigilię lokalne media donosiły o pięciogru dzieci, które zginęły pod gruzami zbombardowanej szkoły.

To, czy w kolejnych dniach sytuacja w Idlib pogorszy się jeszcze bardziej, zależy, rzecz jasna, od polityki. Od kilku miesięcy, za sprawą zawieszenia broni wynegocjowanego przez wspierających przeciwne strony konlifktu Rosjan i Turków, panował tu względny spokój. Prowincję kontrolowała antyasadowska opozycja, składająca się głównie z ugrupowań dżihadystycznych. Prezydentowi Syrii zależy jednak na pokazaniu zagranicy, że wygrał wojnę, która prawie 9 lat temu zaczęła się od protestów przeciwko niemu. Idlib – zarówno broniące regionu oddziały, jak i znajdujący się tu cywile – jest dla niego ostatnią przeszkodą do pokonania.

[tekst został uzupełniony 30 grudnia o nowe dane ONZ dot. liczby uchodźców w prownicjach Idlib i Aleppo]


CZYTAJ TAKŻE:

 

KORESPONDENCJA Z JORDANII: Tych, przed którymi uciekali, muszą prosić o zgodę na wejście do własnego domu. Potem – zapłacić za nich rachunki. Czasem nawet z wszystkich ośmiu lat wojny >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Są mocne argumenty za: "Prowincję kontrolowała antyasadowska opozycja, składająca się głównie z ugrupowań dżihadystycznych."

Cokolwiek smutno zrobiło mi się po przeczytaniu tytułu artykułu. Bo to przecież nie 284 tysięcy ludzi ucieka... a 284 tysiące ludzi uciekają... Mam nadzieję na większą dbałość o słowo w kolejnych numerach Tygodnika.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]